Łowca czarownic

Łowca czarownic to jedna z tych profesji, które ze względu na idealne wpasowanie w mroczny klimat Starego Świata najchętniej wybierałem podczas kreowania bohatera w Warhammer Fantasy Role Play. Dlatego okazji przeczytania książki autorstwa C. L. Wernera, traktującej o perypetiach gorliwego sigmaryty Mathiasa Thulmanna, przepuścić nie mogłem.

Mieszkańcy Imperium doskonale wiedzą, że gdy w okolicy pojawia się łowca czarownic, po kilku dniach jedna z nich trafi na stos. Nic więc dziwnego, że każdy przedstawiciel tego fachu wzbudza strach i niechęć obywateli. Gdyby jednak zabrakło bezwzględnych wyznawców Sigmara, zło i Chaos zawładnęłyby Starym Światem szybciej niż Skaveny drążą tunele…

Pomóc może tylko łowca czarownic

Łowca czarownic werner copernicusOpowieść kręci się wokół rodziny Klausbergów, której ziemie nęka tajemnicze zło, dziesiątkujące jej mieszkańców. Fabuła rozkręca się powoli, ale nie ma mowy o nudzie, ponieważ autor podrzuca kolejne ciekawe wątki, rzucające nowe światło na główne dochodzenie Thulmanna i jego najemnego towarzysza – Strenga.

Przerażona ludność, początkowo wrogo nastawiona do Mathiasa, po zapadnięciu zmroku nie może czuć się bezpiecznie nawet w domowym zaciszu, ponieważ tajemniczy morderca potrafi wykradać ofiary nawet z ich własnych pieleszy. Wówczas jeden z chłopów natrafia na zmasakrowane w bestialski sposób zwłoki. Choć głowa rodziny Klausbergów uparcie twierdzi, że to robota leśnej bestii, wszyscy doskonale wiedzą, że chodzi o coś więcej. Łowca czarownic wydaje się być ostatnią nadzieją.

Mroczna opowieść

W książce Wernera znajdziesz dokładnie to, za co można kochać uniwersum Warhammera, czyli plugawe pomioty Chaosu i walczących z nimi wyznawców Sigmara, akolitów Mrocznych Bóstw i krwawe rytuały oraz nieskończoną walkę mieszkańców Imperium o przetrwanie. Wszystko podane jest w taki sposób, że ciężko oderwać się od lektury. Łowca czarownic to pełnokrwista opowieść o Starym Świecie i jego mrocznych tajemnicach.

Bez wątpienia ogromne znaczenie mają sugestywne opisy scen oraz lokacji, ale także same dialogi. Właśnie tak wspominam najciekawsze sesje rozgrywane nocą na poddaszu garażu przyjaciela. Czytając kolejne rozdziały czułem się uczestnikiem wydarzeń opisanych na kartach książki.

Koniecznie wybierz się na łowy

Nieczęsto wspominam o okładkach czytanych książek, jednakże tym razem jest ona na tyle udana, że warto zrobić wyjątek. Genialna w swej prostocie, zwyczajnie zachwyca. Wydawnictwo Copernicus Corporation, którego nakładem ukazał się Łowca czarownic, przyzwyczaiło mnie, że w trakcie lektury natrafię na drobne błędy, szczególnie interpunkcyjne i konsekwentnie kontynuuje tę tradycję, jednakże jest o niebo lepiej, niż w przypadku recenzowanego ostatnio Imperium. Trafiają się „zjedzone” litery, podwójne przecinki i inne drobne potknięcia, jednakże w żadnym stopniu nie wpływają one na ostateczny, pozytywny, odbiór ogółu.

Jeśli jesteś miłośnikiem Warhammera, Łowca czarownic jest dla Ciebie pozycją absolutnie obowiązkową. Wiedz jednak, że jeśli nie miałeś do tej pory okazji zapuszczenia się w mroczne tereny Imperium, książka ta idealnie nada się na rozpoczęcie przygody w Starym Świecie. Jest to pierwszy z trzech tomów opowiadający o przygodach Mathiasa Thulmanna. Już nie mogę doczekać się kolejnych!