Polskie gry mobilne

Coraz więcej polskich developerów tworzy gry przeznaczone urządzeniom przenośnym. Co ważne, wiele z nich jest naprawdę wartych uwagi. Zebraliśmy w jednym miejscu najlepsze, naszym subiektywnym zdaniem, tytuły.Podobne temu podsumowania pojawiają się regularnie na łamach Ustatkowanego Gracza, więc jeśli interesują Cię polskie gry  mobilne, wspomniany cykl dedykowany jest właśnie Tobie!

Czerwiec zwyczajnie powalił nas na kolana, zarówno pod względem liczby polskich gier mobilnych, jak również ich jakości. Naszym zdaniem aż siedmiu aplikacjom rzeczywiście warto zarezerwować miejsce w pamięci Twojego urządzenia.


Art Of Gravity

Art of Gravity polskie gry mobilneNie wiem czy miałeś okazję sprawdzić grę Zenge – aplikację stworzoną przez Michała Pawłowskiego i Konrada Januszewskiego – o której pisaliśmy ponad rok temu w ramach podsumowania najlepszych polskich gier mobilnych kwietnia 2016 roku. Jeśli nie, koniecznie nadrób zaległości. Pierwszy z wymienionych, w czerwcu wypuścił kolejną produkcję, która sprawi, że Twoje szare komórki będą musiały pracować na nieco wyższych obrotach.

Art of Gravity jest grą logiczną polegającą na… niszczeniu abstrakcyjnych figur. Całość sprowadza się do rozwalania trójwymiarowych brył złożonych z sześcianów. Zasady rozgrywki odkrywasz sam, metodą prób i błędów, aby ostatecznie ukończyć każdy z 75 poziomów. Początkowo jest banalnie prosto, ale wraz z postępami złożoność leveli wzrasta, zmuszając Twój umysł do wytężonej pracy. Im dalej w las, tym więcej nowych obiektów twórca podrzuca. Zmieniają one zasady rozgrywki, chociażby poprzez teleportowanie kul, którymi niszczysz wspomniane wyżej bryły.

„Prototyp Art of Gravity wyciągał oszałamiające 2 FPS-y na iPhone 5S. Uruchomienie takiej ilości fizyki przy stałej ilości klatek na sekundę było nie lada wyzwaniem i zajęło masę czasu, głównie przez znajdowanie niestandardowych rozwiązań. Drugą najtrudniejszą rzeczą, było faktyczne wymyślenie gameplayu. Gra powstała z bezsensownego obijania kulami w klocki (zobacz prototyp); bardzo długo zajęło mi wymyślenie jak zrobić z niej fajną grę logiczną, a przede wszystkim takie rodzaje mechanik, które będą ze sobą fajnie współgrać. Można powiedzieć, że odkryłem tę grę wraz z jej tworzeniem. Miałem przeczucie, że destrukcja jest przyjemna do oglądania i chciałem dookoła tego zjawiska zbudować grę logiczną. Od pierwszego prototypu, do faktycznego wydania tytułu minęło 8 miesięcy.

W trakcie pisania kodu nie inspirowałem się żadną grą. Art of Gravity jest na tyle nietypową produkcją, że ciężko było znaleźć cokolwiek w innych grach, co mogło by być inspiracją dla jej tworzenia. Dużo grałem w tym czasie w inne tytuły, szukając inspiracji (było wiele momentów, gdzie nie wiedziałem czym AoG ma tak naprawdę być; ostateczna koncepcja wyklarowała się dopiero w późnym etapie produkcji), ale nic tak naprawdę nie ruszyło moją wyobraźnią na tyle, aby móc powiedzieć że inspirowałem się konkretną pozycją.” – Michał Pawłowski, twórca Art of Gravity

Opisywany tytuł jest grą niezwykle wciągającą, aczkolwiek podobnie jak Zenge – na jeden raz. Ponownie nie wrzucono żadnych ograniczeń czasowych, co sprawia, że gra nie stawia przed graczem wyzwania. Twórca mógł pokusić się o zaimplementowanie trybu dla bardziej wymagających, w którym gracz miałby określoną liczbę dostępnych ruchów, etc.

Aplikację z całego serca polecam nie tylko dorosłym, ale także najmłodszym graczom. Wymaga ona kreatywnego podejścia do destrukcji i uczy myśleć nieszablonowo.

Aplikację możesz kupić w App Store za pięć PLN-ów bez grosza.

Darkest Hunters

Darkest Hunters polskie gry mobilneUwielbiam gatunek RPG. Daję szansę właściwie każdej produkcji, która w jakimkolwiek stopniu z nim koreluje. Możliwość kreowania własnej postaci, poczucie swobody w jej prowadzeniu oraz liczne starcia z przeróżnymi maszkarami nigdy nie będą mi obojętne. Wszystkie te elementy, choć w dość ograniczonej formie, zawiera w sobie Darkest Hunters – produkcja rodzimego ECC Games.

Fabuła jest prosta jak konstrukcja cepa. Traktuje o odwiecznej walce dobra ze złem, przy czym to drugie, a jakże, zagraża światu. To właśnie Ty, dzielny poszukiwaczu przygód, jesteś jedynym, który może stawić mu czoła. Po drodze do konfrontacji z ostatecznym wrogiem czeka na Ciebie szereg wyzwań, starcia z przerażającymi potworami oraz całe góry złota, szlachetnych kamieni i wspaniałego ekwipunku do zdobycia.

Darkest Hunters, choć jest grą dedykowaną urządzeniom mobilnym, oferuje spore możliwości rozwoju postaci. Oprócz zwiększania siły, zdrowia i many, możesz uczyć swojego herosa nowych czarów, ulepszać posiadany ekwipunek oraz toczyć starcia z innymi graczami w trybie multiplayer. Sama mechanika jest o tyle interesująca, że zamiast postaci i otwartych lokacji masz dostępny avatar poruszający się po planszy przy użyciu specjalnych żetonów. Tych są cztery rodzaje, a każdy odpowiada za uzupełnianie statystyk i waluty. Jeśli obok siebie znajduje się kilka o tym samym kolorze, Twój ruch może być dłuższy. Co ciekawe, im dłuższe posunięcie, tym ciekawsze efekty, ponieważ jeśli połączysz ze sobą minimum pięć żetonów, powstaje magiczny kryształ, emanujący potężną magią, solidnie dokopującą pobliskim wrogom. W każdej z misji do wykonania jest łącznie sześć zadań, za które jesteś nagradzany gwiazdkami, a które z kolei dają dostęp do skrzyń ze skarbami i dalszych obszarów mapy.

Koniecznie zagraj w Darkest Hunters. To bardzo wciągająca produkcja, w której średnich lotów grafika, przypominająca czasy 16-bitowych tytułów, nie ma najmniejszego wpływu na odbiór. Obym miał przyjemność ogrywać tylko takie polskie gry mobilne. Grę, ze względu na specyfikę, odradzam jednak najmłodszym graczom.

Aplikację możesz pobrać za darmo na urządzenia napędzane Androidem.

Maze Bandit

Maze Bandit polskie gry mobilnePrzy pierwszym odpaleniu Maze Bandit, produkcja polskiego Gamestone Studio, przypomniała mi, poczciwego Boulder Dasha dopakowanego Bombermanem. Zostałem bowiem wrzucony do podziemi najeżonych pułapkami, z czekającą do uratowania księżniczką i złotymi monetami. W lochach spodobało mi się na tyle, że zostałem tam na dłużej. No dobra, bardzo długo…

W Maze Bandit wcielasz się w dzielnego bandytę, który chce pomóc uwięzionej przez stukniętego czarnoksiężnika królewnie. Aby móc tego dokonać, musisz przebrnąć przez, uwaga, 90 zakręconych niczym świński ogon poziomów. Każdy z nich stawia przed Tobą coraz trudniejsze do pokonania pułapki. Powinieneś wiedzieć, że pomysłowość twórców wielokrotnie mnie zaskoczyła. Maze Bandit wymaga przede wszystkim wnioskowania i analiz, choć niekoniecznie w kontekście analitycznym. Bardzo często jest tak, że najmniejszy błąd oznacza powtarzanie poziomu. Źle przesunięta skrzynka, niewykorzystana beczka z prochem, czy znalezienie się w sytuacji bez wyjścia ze względu na wilcze doły to w aplikacji Gamestone Studio codzienność. Do powyższego dochodzą elementy stricte zręcznościowe. Musisz omijać plujące ogniem wieżyczki, czyhające na Twój błąd latające stwory, czy wreszcie wyskakujące z podłogi kolce.

„Inspiracje ograniczyliśmy przede wszystkim do rdzenia rozgrywki – mechaniki gameplayu, która choć znana i sprawdzona, dość mocno klasyfikuje nas w grupie charakterystycznych łamigłówek. Nie można tu pominąć niezmordowanego Sokobana, Robbo, Bombermana czy pięknie wykonanego, ale już znacznie bardziej współczesnego King of Thieves studia Zeptolab.

Pracowaliśmy nad tytułem w czasie wolnym od pracy, bowiem sam fakt takiej produkcji przysparza sporo wyzwań. Druga sprawa to fakt, że nie mieszkamy w jednym mieście, więc często przekładało się to godziny konwersacji i zażartych dyskusji przez komunikatory. Od strony produkcyjnej największym wyzwaniem był „design-freeze” czyli moment, kiedy musieliśmy przestać dokładać pomysłów, zamknąć to, co mamy i maksymalnie dopracować. Czy nam się to udało? Niech już gracze ocenią.

Proces tworzenia gry trwał około 2 lat. Najpierw zbudowaliśmy prototyp zabawy z labiryntem. Upewniliśmy się ile przynosi to frajdy, zaczęliśmy projektować i dobudowywać całą otoczkę (meta-gra).” – Tomasz Lewandowski, założyciel Gamestone Studio

Gra oferuje ogromne możliwości kustomizacji bohatera, któremu możesz sprawić nowe ubranie lub / i wysłać go do fryzjera. Wraz z postępami awansujesz na wyższe poziomy, co z kolei otwiera przed Tobą nowe perspektywy rozwoju… Twojego zamku. Możesz powiększyć swój skarbiec i rozbudować lochy. Okazuje się bowiem, że w Maze Bandit możesz stworzyć własny, zupełnie unikatowy labirynt, który następnie będą próbowali pokonać gracze z całego świata. Tym sposobem przygoda z grą nie kończy się wraz z jej ukończeniem, ale trwa w nieskończoność, gdyż dostępnych map stworzonych przez społeczność jest bez liku. Edytor wciągnął mnie niesamowicie, a liczba dostępnych elementów do rozlokowania we wnętrzu podziemia jest imponująca. Oby wszystkie polskie gry mobilne oferowały takie możliwości.

Maze Bandit polskie gry mobilne

Poziom trudności został świetnie wyważony, przy czym im dalej w głąb tajemniczej krainy, tym trudniejsze poziomy czekają na zdobywców. Już samo obmyślenie planu przejścia przysparza sporych kłopotów, że o wprowadzeniu go w życie nie wspomnę. Twój mózg i palce zostaną wystawione na sporą próbę. Twórcy postarali się również, aby Maze Bandit cieszył oko i pieścił ucho. Gra wygląda bardzo ładnie, a wydobywająca się z głośników muzyka doskonale dopełnia całości.

Nie mogło być inaczej – Maze Bandit, ze względu na ogromną miodność, świetnie zaprojektowane poziomy, niezwykle satysfakcjonujący gameplay i wręcz uzależniający edytor podziemi – pokonał pozostałe polskie gry mobilne i został najlepszą aplikacją czerwca. Zwyczajnie musisz zagrać w produkcję Gamestone Studio. Nie pożałujesz!

Kliknij tutaj, aby pobrać Maze Bandit w wersji Android
Kliknij tutaj, aby pobrać Maze Bandit w wersji iOS

Oh… Sir! The Hollywood Roast

Aplikacja rodzimego VileHollywood Roast polskie gry mobilne Monarch – Oh… Sir! The Insult Simulator – prześcignęła, w naszym subiektywnym mniemaniu, inne polskie gry mobilne ogrywane w listopadzie, zdobywając wyróżnienie. Przyszedł czas na kontynuację, która trzyma równie dobry poziom, co pierwowzór, ale również powtarza niektóre błędy oryginału.

Zasady są identyczne, jak w poprzedniej odsłonie. Całość sprowadza się do dobierania takich kombinacji słów i wyrażeń, aby ostatecznie stworzyły obelgę, która pójdzie oponentowi w pięty. Od razu da się zauważyć, że w Oh… Sir! The Hollywood Roast dostępnych jest znacznie więcej wyrażeń, a co za tym idzie, możliwości obrażania przeciwników, w tym przypadku znanych z wielkich ekranów gwiazd, są o wiele bardziej urozmaicone.

„Szukaliśmy nowej otoczki pasującej do konwencji mechaniki gry, która zadziałała w Oh…Sir! The Insult Simulator. Wiedzieliśmy, że nie chcemy robić powtórki z Monty Pythona, więc zrobiliśmy burzę mózgów w poszukiwaniu czegoś nowego, najchętniej bardziej amerykańskiego, niż brytyjskiego. Stanęło na filmach, ze względu na potencjał popkulturowego humoru oraz niekończące się źródło pomysłów dla nowych postaci i lokacji inspirowanych kinem.

Wymyślanie nowych wypowiedzi nie jest łatwe, ale na szczęście z każdą kolejną grą serii (formalnie ta jest trzecia) uczymy się robić to coraz lepiej. W Hollywood Roast zaprosiliśmy do współpracy amerykańskich pisarzy specjalizujących się w komedii, ale współpraca z nimi przyniosła nowe wyzwania – długo się „docieraliśmy” zanim znaleźliśmy sprzyjający obu stronom tryb pracy i zanim pisarze w pełni zrozumieli jak działa gra i jaka formuła tekstów sprawdza się najlepiej. Przykładowo, nie sprawdzają długie „klocki”, które próbują być żartem same w sobie, bo raz – będą trudniejsze do szybkiego przeczytania, dwa – będą gorzej sprawdzały się w różnych kombinacjach. Dobrze działały natomiast proste teksty, które pasowały w różnych sytuacjach – jak chociażby „looks like”, „reminds me of”, itd.

Gra powstawała 5 miesięcy, udało się ją skończyć idealnie zgodnie z planem (śmiech). W dalszym ciągu pracujemy jednak nad aktualizacjami – przede wszystkim dojdą nowe postacie i lokacje!” – Kacper Kwiatkowski, Game Designer, Vile Monarch

Niestety, w wersji mobilnej nadal występuje problem z precyzją. Okienka z dostępnymi wyrażeniami są małe, a co za tym idzie, osoby obdarzone większymi dłońmi mogą mieć problem z komfortowym użytkowanie aplikacji. Gdy dodać do tego presję czasu, prawdopodobieństwo popełnienia błędu wzrasta.

Oh… Sir! The Hollywood Roast zwyczajnie musisz zainstalować na swoim smartfonie. Nic tak nie poprawi Ci humoru z rana w drodze do pracy, jak zroastowanie Dirty Pottera, czyli wirtualnego odpowiednika pewnego młodocianego czarodzieja. Z oczywistych względów nie polecam tej produkcji dzieciakom. Gra pozwala tworzyć zdania, które niekoniecznie powinni widzieć najmłodsi gracze.

Grę możesz pobrać na urządzenia działające z Androidem oraz iOS-em.

Quack Butt

Quack Butt polskie gry mobilneZnasz powiedzenie, że się komuś „kurzy z dupy”? Jak się okazuje, nie musi być ono pejoratywne! Widziałem różne polskie gry mobilne, ale endless-runner, w którym kieruję kaczką napędzaną pierdnięciami jest moim gamingowym debiutem.

W Quack Butt wcielasz się w sympatycznego zwierzaka, którego zadaniem jest przepłynięcie / przelecenie, jak najdłuższego dystansu, przy jednoczesnym omijaniu rozmaitych przeszkód, chociażby w postaci dryfujących boi, czy zmurszałych pniaków. W trakcie szaleńczego rajdu możesz również zbierać monety, będące pomocnym środkiem płatniczym przy kupowaniu nowych zwierzaków, np. zdechłego szczura, czy wściekłej krowy…

„Jeśli chodzi o sam pomysł na grę, część osób pewnie sama sobie odpowie patrząc na drugi człon nazwy naszej gry (śmiech). A tak poważnie – jako pierwszą grę pod szyldem Shockwork Games chcieliśmy zrobić coś prostego, zabawnego, głupkowatego i lekko obrzydliwego (lubimy takie rzeczy jak rodzimy Bulb Boy czy skandynawski Eggggg). Zmiksowaliśmy słodką grafikę z niekulturalnym motywem bąków i wyszedł nam ciekawy kontrast. Gra jest idealna, żeby się zrelaksować, „odmóżdżyć”, pośmiać i po prostu cieszyć rozgrywką rywalizując na wynik ze znajomymi z Facebooka. O to nam chodziło!

Największym wyzwaniem okazały się zmiany, które znacznie wydłużyły proces powstawania gry, a konkretniej dostosowanie gry pod rynek Apple – gra w wersji iOS będzie nieco zmieniona. Analizujemy też na bieżąco reakcje graczy, bo grę wypuszczamy stopniowo (na razie jest w Polsce) stąd też postanowiliśmy jeszcze bardziej umilić rozgrywkę naszym graczom i dodać sporo nowości – zbieranie doświadczenia, upgrade’owanie, nowa waluta.

Samo tworzenie tytułu zajęło około 3 miesięcy – jednak to nasza pierwsza gra, więc musieliśmy się sporo nauczyć o segmencie gier mobilnych, dlatego ostrożnie ją wypuszczamy. Najpierw na Polskę, następnie pojawi się w Kanadzie i jeśli wszystko pójdzie dobrze, poleci na cały świat.” – Diana Biszczanik, Shockwork Games

Quack Butt polskie gry mobilne

Sterowanie jest dość proste, przy czym podczas najbardziej emocjonujących momentów, możesz przez przypadek się pomylić, co najczęściej oznacza koniec gry. Prawym palcem napędzasz swojego pupila, który kumuluje gazy, aby następnie puszczać siarczyste bąki. Im szybciej klepiesz w ekran, tym większą prędkość rozwijasz. Możesz też przytrzymać palec, co zaowocuje kumulacją siarkowodoru. Z kolei lewy palec odpowiada za podbijanie zwierzaka lub nurkowanie. I tu się zaczynają schody, ponieważ wielokrotnie zdarzało mi się, że zamiast pofrunąć, kaczka w najlepsze szła pod wodę, waląc z bańki w skałę. Oprawa jest bardzo przyjemna, szczególnie udźwiękowienie. Sielankowe melodie doprawione zostały śmiesznymi przyśpiewkami i komentarzami.

Quack Butt to świetny endless-farter, przy którym spędzisz miłe chwile. Tytuł już podejmowaną tematyką sugeruje miejsce, w którym idealnie się weń gra. Polecam każdej kategorii wiekowej!

Aplikację możesz pobrać na urządzenia działające z Androidem.

Tajemnice Scarlett

Tajemnice Scarlett polskie gry mobilneLubię gry Artifex Mundi z kilku powodów. Jednym z nich jest piękna oprawa graficzna, której poziom zawsze jest bardzo wysoki. Nie inaczej jest z najnowszą produkcją, od niedawna dostępną na urządzeniach mobilnych. Tajemnice Scarlett jest opowieścią o młodej dziewczynie obdarzonej paranormalnymi zdolnościami, walczącej z demonami przeszłości.

Po wielu latach spędzonych w sierocińcu, dorosła już bohaterka postanawia odnaleźć ojca, który oddał ją pod opiekę sióstr zakonnych uznając, że właśnie tam będzie jej najlepiej. Jedyny ślad prowadzi do tajemniczej posiadłości. Na miejscu okazuje się, że sprawa poszukiwania ojca jest znacznie bardziej skomplikowana, aniżeli się z początku wydaje.

Mechanika, która nakręca Tajemnice Scarlett powinna być każdemu miłośnikowi gier Artifex Mundi doskonale znana. Całość podzielono na kilkadziesiąt pięknie malowanych ekranów, pełnych interaktywnych elementów, prowadzących do wielkiego finału. Łączysz ze sobą przedmioty, aby później wykorzystać je we właściwych miejscach, rozwiązujesz puzzle oraz, wykorzystując nadprzyrodzone umiejętności młodej bohaterki, układasz fragmenty przeszłości w logiczną całość. Na każdym z ekranów da się też odnaleźć należące do ojca osobiste przedmioty. Rozwiązywanie zagadek daje sporą satysfakcję, aczkolwiek są one momentami zbyt proste.

Tajemnice Scarlett ukończyłem w dwa wieczory i był to czas niezwykle przyjemnie spędzony. Jeśli lubisz dobre przygodówki, koniecznie sięgnij po tę aplikację. Z czystym sumieniem mogę ją też polecić również nastolatkom.

Grę możesz pobrać na urządzenia działające z Android.

Up&Up

Up Tajemnice Scarlett polskie gry mobilneA dokładniej Up&Up – Physics Balloon Puzzler to niezwykle przyjemna gra logiczna, w której musisz utorować drogę balonowi uciekającemu przed nieco stukniętym, nastoletnim przebijaczem. Gra sprowadza się do odpowiedniego ustawienia rozrzuconych na każdym poziomie przeszkód, aby gumowy bohater był w stanie dostać się do wyjścia.

Niewielkie studio LimitlessGames stworzyło aplikację, po którą mogą sięgnąć zarówno dorośli, jak i najmłodsi gracze. Poziom trudności jest świetnie zbalansowany, grafika przyjemna dla oka, a muzyka łechta zmysł słuchu. Za przejście każdego poziomu dostajesz ocenę w postaci gwiazdek dających dostęp do kolejnych rozdziałów gry, przy czym może ich być maksymalnie trzy za level. Aby dostać najwyższą notę, niezbędne jest ukończenie planszy przy użyciu jak najmniejszej ilości ruchów. I tu zaczyna się cała zabawa, ponieważ samo zaliczenie poszczególnych poziomów nie jest szczególnie trudne, zwłaszcza w początkowych etapach gry, ale wyrobienie się w określonej ilości posunięć może stanowić spore wyzwanie. Szare komórki rozgrzewały się do czerwoności, a spod kopuły szła para, gdy głowiłem się nad tym, jak zminimalizować liczbę wykonanych ruchów. Ułatwieniem jest specjalna żarówka, kończąca poziom za Ciebie, jeśli zabraknie Ci pomysłu na jego rozwiązanie. Im dalej w las, tym większe wyzwania stawia przed Tobą Up&Up. Dochodzą nowe elementy otoczenia mogące bezpośrednio wpływać na balon, na przykład wiatraki zmieniające jego pozycję.

„Główną inspiracją do stworzenia Up&Up były proste gry typu Unlock Me, w które grał każdy z nas na swoich pierwszych smartfonach. Obecni gracze są bardziej wymagający niż ci sprzed kilku lat, dlatego postawiliśmy na urozmaicenie rozgrywki i ciekawe elementy fizyczne. Z mojego punktu widzenia największą trudnością w procesie tworzenia gry było połączenie wszelkich SDK-ów (zestaw narzędzi dla programistów, niezbędny do optymalizacji całości – przyp. red.) w jedną spójną całość, bo często coś nie grało. Dużym wyzwaniem było też wydanie gry w jednym czasie na obie platformy, które choć podobne, różnią się od siebie pod względem samego procesu developerskiego.” – Kamil Chmiel, Game Designer / Programmer, LimitlessGames


„Tworząc grafikę w Up&Up inspirowałem się absurdalnymi kreskówkami z delikatnym wpływem Tima Burtona. Jeśli chodzi o największe trudności, jakie napotkałem w procesie tworzenia, były nimi animacje i niektóre elementy GUI (Game User Interface – przyp. red.), które robiłem pierwszy raz w życiu.” – Arek Grasela, Graphic & Animation Designer, LimitlessGames

Z całego serca polecam Up&Up Tobie i Twoim latoroślom. To doskonały sposób na nudę, a przy okazji nieco gimnastyki dla umysłu. Dzięki przyjemnej oprawie audiowizualnej, dzieciaki z chęcią powinny obcować z aplikacją LimitlessGames.

Grę możesz pobrać na urządzenia napędzane Androidem i iOS-em.