Komiks

Czwarta odsłona cyklu, w moim osobistym odczuciu, zapewniła nam najwięcej wrażeń. Dlaczego? Otóż paczka komiksów jaką otrzymaliśmy jest tak dobra, że ciężko wskazać album, który wygrał ten pojedynek. W poprzednich częściach „Z komiksem Ci do twarzy” niejednokrotnie utyskiwałem na wiele rzeczy, aczkolwiek wady najczęściej sprowadzały się do fabularnego misz-maszu, zbitki różnych komiksów na siłę i tworzących spójny jedynie z założenia album oraz target grupy odbiorców tychże zeszytów. Tym razem pod redakcyjne strzechy trafiła druga część komiksu Millennium (o pierwszej napisaliśmy wszak już kilka słów), kolejna odsłona batmanich opowieści oraz ogromny gabarytowo, rewelacyjny komiks Czarna Wdowa: Powrót do domu. Przyjrzyjmy się zatem każdemu z osobna.

Batman: Bloom

Choć w komiksowej rzeczywistości mało który łotr na przełomie wieków nie powrócił z martwych, w czystej teorii Bloom już nie powinien. Komiks ten przynosi bowiem zakończenie historii walki z anarchią, jaką rzeczony rozpętał na ulicach Gotham. O ile wciąż jestem absolutnie zachwycony kreską Grega, którego pióro nabrało charakterystycznego sznytu jeszcze za czasów wydawnictwa Image Comics, tak scenariusz – choć dojrzały i przynoszący wraz z sobą powrót Waynowskiego Batmana – momentami trąci myszką, zakrawając o absurdy, od których ustatkowany odbiorca nieco już odwykł.

Kompilacja ta powstała na kanwie komiksów Batman #46-50 oraz Detective Comics #27 i (jak to z kompilacjami bywa) zawiera główny wątek fabularny oraz ponownie wepchnięte na siłę, i w mojej opinii zupełnie niepotrzebne, historie właśnie z DC. Gdyby spróbować zamknąć się w ramach jednego wydawnictwa, recenzowany album nie tylko zyskałby spójność, ale również można byłoby go przeczytać jednym tchem, uznając poświęcony czas na duet Snyder-Capullo za w pełni satysfakcjonujący.

W ogólnym rozrachunku i szkolnym systemie ocen, przeforsowałbym dla niego 4+, ale jedynie przy mocnym postanowieniu poprawy. Choć jak najpewniej sam pamiętasz z czasów szkoły średniej, taka ocena to naprawdę dobra nota!

Millennium, tom 2

Ostatnio mocno podkreślałem fakt, że pierwsza część komiksu jest dedykowana jedynie osobom dorosłym. Pozwól zatem, że się powtórzę, ale część drugą można z powodzeniem podpiąć pod powyższe stwierdzenie. Pod absolutnie żadnym pozorem ten komiks nie może wpaść w ręce Twoich dzieciaków, bowiem te zmuszone zostaną do oglądania licznych scen morderstw, tortur, gwałtów i innych atrakcji, które z całą pewności doceni dojrzały, ustatkowany czytelnik. I nawet niekoniecznie jest to zasługa rysownika, który w swoim portfolio pochwalić się może komiksami z gruntu erotycznymi. Wynika to raczej z faktu, że album ten roztacza wokół siebie przytłaczającą aurę ludzkiego zepsucia, podaną w sposób momentami zaskakujący nawet tak wytrwałego w bojach jak ja odbiorcę.

Duet Manolo Carot i Sylvain Runberg przemycił do tego komiksu wszystko, czego z pewnością nie znajdziesz w kolorowych komiksach spod szyldu Marvela. Śmierć, wątki prawdziwie kryminalne i wszechobecna przemoc sprawiają, że nie tylko nie mogę doczekać się wydania kolejnej części, ale i mocno rekomenduję Tobie zakup tego komiksu!

Czarna Wdowa: Powrót do domu

komiks

Na koniec zestawienia z prawdziwym impetem uderza komiks, którego klasę docenia się dopiero po jego przeczytaniu; zasługą powyższego jest Bill Sienkiewicz, który udowodnia, że wciąż z niesłabnącą siłą potrafi uchwycić dynamikę w kadrze i pomimo ostrej, dorosłej wręcz kreski pokazać płynne ruchy bohaterki. Sean Phillips, który towarzyszy mu w tym albumie, cechuje się szkicem niepokojącym, momentami nasuwającym na myśl kreskę Ashleya Wooda – australijskiego twórcę komiksów, znanego chociażby z komiksu Metal Gear Solid, niestety niewydanego w Polsce.

Czarna Wdowa: Powrót do domu to bardzo poprawnie rozpisany wątek kryminalny orbitujący wokół Nataszy Romanowej i jej przeszłości. Postać ta nie ma jednak nic wspólnego ze Scarlett Johansson i kolorowym jej odpowiednikiem z filmów Marvela. Tutaj jest to brutalna agentka, dla której ludzkie życie niewiele znaczy; osoba, której bliżej do morderczyni z zasadami niż to trykotów świecących w odbiciu młota Thora.

Komiks ponadto – co zaczyna być wydawniczym standardem – wygląda naprawdę dobrze i waży niemało. Jest to jednocześnie najlepszy komiks, którego zakupu nawet nie powinienem rekomendować. Jeśli lubisz komiksy opierające swój wątek na postaciach Marvela, koniecznie rozważ jego zakup. Już całkiem pomijając fakt, że jego scenarzysta Richard K. Morgan to równocześnie autor skryptów fabularnych do gier takich jak Syndicate i Crysis 2…

  • rops

    „…licznych scen morderstw, tortur, gwałtów i innych atrakcji, które z całą pewności doceni dojrzały, ustatkowany czytelnik.”
    Trochę niepokojąco to brzmi ;)

    • Ustatkowany Gracz

      @disqus_3C1XXQWRTk:disqus, doskonale wiesz, co mieliśmy na myśli, biorąc pod uwagę szyderczy uśmiech, który widnieje na końcu Twojego wpisu ;)