Uncharted

Czy Nathan Drake zawsze musi być pazerny i bezwzględny kiedy w grę wchodzą starożytne skarby? Co pociąga Chloe Frazer w zabijaniu setek ludzi stojących na drodze do Zaginionego Dziedzictwa? Oto kilka słów o tych, uwielbianych przez fanów, okropnych grzesznikach.

Seria Uncharted od dawna cieszy się rosnącą popularnością. Jej twórcy regularnie oddają w ręce spragnionych przygód graczy kolejne części swojego złotego uniwersum. Tym razem na pożegnanie z marką studio Naughty Dog zaserwowało samodzielny dodatek zatytułowany Zaginione Dziedzictwo, w którym poznajemy losy Chloe i jej współtowarzyszki Nadine. Czemu akurat te dwie kobiety zajęły miejsce dowcipnego Nathana? Prawdopodobnie chodzi o sumienie głównego bohatera Uncharted, który bądź co bądź w swoim życiu nieźle narozrabiał. Nate najpewniej musiał odpocząć od ciągłego stresu, grożenia mu, nastawiania karku przy różnych ucieczkach z walących się budowli, liczonych w tysiącach headshotów czy od rozwiązywania kolejnych zagadek. Czy opłacało mu się tak ryzykować i hurtowo zabijać tyle istnień ludzkich? W imię czego tyle matek musiało stracić swoich synów?

A co z pewną siebie Chloe Frazer? Czy tak niebezpieczna podróż w poszukiwaniu kła Ganeśi warta była ciągłego zabijania i ryzyka śmierci na każdym kroku? Czy chciwość i nieodparta chęć posiadania naprawdę są sposobem na życie naszych ulubionych bohaterów?

Złota pazerność, błyszcząca chciwość

Drake i Frazer będąc w transie poszukiwania skarbów nie cofną się o krok. Choć cechuje ich pycha i pazerność, zawsze będą walczyć do końca nie składając broni. Ku uciesze milionów graczy. Nie dość, że lubiani bohaterowie co rusz muszą zabijać ratując tym samym swoje życie, to w dodatku robią dokonują eksterminacji istnień ludzkich na wiele sposobów… nieźle się przy tym bawiąc. Do dziś pamiętam zabawnie wypowiedziany zwrot Nate’a po kolejnej wygranej rzezi: „Uwielbiam zapach napalmu o poranku”. Śmiałem się pod nosem, choć przed chwilą w okrutny sposób pozbawiłem życia kilkunastu osób. W Uncharted śmierć jest na porządku dziennym, ma kolory tęczy, najemnicy z reguły umierają w pięknych okolicznościach przyrody, a poszukiwacz skarbów dowcipkuje, miast przejmować się ogarniającym go szaleństwem.

Gęsto ścielący się trup cieszy jednak gracza. Nie tylko bowiem zbliża bohatera do celu, podjęcie którego wymaga odwiedzin w dżungli z niemieckim U-Bootem zawieszonym na wodospadzie, raz w lecącym samolocie, innym razem w środku tajemniczych ruin albo podczas podróży pociągiem pośród malowniczych krajobrazów. Tak, Nathan Drake to grzesznik jakich mało, ale dzięki temu daje radość nam wszystkim, także podczas ogrywania zremasterowanej trylogii wydanej na konsole obecnej generacji. Niestety nawet on musi kiedyś odpocząć, przebrnąć przez chwile refleksji, zastanawiając się nad sensem swojego, pełnego ołowiu, życia. Czy było warto tak zabijać i być w tym aspekcie nieustępliwym?

Uncharted

Zaginione Dziedzictwo… Śmierci

Pora na zmianę warty. Pięknej Chloe tak bardzo podobały się (namiętne?) chwile spędzone z Nathanem w Uncharted 2, że postanowiła osobiście spróbować swoich sił w poszukiwaniu skarbów. Wraz z Nadine zdecydowała się ruszyć w niebezpieczną podróż do Indii w poszukiwaniu legendarnego kła Ganeśi. Drake mimo faktu, że sam jest grzesznym pasjonatem wszelakich błyskotek, zaraża bliskie sobie osoby zabójczym hobby. To, że tym razem tajemnicze skarby wzięła na swoje barki Chloe, było… strzałem w dziesiątkę. Dziewczyny nie są ani mniej pazerne, ani mniej chciwe od swojego „guru”. Ponadto na swoje podboje wybrały niezwykle malownicze zakątki Indii, a i na zabijaniu znają się jak mało kto i równie chętnie pozbawią życie każdego kto stanie im na drodze do tajemniczego kła.

Zaginione Dziedzictwo jest dodatkiem niemal idealnym, solidnym i podręcznikowo przedłużającym przygodę z Uncharted 4. To po prostu kolejna część uwielbianej serii, która na dobre wryła się w czaszki zgłodniałych amatorów przygody. Nie ma tu miejsca na fuszerkę czy produkcyjny krok w wstecz. Dodatkowo w nasze ręce została oddana otwarta przestrzeń i odejście od całkowitej liniowości. To najzwyklejszy w świecie przedstawiciel serii przeplatanej zagadkami, strzelaniem do wrogów, zabawnymi cytatami, zapierającymi dech w piersi widokami i jakością przygody jakiej aktualnie mało na wirtualnym rynku. Dziewczyny, podobnie jak Nate, zabijają na potęgę ale ratują tym samym swoje zgrabne tyłki, aby choć na kolejną chwilę zaspokoić głód posiadania kła na własność.

Żal za grzechy i odkupienie

Nathan Drake w spokoju odpoczywa od ryzykownych wojaży. Być może robi nawet osobisty rachunek sumienia? Ile wart był stresu i brutalnie zakończonych ludzkich istnień każdy skarb w jego kolekcji? Naughty Dog kończy przygodę z Uncharted, dając odpocząć od zabijania wykreowanemu na potrzeby serii bohaterowi. Na koniec twórcy zostawili wisienkę na torcie w postaci Zaginionego Dziedzictwa, będącego godnym zakończeniem tej wspaniałej przygody. Tysiące wirtualnych trupów nie poszło na marne a cudowny klimat produkcji, zapadający w pamięć bohaterowie i wiele odwiedzonych wspaniałych miejsc, daje prawdziwe rozgrzeszenie Nathanowi i jego koleżance Chloe.

Dzięki nim siedząc na kanapie można na kilkanaście godzin zatracić się w roli nieustępliwego poszukiwacza skarbów. Liczne bezkarne morderstwa? Oni ratują swoje życie w drodze do spełnienia marzeń, nikogo nie zmuszając do stawania im na drodze. Traktują to jak wyścig do celu. Wyścig gdzie wszystkie chwyty są dozwolone i adrenalina buzuje w całym ciele. Albo Ty albo oni. A na końcu czeka nagroda – rewelacyjne uczucie spełnienia, ostatniego spojrzenia na podartą mapę i wspomnienie kilkunastu godzin wykwintnej frajdy.