Fani wirtualnej rozrywki zamknięci w domach w czasie pandemii koronawirusa, zagrywali się w Animal Crossing: New Horizons, a gra chyba nie mogła zostać wydana w lepszym okresie. Wystraszeni ludzie siedzący w swoich czterech ścianach z nadmiarem wolnego czasu mogli spokojnie, bez pośpiechu i kreatywnie spędzać czas na wirtualnej wyspie w towarzystwie uroczych zwierzątek. Dla wielu ucieczka od ponurej i nieprzewidywalnej rzeczywistości do świata pełnego relaksujących codziennych wyzwań była strzałem w dziesiątkę i pomogła przetrwać ten trudny okres.
Po premierze Nintendo Switch 2 było raczej pewne, że prędzej czy później tak chwalony i lubiany tytuł dostanie ulepszoną wersję. Początek 2026 roku to właśnie ten czas, kiedy pojawiła się aktualizacja 3.0.0 z wersją dedykowaną dla nowej konsoli Nintendo. Czy warto wrócić na swoją wyspę lub rozpocząć nową przygodę na Switchu 2? Jakich ulepszeń możesz spodziewać się po najnowszej łatce?
Po latach świat wrócił na właściwe tory, Nintendo wydało nową konsolę, a New Horizons dostało patcha (koszt 21 zł) na Switchu 2. W grze trafiasz na wyspę wraz ze zwierzęcymi kolegami i od zera zaczynasz swoje „życie” w nowych warunkach. Wszystko zależy od Ciebie, Twojej wyobraźni i kreatywności – będziesz zbierał surowce, owoce, łowił ryby, wytwarzał przydatne do życia przedmioty, łapał motyle, wyposażał wnętrza domu, zarabiał pieniądze, kolekcjonował czy spotykał się ze znajomymi. Oczywiście do zrobienia jest o wiele więcej, bo to gra na dziesiątki, a nawet setki godzin. No i najważniejsze – czas przy niej leci jak szalony, a godziny mijają w ekspresowym tempie.

Co takiego postanowili zmienić, dodać i ulepszyć twórcy? W temacie rozdzielczości możesz liczyć na 1080p w przenośnej wersji (720p na Switchu) i 4K na telewizorze. Grafika jest ostra jak żyleta, detale są bardziej wyraźne, a płynność rozgrywki nie przeszkadza nawet w bardziej „zapełnionej” wyspie. Granie na wielkim tv wygląda świetnie i będąc w domu warto przełączyć się na większy ekran, bez zmartwień o wszelakie ubytki podczas rozgrywki. Szkoda, że twórcy pozostali przy 30 klatkach na sekundę, bo przecież tak powolna i spokojna wirtualna zabawa wraz z mocą Switcha 2 mogłaby bez problemów działać w 60 fps. Czemu tak się nie stało? Wiedzą to tylko deweloperzy, choć warto zaznaczyć, że stabilne 30 klatek na sekundę w żadnym wypadku nie przeszkadza w zabawie.

Smaczkiem gry jest zegar, który jest połączony z kalendarzem i czasem systemowym. Za każdym razem kiedy uruchamiałem rozgrywkę, pojawiał się ekran wczytywania i następowała synchronizacja czasu rzeczywistego z tym w grze. Taka opcja oznacza, że w styczniu na wyspie jest śnieg, późnopopołudniowa zabawa oznacza, że za oknem jest ciemno, a umówionych na daną godzinę spotkań z przyjaciółmi trzeba pilnować. Intrygująca opcja, ale to już było wcześniej. Kolejnymi ulepszeniami w wersji na Switch 2 są szybsze czasy wczytywania, megafon przez który możesz komunikować się z pozostałymi mieszkańcami (wystarczy zawołać imię i zwierzątko się zjawi), hotel turystyczny (coś dla fanów projektowania wnętrz i ustawiania mebli) czy tryb myszki przydatny do łatwiejszego projektowania, remontowania czy rysowania. To oczywiście kosmetyczne upgrade’y, ale dają nowe sposoby na jeszcze wygodniejszą zabawę i możliwość wyboru.

W trybie wieloosobowym także dzieje się więcej, bo teraz na jednej wyspie może bawić się aż 12 osób (wcześniej było to 8), co w połączeniu z GameChatem (komunikacja z użyciem mikrofonu i kamery) daje naprawdę wiele frajdy. Takie elementy rozgrywki sprawiają, że odbiór gry, rozmowa ze znajomymi, a nawet prezentacja swojej twarzy nad postacią jeszcze bardziej zbliżają graczy do siebie, podczas spędzania wspólnego czasu na wirtualnej wyspie. No, ale jest jeszcze najważniejsza kwestia – trzeba mieć tych znajomych, którzy (wciąż) grają w ten tytuł.

Niestety, ale trzeba także zaznaczyć fakt, że Animal Crossing: New Horizons to nie jest przygoda dla każdego. Wielu graczy zwyczajnie odbije się od tej gry lub długo nie wytrzyma powolnej rozgrywki. Zaczynanie wszystkiego od zera, radość ze znalezienia listu w butelce, łapania motyli, szukania potrzebnych zasobów do wytworzenia nowego przedmiotu czy czekanie na odpowiednią porę dnia czy porę roku, bo wtedy właśnie występują inne gatunki ryb, może być przeszkodą, szczególnie dla mniej cierpliwych graczy. To całkiem inny rodzaj wirtualnej zabawy niż intensywne strzelanie w Call of Duty, przygodowe wyprawy Lary Croft czy piękne otwarte światy w Assassin’s Creed. Muszę przyznać, że sam łapałem się na braku cierpliwości w wielu aspektach rozgrywki, ale potem i tak udawało mi się wrócić. Ktoś inny może nie dać tej grze drugiej czy trzeciej szansy.

Jeśli jednak przekonasz się do tego rodzaju rozgrywki, to z pewnością nie tylko będziesz się cieszył wieloma drobnostkami, ale też docenisz możliwości, pełną kreatywność i w swoim tempie będziesz krok po kroku aranżował, przestawiał, dekorował i tworzył swoją własną wyspę. Mając Switcha 2 z pewnością warto wrócić lub zacząć tę symulacyjną zabawę, bo choć ulepszeń czy nowości nie ma na tyle, aby krzyknąć głośno „wow”, to jednak darmowe aktualizacje i płatny port zachęcają do spróbowania swoich sił w nieco innym rodzaju wirtualnej zabawy. Tym razem bez odgłosów strzelania, kipiącej adrenaliny czy strachu co czai się za rogiem.