Ars 2017

AIF 2017 (Ars Independent Festival) – katowicki festiwal filmu, animacji, gier wideo i wideoklipu – zakończył się wraz z pierwszym dniem października.

Choć Ciebie interesuje głównie trzeci punkt programu, Ars Independent stoi właśnie na czterech filarach, w szczególności zaś na konkursach Czarnego Konia, podczas których prezentowane są ekscytujące, niezależne produkcje z ostatnich dwóch lat. Koń symbolizuje to, co nieodkryte, być może na uboczu, outsiderskie; chociaż nawet te epitety można interpretować dowolnie. Dowodzi tego podjęta w ubiegłym roku decyzja, by przyznanie nagrody w każdym z konkursu oddać w ręce publiczności, stanowiącej serce każdego festiwalu i imprezy kulturalnej. Odrzucono koncepcje profesjonalnego jury, tworząc je z gości Ars Independent. To festiwalowicze obejrzeli 6 pełnometrażowych filmów, 31 krótkometrażowych animacji i 27 wideoklipów oraz zagrali w 7 gier. To oni wreszcie zagłosowali i wydali wspólne werdykty.

W konkursie Czarny Koń Gier Wideo nagroda przypadła studiu Playdead za Inside, które klasyczną side-scrollową platformówkę zamieniło w duszne, stresujące doświadczenie niemocy. Gra zdobyła średnią 4,48. Zwycięskie Inside stanęło w szranki z ekstraklasą współczesnych gier niezależnych: Firewatch, Night in the Woods, Stories Untold, Kingdom: New Lands, Emily is Away Too i Everything. O grze Duńczyków, a także Firewatch i Night in the Woods pisaliśmy (w superlatywach!) na łamach Ustatkowanego Gracza – kliknij w ich tytuły, a przeniesiesz się do recenzji.

Tegoroczny konkurs upłynął pod hasłem „Bez wstydu”. Unaoczniało się ono już w wystroju galerii. Oprócz wyklejonych notek kuratorskich, na stanowiskach prężyły się nagie jednostki centralne, przywodząc na myśl raczej kafejki internetowe niż przestrzenie współczesnych galerii sztuki. Wstydu pozbawione były konkursowe pozycje – nawet, jeśli eksperymentalne, to jednak gry z krwi i kości, biorące na warsztat koncepcje platformówki, RTS-a oraz gier przygodowych. Nominowane produkcje dostrzegają, że przy odpowiedniej przystępności – graniu piosenek, które inżynier Mamoń już zna – łatwiej i efektowniej jest sprzedać odbiorcy to, co nieznane.

Ars 2017

Ponadto odbyła się prezentacja specjalna pt. Najgorsze Gry Świata, podczas której miał miejsce subiektywny przegląd gier wideo klasy B, a nawet Y i Z. W wystrojonej na najbardziej odjechane PRL-owskie mieszkanie galerii zagrać można było m.in. w klasykę, taką jak interaktywna adaptacja E.T. na Atari, która swego czasu niemalże zatopiła przemysł gier wideo; czy też Limbo of the Lost, które krótko po premierze musiało zniknąć ze sklepowych półek z powodu ekstensywnego plagiatu, jakiego dokonali autorzy. Nie zabrakło nowego pretendenta do tytułu interaktywnego The Room w postaci Ride to Hell: Retribution, które niemalże z miejsca uzyskało status kultowego. Trafił się także akcent nieco bardziej kontrowersyjny w postaci Seamana – eksperymentalnej gry na Dreamcasta, w której przychodzi Ci zaopiekować się przedziwnym żyjątkiem wodnym; jego obecność podkreśliła jednak historyczny charakter wystawy i to, jaką drogę przeszło medium.

W nocy z piątku na sobotę odbył się ekspresowy przegląd polskiego indie w postaci Nocnej Giełdy Gier Wideo. Od godziny 17 do 3 w nocy czynne były stanowiska z młodymi grami niezależnymi, komasując w sobie znaną z wielu wydarzeń i konwentów „strefę indie” – chodziło o szybką, intensywną konfrontację odbiorcy z twórcami. Celem Giełdy było również przedstawienie gier wideo nieco innej publice, niż ta, która odwiedza wspomniane konwenty czy zloty zapaleńców; wśród wielu gości wydarzenia znaleźli się też kompletni laicy czy ludzie starsi, także z rodzinami, dla których obsługa pada nie jest oczywistością. Można było zagrać m.in. w Symmetry, Extra Color, Egony, Indygo, Purgatorium czy Fugudo: The Way of a Fish Warrior – o pozycjach tych na pewno usłyszysz jeszcze w nadchodzących miesiącach.

W ramach spotkania z grami wideo na Ars Independent odbyło się jeszcze jedno wydarzenie specjalne. Zespół Lód 9 połączył siły z Panosem Rriską, członkiem SUPERHOT Team, by dać występ, jakiego jeszcze nie było – koncert muzyczny połączony z let’s playem, na żywo. To koncepcja tak elektryczna i nietypowa, że trudno zamknąć ją w jasnych szufladkach, z czego zdawali sobie sprawę organizatorzy, jak i sami artyści. Aż do rozpoczęcia nie było zresztą wiadome, co z tego eksperymentu wyjdzie. SUPERHOT – omawiany na łamach Ustatkowanego Gracza ekscytujący shooter, w którym czas porusza się wraz z Tobą – okazał się być świetnym tematem dla częściowo improwizowanego widowiska, w którym nawet porażka potrafi wyglądać spektakularnie. Lód 9 z kolei perfekcyjnie dopasował się do atmosfery gry; nie tylko dlatego, że zespół punktował porażki, nagłe skoki i refleksyjne reakcje gracza. Narastająca elektronika (połączona też z dźwiękami waltorni i skrzypiec) autorstwa Macieja Klicha i Michała Zdrzałka nadała nowy wymiar hiperaktywnej rozgrywce, dodając grze, która przecież obdarzona została dość spartańską oprawą muzyczną, kompletnie nowego kopa. Zyskał na niepokoju również ambitny tryb fabularny, gdy wibrujące dźwięki punktowały jego zabawy z czwartą ścianą. Jeśli kiedyś ujrzysz SUPERHOT 2 z muzyką Lodu 9, będziesz wiedział, kto zacz. Bartek Sołtysik, rzecznik medialny festiwalu, skomentował:

Ars 2017 już za nami. Bawiliśmy się przednio i grzecznie. Najpiękniej dziękujemy wszystkim za fantastyczną edycję festiwalu!

Kolejna edycja festiwalu Ars Independent odbędzie się już za rok, od 25 do 30 września, również w Katowicach. Można być pewnym, że ambitnych pomysłów oraz zaplecza interaktywnej rozgrywki nie zabraknie.