Festiwal muzyki

Wyobraź sobie ogromną arenę sportową, mogącą pomieścić 12 000 widzów, wypełnioną do ostatniego miejsca. Wyobraź sobie scenę z muzykami orkiestry symfonicznej, kilkudziesięcioosobowym chórem, wokalistami oraz zespołem Percival. Wyobraź sobie w końcu gigantyczny ekran, na którym pojawiają się cut-sceny z najbardziej popularnej, doskonale znanej Ci polskiej produkcji – Wiedźmin 3: Dziki Gon. Oj tak, z nieukrywaną niecierpliwością czekałem na rozpoczęcie wyczekiwanego przez wielu koncertu muzyki z nagradzanej na całym świecie produkcji studia CD Project Red.

Siedziałem w TAURON Arenie w Krakowie niemalże ramię w ramię z innymi szczęśliwcami, którzy z wypiekami na twarzy czekali na pierwsze takty doskonale rozpoznawalnej oprawy muzycznej. Dotychczas mogliśmy cieszyć się nią w grze właściwej lub na różnego rodzaju nośnikach. Podczas koncertu natomiast, doświadczyliśmy epickiego brzmienia kompozycji Marcina Przybyłowicza, Mikołaja Stroińskiego i Piotra Musiała w pełnej krasie, pierwszy raz w symfonicznym wydaniu! Dookoła słychać było szmery i wyczuwalne wręcz nerwowe wyczekiwanie. Zapowiadało się wydarzenie na miarę najlepszego na świecie Festiwalu Muzyki Filmowej, który co roku ma miejsce w Grodzie Kraka.

Światła przygasły, rozmowy ucichły, a na scenie pojawił się reżyser gry Konrad Tomaszkiewicz, który został powitany gromkimi brawami. W kilku słowach podsumował historię powstania gry, dziękując za tak gigantyczne zainteresowanie nią zainteresowanie, po czym zaprezentował program koncertu. Wówczas już wiedziałem, że usłyszę suitę z Dzikiego Gonu, następnie na scenie zabrzmią kompozycje z dodatku Serca z Kamienia, a na zakończenie wykonana zostanie muzyka z ostatniego DLC – Krew i Wino, wieńczącego historię Geralta z Rivii. Aż trudno uwierzyć, że to już koniec epickiej przygody, którą mogłeś cieszyć się przez niemalże 14 lat!

Chwilę później orkiestra Kameralna Miasta Tychy AUKSO pod batutą Marka Mosia oraz Chór Pro Musica Mundi rozpoczęli wielkie show. Specyficznego i niezwykłego kolorytu dodawali rewelacyjni soliści – Rafał Grząka na akordeonie oraz Robert Jaworski  grający na przedziwnych instrumentach etnicznych. Artyści zaprosili mnie do odbycia muzycznej podróży, od monumentalnego Dzikiego Gonu począwszy, przez melodramatyczne wątki historii Olgierda von Everica a kończąc na zaskakująco bogato brzmiącej oprawie muzycznej z ostatniego epizodu Wiedźmina. Całość brzmiała wręcz epicko!

Czym jednak byłaby muzyka bez zapadających w pamięć partii wokalnych? Rewelacyjnie na wyobraźnię działały wokalizy wykonywane przez członków Percivala, a gigantyczne ciarki na całym ciele wywoływał czysty i emocjonalny sopran Wioletty Chodowicz. Ciekawym pomysłem było również zaangażowanie znanej wszystkim Brodki, która na zakończenie całego koncertu wykonała piosenkę Lullaby of Woe (Kołysanka o niedoli), z ostatniego dodatku do gry.

Wielki ukłon kieruję w stronę realizatorów opisywanego przedsięwzięcia, którzy zadbali również o wrażenia wizualne. Każda kolejna suita była nie tylko wspaniałym doświadczeniem muzycznym, ale również feerią barwnych świateł i przeplatających się promieni kilkudziesięciu reflektorów.

Video Game Show w ramach IX Festiwalu Muzyki Filmowej było niezapomnianym przeżyciem. Oczekiwania rosły już od chwili kiedy poznałem program festiwalu. Owacja na stojąco kilkunastotysięcznej publiczności i bardzo pozytywne opinie zasłyszane od innych uczestników koncertu tylko to potwierdzają. Bardzo się cieszę, że mogłem kolejny raz, w tak niezwykły sposób zanurzyć się w historię Geralta!

  • Taerom

    Kompletnie nie zgadzam się z Twoją opinią, brzmi ona jak tania sponsorowana reklama. Możliwe, że byłeś pierwszy raz na tego typu wydarzeniu i przez to byłeś tak zauroczony. Moi znajomi, ja, jak i nieznani mi uczestnicy mocno rozczarowali się tym koncertem, co można było wyczytać z komentarzy po koncercie na facebooku. Dotyczy to głównie fanów gry komputerowej, którzy to, są mocno osłuchani ze ścieżką dźwiękową. Pierwszy i największym minusem było brak energicznych utworów, przez co osoby nie znające ścieżki mogły pomyśleć, że ta muzyka z Wiedźmina to kompletna mało dynamiczna melancholia. To tak jakby pójść na koncert wielkiej gwiazdy i nie usłyszeć wykonania największych hitów. Gdyby nie wyświetlane obrazy, to osoba nie zaznajomiona z tematem mogłaby pomyśleć, że ten Wiedźmin to jakaś monotonna, romantyczna ballada, a nie gra akcji. Kolejnym minusem było samo nagłośnienie i reżyserka dźwięku. To jaki gwałt popełniono na muzykach z zespołu Percival woła o pomstę do nieba. Był tak słabo słyszalny, że równie dobrze nikt nie zorientowałby się gdyby ich nie było. W utworze Silver for Monsters… wokal jest wiodącym tematem, natomiast podczas koncertu musiałem się skupić na wychwyceniu śpiewu. Operator oświetlenia pomylił koncert z gimnazjalną dyskoteką, przez co było trzeba odwracać wzrok od oślepiającego światłą. Zawód ze śpiewaniem po angielsku, w przypadku kiedy mamy przecież piękny polski odpowiednik, no ale wiadomo, duże wydarzenie, reklama, te sprawy… Tych niedociągnięć nie mogę wybaczyć organizatorom koncertu. Jestem uczestnikiem FMF od samego jego początku i sami oni postawili sobie tak wysoką poprzeczkę, którą zawsze z gracją przeskakiwali. Wydaje mi się, że fani gry zostali potraktowani po macoszemu, a koncert jako wydarzenie na doczepkę z łatwym marketingiem.

    • Ustatkowany Gracz

      Przede wszystkim dziękujemy za Twoją opinię. Tak jak Tobie Festiwal Muzyki Filmowej nie przypadł do gustu, tak osobie piszącej relację już tak. Nasz redaktor Piotr (podobnie jak i Ty) ma prawo wyrażać własny pogląd w różnorodnych sferach życia – od zdania dotyczącego recenzji gry począwszy, na relacji z koncertu skończywszy. A że nie wszyscy się z jego zdaniem zgadzają? Cóż… Inaczej byłoby nudno i monotematycznie.

      Natomiast całkowicie odcinamy się od reklamowania festiwalu w taki właśnie sposób. Jeśli kiedykolwiek na blogu przeczytasz tekst sponsorowany / content marketingową reklamę, będzie to wyraźnie zaznaczone w tekście.