Nadrobione zaległości: Terminator 2D No Fate

terminator 2d no fate

Filmy Terminator czy Terminator 2: Dzień sądu oglądałem dziesiątki razy, do teraz podziwiając efekty specjalne z drugiej części. Nic dziwnego, że po zapowiedzi gry Terminator 2D: No Fate cieszyłem się jak dziecko z możliwości powrotu nie tylko do scen znanych z filmu, ale też z pikselowej oprawy graficznej w stylu retro. Choć miałem zagrać w ten tytuł w dniu premiery, to jednak po przeczytaniu kilku opinii o grze, głównie dotyczących ekstremalnie krótkiego czasu rozgrywki, postanowiłem poczekać na promocję.

W styczniu nadarzyła się okazja do sprawdzenia gry i z wielką satysfakcją z niej skorzystałem. No Fate skupia się na adaptacji drugiej części Terminatora i podczas zabawy możesz wcielić się w trzy postaci (Sarah, John i T-800). Świetnie było z nostalgią pokonywać kolejne poziomy, zręcznie unikać niebezpieczeństw i ciągle strzelać, mając w pamięci kolejne kultowe sceny. Wizyta w barze, walka w przyszłości czy ucieczka na autostradzie przed T-1000 to świetne poziomy, ale przyznaje, że spodziewałem się większej ilości pomysłów na gameplay czy różnorodności misji.

Dodatkowo na łatwym poziomie trudności, grając spokojnie i na luzie ukończyłem grę w 43 minuty. Tak, serio. Przyznaję, że po obejrzeniu napisów końcowych nieco rozczarowałem się tym tytułem, głównie na krótki czas rozgrywki, 2-3 minutowe misje i bardzo szybkie przedstawianie fabuły. Oczywiście, twórcy starali się trochę urozmaicić gameplay, dając możliwość wyborów w grze i co za tym idzie rozgrywanie kolejnych poziomów, w tym poznanie alternatywnych zakończeń, ale to i tak zbyt mało do pełnej satysfakcji. Chyba na największą pochwałę zasługuje rewelacyjna ścieżka dźwiękowa ze znanymi motywami i całkiem nowymi utworami. Soundtrack błyszczy i robi robotę!

Ostatecznie Terminator 2D: No Fate to dość udany tytuł, jednak premierowa cena gry to naprawdę był nieśmieszny żart. W cyfrowym sklepie Nintendo gra wciąż kosztuje 120 zł – gdybym wydał właśnie tyle, jeszcze długo miałbym… zakupową zgagę. Udało się kupić w promocji pudełkową wersję i sprzedać po ukończeniu, przez co straciłem niewiele. Jasne, gra posiada wielu bossów i kilka dodatkowych trybów rozgrywki (m.in. zręcznościowy, Boss Rush, nieskończony), ale to dla graczy, których cieszy wielokrotne przechodzenie tych samych poziomów.

Jeśli nie jesteś fanem tego typu zabawy, to po 2-3 ukończeniach (niecałe 2 godziny) nie ma co robić i gra zwyczajnie nudzi. Dla mnie cała fabuła i tak ekstremalnie szybka rozgrywka to było uczucie, jakbym w czasach premiery oglądał Terminatora 2 na VHS, przewijając obraz do przodu „na podglądzie”. Fajnie się strzelało, ale trochę się zawiodłem.

Choć Marcin od dziecka wychowany był na prymitywnych wirtualnych światach, zauroczony jest nimi do dziś. Gry wideo nosi w sercu i od wielu lat przelewa myśli z nimi związane na papier. Recenzjami stara się zaintrygować odbiorcę, w publicystyce zarażać zaś swoją pasją. Poszukiwacz pozytywnych stron życia, ceniący doświadczenie i nieprzychylnie nastawiony do szeroko pojętej głupoty. Tata i Ustatkowany gracz.

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Możesz używać tych tagów HTML i artrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

*