Komiks

Wydawnictwa takie jak Mucha Comics czy Egmont rozpieszczają nadwiślańskich miłośników komiksu. To dzięki ich staraniom do Polski docierają tytuły, które nie tylko są fachowo przetłumaczone, ale i niejednokrotnie wspaniale wydane. Momentami straszą odbiorcę ceną, ale są obecne na rynku, dzięki czemu rodzimi czytelnicy mogą być (w miarę – przyp. red.) na bieżąco z amerykańskimi odpowiednikami.

Nie wiedzieć jednak czemu, wspomniane wydawnictwa praktycznie nie próbują nawet zainteresować się komiksem opartym na grach wideo. A tych jest przecież cała masa – od leciwego Mortal Kombat począwszy, poprzez wydawnictwo Udon (serie Street Fighter oraz Darkstalkers) a skończywszy nawet na komiksach będących przedłużeniem polskich produkcji. Tylko w marcu, w Stanach Zjednoczonych premierę będą miały takie tytuły jak:

The Walking Dead #189 (Image Comics)
Halo: Lone Wolf #3 (Dark Horse)
The Art of Anthem (Dark Horse)
Starcraft: Frontline vol. 3 i 4 (Blizzard Entertainment)

Oczywiście można uczepić się powyższego, nie przeczę. Franczyza The Walking Dead jest już na tyle wyeksploatowana, że trudno jednoznacznie wskazać co następowało po czym, choć wiadomo, że to komiks stworzony przez Kirkmana, Moore’a i Adlarda przetarł drogę fali popularności serialu. Ale już zeszyty na bazie takich gier jak Halo czy Starcraft, jak również album The Art of Anthem zawierający oryginalne concept-arty oraz wczesne szkice postaci to coś, obok czego polski miłośnik komiksu nie powinien przechodzić obojętnie. A niestety musi.

Oczywiście, nic nie stoi na przeszkodzie, aby taki komiks nabyć bezpośrednio zza oceanu, chociażby na dedykowanych aukcjach. Jednak o ile wygodniej byłoby udać się do sklepu i nabyć takowy “od ręki”, ciesząc się wspaniałym wydaniem, będącym pięknym uzupełnieniem domowej biblioteki.

I chociaż zdarzają się jaskółki zwiastujące wiosnę (wszak Taurus Media wydaje w Polsce Żywe Trupy), tak umówmy się – jeszcze wiele pozycji zostało do nadrobienia, o powyższych marcowych nowościach nie wspominając.

Autor Mateusz Czerwiński

Mateusz jest człowiekiem niebojącym się nowych wyzwań, bez względu na formę, jaką te przyjmują. Propaguje gry wideo gdzie tylko i w jaki sposób może (zarówno na łamach prasy drukowanej, w internecie oraz w telewizji), bowiem uznaje je za krewną sztuki audiowizualnej. Jest jednocześnie ustatkowanym graczem i ojcem kolekcjonującym doświadczenie z różnych dziedzin życia. Kocha gry narracyjne, pamięta czasy NES-a.