Komiks Hulk Szary recenzja ustatkowany gracz

Postać Bruce’a Bannera jest, według mnie, jedną z najciekawszych z uniwersum Marvela. Dlatego też po komiks Hulk: Szary sięgnąłem z nadzieją na bliskie i bardzo emocjonujące spotkanie z grafitowym kolosem.

Wydany w grudniu 2015 roku nakładem Mucha Comics Hulk: Szary to efekt pracy niezwykle zdolnego duetu Jeph Loeb (scenariusz) – Tim Sale (rysunki), którzy zapraszają do poznania tragicznej historii powstania Hulka. Album zawiera materiały opublikowane pierwotnie w miniserii Hulk: Gray #1-6.

Zeszyt podzielono na sześć rozdziałów, których tytuły idealnie opisują postać Hulka oraz sam komiks.

„A” jak Arbuz

Hulk jest jak arbuz. Jest wielki i ciężki. Tim Sale zwyczajnie pozamiatał, tworząc postać monumentalną. Efekt potęgują ujęcia nieco z dołu, dzięki czemu przeobrażony Banner wydaje się być jeszcze większy.

Komiks Hulk: Szary recenzja

„B” jak Brzdąc

Hulk jest jak brzdąc. Ma umysł dziecka. Widać to nie tylko w sposobie wysławiania się, złożonego z prostych zwrotów, głównie gróźb, ale także zachowaniu. Hulk nie analizuje, Hulk działa. Gdy Hulk zły, Hulk bije. Tak to w dużym skrócie wygląda.

„C” jak Cebula

Hulk jest jak cebula. Ma warstwy. Autorom udało się w niezwykły sposób pokazać jak niezwykle złożoną postacią jest Hulk. Z jednej strony mamy inteligentnego fizyka, a z drugiej agresywną, kierowaną prymitywnymi instynktami istotę, która jednym ruchem potężnej łapy może siać zniszczenie na ogromną skalę. Co jednak ciekawe, postać ma więcej obliczy. Gdy rozmawia z Betty jest zagubionym olbrzymem, który za wszelką cenę chce jej pokazać kim tak naprawdę jest. Z kolei Ricka Jonesa traktuje jak podopiecznego, którego chce chronić. Widząc natomiast generała Rossa, staje się nieokiełznaną furią, co jednak ciekawe, chcącą jedynie świętego spokoju.

„D” jak Draka

Właściwie cały komiks Hulk: Szary to jedna, wielka draka. Ukrywający się przed generałem Rossem Hulk próbuje jednocześnie bezskutecznie zyskać miłość Betty. Obie czynności prowadzą do jednego: destrukcji. Tim Sale genialnie ją narysował. Dynamiczne ujęcia starć i chaosu rozpętanego wściekłością Bannera prezentują się pierwszorzędnie. Ujęcie, w którym wojskowy jeep roztrzaskuje się o stojącego na środku drogi Hulka na długo pozostanie w mojej pamięci.

„E” jak Element

Komiks Hulk: Szary to kilka idealnie dogranych elementów. Genialny scenariusz gwarantuje prawdziwy koktajl emocjonalny. Oprócz emocji związanych z niszczycielskim działaniem Bannera, zeszyt gwarantuje sporą dawkę humoru oraz, to chyba najważniejsze, sprawia, że nie sposób nie współczuć głównemu bohaterowi. Hulk to zagubiony olbrzym, który niczym potwór Frankensteina (sami autorzy podkreślają, że mocno się nim inspirowali kreując postać Hulka) stara się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Kreska Tima Sale’a mnie porwała, szczególnie otoczenie, które prezentuje się pierwszorzędnie.

Komiks Hulk: Szary recenzja

„F” jak Fundament

Hulk: Szary jest idealnym fundamentem, na którym mogą powstawać kolejne historie o Bannerze. W niezliczonej liczbie interpretacji jego postaci ciężko jest bowiem znaleźć tak solidnie wykreowanego bohatera. Wydawało mi się, że znam Hulka, jednak Loeb i Sale pokazali mi go z zupełnie innej perspektywy. Niebagatelne znaczenia mają zarówno scenariusz, który zwyczajnie chwyta za serce oraz rysunki. Ciekawa, mocno korelująca ze stylem lat sześćdziesiątych kreska idealnie pasuje do smutnej historii Hulka.

Szczerze polecam każdemu, nie tylko fanom uniwersum Marvel.

Komiks-Hulk-Szary-recenzja

Autor Adam Ginel

Adam to ustatkowany gracz z krwi i kości. Mąż, ojciec, a także wieloletni miłośnik elektronicznej rozrywki w formie wszelakiej. Gry wideo traktuje jako coś znacznie powyżej zwykłego hobby, wynosząc je ponad inne pasje – muzykę i książkę – dostrzegając jednocześnie, jak wiele mają one wspólnego z innymi sferami jego zainteresowań.