Niektóre gry zapamiętasz na zawsze, „z urzędu” zasługują na drugie życie i mocno wyróżniają się na tle konkurencji. Dla mnie takimi tytułami z pewnością są Dead Space i właśnie Alan Wake. Oczywiście znalazłoby się więcej wirtualnych produkcji, które chciałbym sprawdzić w odrestaurowanym wydaniu ale jak dziecko cieszyłem się z możliwości ponownej wizyty w Bright Falls. Co takiego przyciąga mnie do tego ponadczasowego thrillera?
Chęć przeżycia jeszcze raz historii jakich do tej pory nie ma wiele, odświeżenia i dokładniejszego jej zrozumienia. Poczucia jeszcze raz klimatu, który nawet teraz powala i robi wrażenie od pierwszej minuty do napisów końcowych czy podziwiania niesamowitego oświetlenia gry. Pora jeszcze raz wrócić do tajemniczego miasteczka i po 11 latach pierwszy raz na PlayStation, znów przeżyć przygodę tego znanego pisarza.
Bright Falls lekiem na całe zło
Alan Wake choć już znany i ceniony, nie może znaleźć weny na kolejną książkę. W celu odpoczynku i „odblokowania się”, postanawia odwiedzić małe miasteczko Bright Falls, aby razem z żoną spędzić niezapomniany czas. Niestety już pierwszego dnia Alice znika w tajemniczych okolicznościach, a pisarz wyrusza w pełną niebezpieczeństw drogę w celu uratowania kobiety. Kto porwał mu żonę? Kim jest tajemniczy głos pomagający bohaterowi? Jaka będzie fabuła i zakończenie jego najnowszej książki?
Fabularnie byłem i wciąż jestem pod niesamowitym wrażeniem tej gry i intrygującym było móc ponownie przeżywać tę historię, przypominać sobie niektóre momenty czy wynajdywać wcześniej nie widziane smaczki. Możesz liczyć na 6 odcinków, prezentowanych w serialowej formie z emocjonującymi końcówkami i streszczeniem poprzednich wydarzeń. Ponadto za niską premierową cenę, twórcy serwują na dokładkę w pakiecie dwa dodatki „Sygnał” i Pisarz” (wcześniej nie grałem), co z pewnością pozwoli na przedłużenie przygody i poznanie więcej z tego bogatego uniwersum.
W świetle nadzieja
Twórcy prezentują starą historię w rozdzielczości 4K i 60 klatkach na sekundę na obecnych konsolach, co wypada całkiem nieźle. Choć tytuł ma już ponad dziesięć lat to podczas zabawy nie odczuwałem jakiegoś dyskomfortu z tym związanego, mimo że animacje postaci i mechanika nie zostały zmienione. Oświetlenie nadal robi kolosalne wrażenie wraz z całą otoczką, kiedy pojawiają się opętani przez Mrok wrogowie. Ciemne zakątki miasteczka, cienie w oddali, szum wiatru czy upierdliwi oponenci, których przed ubiciem trzeba potraktować dawką światła – wszystko to działa jak hipnoza na gracza, sprawiając że całym sobą przeżywa on ten dramat i trudno oderwać się od konsoli. Poza tym tekstury zostały poprawione i tytuł graficznie prezentuje się dobrze. Można za to trochę narzekać na scenki przerywnikowe, bo tutaj od razu rzuca się w oczy mniej włożonej pracy i nieco gorsza jakość.
Strzelanie wciąż jest satysfakcjonujące choć w pełni rozumiem osoby, które mogą narzekać na zbyt często pojawiających się wrogów. Być może w dzisiejszych czasach twórcy spróbowaliby innych rozwiązań, bardziej skupiając się na eksploracji świata. Grając na słuchawkach możesz nie tylko w pełni zatracić się w klimacie tego mrocznego miejsca ale cieszyć uszy świetnym dźwiękiem m.in. odgłosów otoczenia i broni. Poza tym kiedy byłem atakowany przez stado ptaków, słysząc narzekania na swój los nadchodzących wrogów wraz z mocniejszymi nutami wiele razy na ciele miałem gęsią skórkę. Ile to razy wystraszyłem się przez zachodzących z tyłu opętanych mieszkańców, miałem pełne gacie podczas wizyty w tartaku, kopalni czy elektrowni. Jeśli dodasz do tego wachlowanie dostępnym arsenałem (granat błyskowy, strzelba, rakietnica, pistolet) w celu udanego przejścia etapu i kombinowanie z amunicją to możesz mieć pewność, że gameplay wciągnie Cię bez reszty.
Alan Wake Remastered furtką dla sequela?
Cytując byłą panią premier – „to się mu po prostu należało!” i ogromnie jestem rad, że Alan Wake i jego mroczna przygoda dostali drugie życie. Jeśli jeszcze nie grałeś to za taką cenę (99 zł) od razu kupuj bilet do Bright Falls i wieczorową porą zwyczajnie zatrać się w ciemnych odmętach psychiki pisarza. To z pewnością jedna z tych nielicznych i niezapomnianych wirtualnych historii, no i zwyczajnie kawał świetnej zabawy. Osobiście potrzebowałem takiego liniowego tytułu po tak wielu otwartych światach i była to udana odskocznia.
Mam wielką nadzieję, że ten remaster jest przetarciem przed ponoć powstającym Alan Wake 2 i ekipa Remedy kolejny raz sprawi, że premiera ich nowej gry będzie następnym wirtualnym wydarzeniem. Aktualnie masz do czynienia z klimatem i historią jakich ze świecą szukać, przyjemną eksploracją (szukanie stron powieści), płynną rozgrywką, wyróżniającym się soundtrackiem czy zwyczajnie dobrą remasterowaną robotą dewelopera. Nie zapomnij o dwóch odcinkach w pakiecie, choć trzeba zapytać czemu nie dodano jeszcze skierowanego w stronę akcji American Nightmare? Bright Falls znów mnie oczarowało, tego mi było trzeba i jestem w pełni gotów na sequel. A czy Ty lubisz thrillery i po tej rekomendacji chcesz poznać nowe dzieło Wake’a?