7 Złotych Miast – recenzja gry planszowej

7 zlotych miast

7 Złotych Miast to kolejna planszówkowa propozycja od wydawnictwa Nasza Księgarnia. I ponownie, tak jak w przypadku recenzowanej przeze mnie ostatnio karcianki To jest Napad!, mamy do czynienia z tytułem raczej nie rozbudowanym, w dużej mierze bazującym na licytacyjnym sposobie rozgrywania.

7 Złotych Miast, jak się okazuje, w dosyć luźny sposób nawiązuje do pewnej legendy pochodzącej z Ameryki Północnej. Mieszkańcy tego kontynentu wierzyli, że na jego terenie ukryte są gdzieś mistycznie miasta Ciboli. Szczęśliwym odkrywcom wróżona była potężna władza i nieskończone bogactwa. Notabene, nie wiem czy pamiętacie, ale w latach 80-tych na ekranach naszych odbiorników można było oglądać animowaną serię pt. „Tajemnicze Złote Miasta”, również w bardzo swobodny sposób odwołującą się do wspomnianej legendy. O fakcie tym przypomniała mi szanowna małżonka, która, możecie mi wierzyć lub nie, momentalnie była w stanie przywołać nie tylko fabułę ale także zanucić motyw przewodni tegoż dzieła.

7 zlotych miast pudlo

Wróćmy jednak do meritum. Otóż w „7 Złotych Miast” wcielamy się w poszukiwaczy owych tajemniczych skarbów, oczywiście rywalizujących ze sobą o miano najsprytniejszego, a co za tym idzie posiadającego największą ich ilość.

O co w tym wszystkim chodzi?

Tak jak wspomniałem, opisywany tytuł nie należy do zbyt skomplikowanych. Zresztą, już minimalna rekomendowana granica wiekowa w postaci 8 lat sugeruje, iż raczej do przegrzania szarych komórek tutaj nie dojdzie. Nie oznacza to jednak iż mamy do czynienia z grą prostacką. Licząc na zwycięstwo trzeba wykazać się zarówno zmysłem taktycznym jak i umiejętnością „czytania” przeciwników.

7 zlotych miast stol

Rozgrywkę rozpoczynamy od wyłożenia na stół planszetki przedstawiającej mityczną świątynię. W kolejnym kroku losujemy 5 kart totemów, przygotowujemy talię kart z ikonami skarbów, oraz rozdajemy graczom równej ilości malutkich pionków przedstawiających naszą ekipę poszukiwawczą. Na początek każdej rundy wykładamy 4 karty skarbów, aby dowiedzieć się, jakie znaleziska możemy pozyskać. Następnie w tajemnicy przed innymi decydujemy ilu poszukiwaczy poślemy po wylosowane precjoza. Po jednoczesnym ujawnieniu ich ilości zabieramy do siebie karty ze skarbami zaczynając od osoby, która zadysponowała najwięcej pionków. Należy zaznaczyć, iż na kartach może być więcej niż jeden symbol. Na koniec to właśnie konfiguracja zebranych znaków będzie bezpośrednio wpływała na finalny wynik.

Ktoś może zapytać – tylko tyle? Z pewnością mechanika nie należy do wymyślnych, jednak wraz z mechanizmem punktacji tworzy już całkiem angażujące i ciekawe połączenie. Chodzi o to, że świątynia posiada pięć filarów odpowiadających poszczególnym zdobywanym skarbom. Filary te składają się z komnat posiadających oznaczenia punktowe. Są tam wartości plusowe, ale także minusowe. Zasada mówi, że na zakończenie każdej rundy jedna wybrana komnata jest zakrywana żetonem kamienia – decyzja zawsze należy do któregoś z graczy. W efekcie, kiedy ze stołu zniknie ostatnia karta skarbów, na planszy świątyni zostaje tylko jedna odkryta komnata w każdym filarze ujawniająca ile punktów dostaniemy za poszczególne, zebrane w trakcie całej rozgrywki skarby.

Trochę blefu, szczypta strategii, porcja szczęścia

W ten sposób chyba najbardziej trafnie można określić główne charakterystyki nadające grze 7 Złotych Miast swoisty klimat. Cała zabawa tkwi bowiem w umiejętnym zarządzaniu posiadaną ilością pionków, przemyślanym dobieraniu kart z symbolami skarbów oraz analizowaniu poczynani rywali.

7 zlotych miast karty

Wygrywając daną rundę uzyskujemy możliwość zebrania ze stołu karty będącej najbardziej łakomym kąskiem. Zmniejszamy jednocześnie szasnę na dobre rozstawienie w kolejnej. Dzieje się tak, gdyż każdy gracz który pośle przynajmniej jednego pionka do świątyni, musi te pionki położyć do puli wspólnej.

Sposobem na zwiększenie ilości posiadanych pionów jest natomiast decyzja o tym, aby w danej turze nie brać udziału w poszukiwaniach. Wtedy umyka nam okazja do pozyskania wartościowych skarbów, ryzykujemy też wzięcie ze stołu karty z symbolami dającymi minusowe punkty. Jednocześnie możemy jednak wziąć z puli wspólnej leżące tam pionki i w następnej turze mieć zdecydowanie silniejszą pozycję licytacyjną. Całość ubarwiają tzw. totemy, dodatkowe karty, pozwalające zaskoczyć rywali w trakcie rozgrywki (np. zmieniając położenie kamieni w komnatach), lub dodać punkty na zakończenie gry.

7 Złotych Miast oferuje szybką rozgrywkę (około 20-25 min), która idealnie nadaje się jako danie wstępne do dłuższego planszówkowego posiedzenia. Warto nadmienić również, iż zdecydowanie lepiej działa przy pełnej, czteroosobowej obsadzie. Nowy tytuł od wydawnictwa Nasza Księgarnia być może nie przypadnie do gustu bardziej wymagającym zawodnikom. Bez wątpienia natomiast sprawi frajdę wszystkim tym, którzy szukają mało rozbudowanej, a przy tym dosyć ciekawej mechaniki.

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Możesz używać tych tagów HTML i artrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

*