Komiks On Mars, tom 3 – recenzja

Komika On Mars tom 3 recenzja

Miałem spore oczekiwania względem trzeciego tomu komiksu On Mars. Liczyłem na mocny finał, który zapamiętam na długo. Szczególnie, że drugi zeszyt wydawał się solidnym mostem, który mógł połączyć interesujący początek z porywającym zakończeniem. Niestety srogo się zawiodłem.

Blam, blam, ratatatata, braoum!

27 z 62 plansz wypełniają blam, blamy (strzały z pistoletów), ratatatataty (serie z karabinów) i braoumy (wybuchy). Trzeci to został zdominowany przez strzelaniny, eksplozje i trupy. Szkoda, ponieważ spodziewałem się zakończenia wątków rozwiniętych w poprzednim zeszycie. Te niestety, w większości, zostały brutalnie ucięte. A miały potencjał na coś znacznie więcej, niż bandę zwariowanych fanatyków chcących opanować Marsa.

Finał, choć dość zaskakujący ze względu na zwrot akcji, również jest dość płaski. Całości zdecydowanie zabrakło tutaj wciągających dialogów i zachęcających do refleksji scen, a przede wszystkim, głębi. Kolejne plansze to w zasadzie albo walka, albo bieganie po kolonii, żeby wdać się w kolejną.

Komiks On Mars

Czy komiks On Mars 3 ma zatem jakieś mocne strony? Jak najbardziej, ale jest ich znacznie mniej, niż w poprzednich tomach. Najmocniejszy wydaje się być tutaj wątek fanatyzmu, jako zjawiska absolutnie niebezpiecznego, prowadzącego tylko i wyłącznie do destrukcji.

Grun nadal w formie

Grun, najpewniej przez kierunek, w którym poszła fabuła, nie miał zbyt wielu okazji do pokazania swoich umiejętności. Jak wspomniałem wcześniej, sporo tu scen akcji, a te dość szybko stają się mało atrakcyjne dla oka. Najlepiej wypadły ostatnie plansze. Ostateczna wizja Marsa według Sylvaina Runberga bardzo do mnie przemówiła.

Nadal mamy do czynienia z ciekawą kreską, która jednak wciąż nie wychodzi poza kadry. Szkoda, szczególnie w przypadku tak licznych scen akcji, gdzie aż się prosi o nieco więcej dynamiki.

Komiks On Mars, tom 3 – czy warto?

Jeśli dwa pierwsze tomy się Wam podobały, po finał warto sięgnąć, chociażby po to, aby dowiedzieć się jak skończyła się historia Jasmine Stenford.

Najpewniej nie będziecie zachwyceni, ale jako całość, komiks On Mars wypada dobrze. To solidnie opowiedziana, zachęcająca do refleksji opowieść.

Adam to ustatkowany gracz z krwi i kości. Mąż, ojciec, a także wieloletni miłośnik elektronicznej rozrywki w formie wszelakiej. Gry wideo traktuje jako coś znacznie powyżej zwykłego hobby, wynosząc je ponad inne pasje – muzykę i książkę – dostrzegając jednocześnie, jak wiele mają one wspólnego z innymi sferami jego zainteresowań.

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Możesz używać tych tagów HTML i artrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

*