Polskie gry mobilne

Coraz więcej polskich ekip developerskich tworzy gry mobilne. Co ciekawe, wiele produkcji jest naprawdę godnych uwagi. Postanowiliśmy więc zebrać w jednym miejscu najciekawsze, naszym subiektywnym zdaniem, pozycje. Podobne zestawienia będą pojawiały się na łamach Ustatkowanego Gracza regularnie, więc jeśli interesują Cię mobilne tytuły, wspomniany cykl dedykowany będzie właśnie Tobie!

W listopadzie mieliśmy okazję sprawdzenia kilku polskich gier mobilnych. Naszym zdaniem, cztery produkcje rodzimych developerów warte są zainstalowania na Twoim urządzeniu.

Estiman

EstimanEkipa Kool2Play przyzwyczaiła mnie do prostych, ale niezwykle uzależniających aplikacji. W listopadzie miałem okazję sprawdzić kolejną produkcję stołecznego studia – Estiman. Całość sprowadza się do jak najszybszego czyszczenia ekranu z rozmaitych obiektów, przy czym powinieneś pamiętać, aby zaczynać od tych, których jest najwięcej, a kończyć na najmniejszej liczbie.

Choć założenia są niezwykle proste, aplikacja nie pozwala oderwać się do urządzenia. Wszystko za sprawą bardzo przyjemnej dla oka grafiki oraz rankingów odpowiednio motywujących do wykręcania jak najwyższych wyników.

Wraz z postępami w grze odblokowujesz nowe kształty oraz tła. Dostępne są kolorowe płatki śniegu, bąbelki, czy też figury geometryczne. Podczas rozgrywki możesz także korzystać ze spowalniacza czasu oraz swoistej bomby eliminującej akurat wymagany zbiór elementów.

Jestem pewien, że Estiman to produkcja, do której będę jeszcze wielokrotnie wracał. Chociażby w krótkiej przerwie na kawę lub podczas nudnych podróży tramwajem. Ty też będziesz, jeśli tylko zainstalujesz ją na swoim urządzeniu, bez względu na to, czy napędzane jest Androidem czy iOS-em.

Memo Creams

Memo creamsGra o robieniu lodów. Brzmi intrygująco? Cóż, biorąc pod uwagę, że w roli głównej występuje zombie-lodziarz, Memo Creams niekoniecznie spodoba się oczekującym solidnej dawki emocji graczom. Całość sprowadza się bowiem do zapamiętywania zamówień składanych przez klientów i odpowiedniego dobierania kolorów gałek.

Z produkcją KRK Developement obcowałem niecałą godzinę, ale ten czas wystarczył, abym z czystym sumieniem mógł rekomendować tę aplikację Twojej latorośli. Przyjemna dla oka oprawa graficzna, a przede wszystkim nastawienie na rozwijanie pamięci sprawiają, że jest to produkcja skrojona pod najmłodszych odbiorców. Ustatkowani gracze raczej szybko się nią znudzą, ale dzieciaki na pewno będą zachwycone.

New Tap Order 2

New tap order 2Steampunkowy, casualowy klicker – tak sami twórcy, studio Aliasing Games, mówią o swojej produkcji. Po kilkunastu godzinach spędzonych z grą, zdecydowanie wywaliłbym słowo „casualowy”, ponieważ aplikacja zaraz po banalnym wstępie przeradza się w wymagającą bardzo dobrego timingu grę, od której ciężko się oderwać.

Wszystko dzięki z założenia prostej, aczkolwiek bardzo interesującej mechanice. W grze sterujesz trójkątnym zegarem, zaś Twoim zadaniem jest podrzucenie go możliwie najwyżej. Całość sprowadza się do stukania w ekran w chwili, gdy jeden z wyznaczonych kątów znajduje się we właściwej pozycji (domyślnie powinien być skierowany w górę, jednakowoż poziomy często wymuszają inne kierunki). Tym sposobem podbijasz go o kolejne centymetry. Aby jednak nie było nazbyt prosto, po drodze musisz uważać na rozmaite przeszkody i jednocześnie się streszczać, ponieważ w ślad za zegarem podąża najeżona kolcami platforma, z którą kontakt może kończyć się tylko w jeden sposób – porażką.

Wraz ze zdobywaną wysokością zbierasz monety podbijające wynik oraz rozmaite power-upy. Za przykład niech posłuży eliksir sprawiający, że zegar zaczyna pruć w górę niczym rakieta. Muszę przyznać, że z Tap New Order 2 bawiłem się przednio, chętnie wracając do gry po kilku dniach przerwy.

Oh… Sir! The Insult Simulator

Oh sirRodacy z Vile Monarch wpadli na niezwykle oryginalny pomysł stworzenia gry polegającej na… obrażaniu innych. Całość sprowadza się do odpowiedniego dobierania słów, które następnie tworzą rozmaite obelgi ciskane w oponenta sterowanego przez SI lub innego gracza.

Muszę przyznać, że w wielu momentach uśmiałem się do łez, ponieważ kombinacje słów tworzyły epitety, których nie powstydziłby się wprawny stand-uper. Problem w tym, że już po kilku godzinach znasz większość dostępnych zwrotów, a co za tym idzie, w rozgrywkę może wdać się monotonia. Cholernie też brakuje polskiej wersji językowej. Ta bariera może być dla niektórych nie do przejścia…

Wraz z postępami w grze odblokowujesz nowe postacie oraz słowa, więc rozgrywka nabiera nieco innego wymiaru. Najciekawszy jest tryb turnieju, w którym w szranki stajesz w kilkoma graczami jednocześnie oraz samym Bogiem. Poprzeczką trudną do pokonania ponownie może okazać się brak znajomości języka angielskiego, ponieważ gra wlepia kary za złe użycie słów. Musisz też uzbroić się w cierpliwość, gdyż na mniejszych ekranach możesz mieć problem z odpowiednią precyzją. Lista dostępnych słów jest również nieco zbyt mała.

Oh… Sir! To produkcja zdecydowanie warta zainstalowania na Twoim urządzeniu. Pokuszę się wręcz o stwierdzenie, że to najlepsza gra mobilna, którą uruchomiłem w listopadzie. Wprawdzie gra została wydana w październiku, jednakże nie miałem dotychczas okazji jej przetestowania. Mam nadzieję, że w kolejnych aktualizacjach pojawią się nowe słowa, dzięki którym ponownie sięgnę po tę aplikację. Bardzo miłym rozwiązaniem jest możliwość zmierzenia się z graczami w tym samym starciu, ale na innych już urządzeniach.

Autor Adam Ginel

Adam to ustatkowany gracz z krwi i kości. Mąż, ojciec, a także wieloletni miłośnik elektronicznej rozrywki w formie wszelakiej. Gry wideo traktuje jako coś znacznie powyżej zwykłego hobby, wynosząc je ponad inne pasje – muzykę i książkę – dostrzegając jednocześnie, jak wiele mają one wspólnego z innymi sferami jego zainteresowań.