Bethesda i jej koszmar z Fallout 76

Co się porobiło… Bethesda ma mały problem i jego gwiazdą już kolejny raz jest Fallout 76. Online’owa wersja popularnego RPG-a przysparza problemów w zasadzie od momentu premiery. Gra była rozczarowaniem zarówno wśród wielu odbiorców, jak i krytyków – wynik na Metacritic oscyluje w okolicach 52 punktów.

W pewnym momencie, średnio co dwa tygodnie można było poczytać o różnych problemach trawiących grę. Na sztandar szybko wskoczyły namolne mikropłatności. Od początku marudzono na fatalny stan techniczny produkcji. Raz pojawiały się drastyczne problemy z serwerami i latencją; innym razem tematem były niezrozumiałe bany, niedziałające mechanikiPrzez pewien czas trwała też kuriozalna afera związana z dodawanymi do kolekcjonerskich edycji torbami. Narzekano też na rozgrywkę: na niewiele rzeczy do roboty, na problematyczny system serwerów, który nie pozwala graczom tworzyć permanentnych konfuzji, na pustkę…

Wydawało się, że Bethesda wzięła sobie te uwagi do serca, bo na tegorocznym E3 firma zapowiedziała gruntowne zmiany. Fallout 76 miał otrzymać nowy “endgame”, nową zawartość, w tym w końcu NPC-ów – coś, co wielu mogłoby uznać za oczywistość w serii – oraz szereg poprawek mających poprawić higienę zabawy. Do tego jeszcze prywatne serwery, na które wielu tak czekało. Wszystko za darmo.

Bethesda obiecała… i pokpiła sprawę

W ostatnich tygodniach pojawiły się niepokojące sygnały. Najpierw opóźniono darmowe rozszerzenie Wastelanders, które to miało wprowadzić m.in. wspomnianych NPC-ów. Potrzeba po prostu więcej czasu. Warto nadmienić, że doszło po prostu do przesunięcia premiery – nie do w zasadzie kasacji planów, jak w przypadku Anthem.

Niedługo później, Bethesda uruchomiła program Fallout First, subskrypcję dla graczy Fallout 76. Za jedyne 13 dolarów miesięcznie – lub stówkę rocznie – nabywcy mogą uzyskać dostęp do… prywatnych serwerów oraz szeregu udogodnień, w tym powiększonego inwentarza.

Bethesda rozjuszyła graczy

Nie trzeba było czekać długo na reakcję fandomu, który tę wiadomość przyjął… marnie. Subreddit r/fo76 – do tej pory zrzeszający zagorzałych obrońców gry – pęka w szwach od oburzonych postów. Ruszyła nawet strona wyśmiewająca całą inicjatywę. Jak się okazało, domena falloutfirst.com nie została wykupiona w porę.

Firma zalicza klops w fatalnym momencie

Szybko pojawiły się informacje, że zawarte w usłudze Fallout First bonusy to wielki pic. Prywatne serwery mieszczą zaledwie ośmiu graczy – oficjalne instancje w Fallout 76 są dla dwudziestu czterech – i znikają, gdy ich założyciel wyloguje się z gry. Magazyn Forbes donosi, że te serwery… nie są nawet prywatne. Gracze napotykają w swych prywatnych światach innych, nieproszonych graczy. Znajdują też wysprzątane lokacje i martwe ciała, co sugeruje, że są to w rzeczywistości dawne instancje “przemianowane” na całkiem nowe.

Jak się zresztą okazuje, inny zapowiedziany “ficzer” – mody, czyli sztandarowa sprawa w grach Bethesda Softworks – trafi… wyłącznie na “prywatne” serwery. Za jedyne 13 dolarów miesięcznie. Nie jest to, oczywiście, pierwsza próba monetyzacji tego elementu w wykonaniu firmy.

Wspomniany rozszerzony inwentarz na złom okazał się również być problematyczny. Graczom z początku tłumaczono, że poszerzenie go jest niemożliwe z powodu ograniczeń serwerów – po czym wylądowały w usłudze premium. Teraz na jej premierę okazuje się, że umieszczenie złomu w skrytce… usuwa go permanentnie.

Bethesda sprzedaje kit

Bethesda wystawia się na pośmiewisko

Cały ten bajzel jest oczywiście skandaliczny. Nie jest to pierwsza gra, która na premierę wywołała wielką chryję swoim stanem. Trudno przecież zapomnieć o tym, co działo się wokół No Man’s Sky… A jednak produkcja Hello Games pokazała, że można odkupić winy – teraz ich space-sim jest grą naprawdę godną uwagi, obfitującą w zawartość.

Tymczasem rok od premiery Fallout 76, tytuł jest głównie ponurym żartem. Jeśli już figuruje w mediach, to w kontekście nieustannych, często kuriozalnych pomyłek. Cena gry spadała z tygodnia na tydzień na łeb, na szyję. W pewnym momencie dodawano ją już za darmo do dysków twardych, a nawet “gumek” na analogi. Na tym etapie, firma powinna zastanowić się nie tyle nad tym, czy jest sens ciągnąć ten wózek – a nad tym, czy w ogóle ma na tę grę jakikolwiek pomysł. Może nawet, czy kiedykolwiek miała.

The Outer Worlds, duchowy spadkobierca Fallout New Vegas autorstwa Obsidian Entertainment, raczej nie mogła dostać od Bethesdy lepszego prezentu na premierowy weekend.

Autor Jacek Wandzel

Niegdyś student projektowania gier na Uniwersytecie Śląskim w Sosnowcu, teraz doktorant. Kurator gier wideo katowickiego festiwalu Ars Independent. Wierny fan Hideo Kojimy, Chrisa Avellone'a, Yoko Taro i Shigesato Itoiego. Jeśli spotkasz go na żywo, przygotuj się na awanturę o to, że nie oglądasz JoJo's Bizarre Adventure / nie ukończyłeś Red Dead Redemption II. Podobno napisał kiedyś tekst, który miał mniej niż 13 000 słów, ale plotka ta pozostaje niepotwierdzona. Ustatkowany Gracz. Z twarzy.