Czy polskość zachwyca?

Polskie gry

Co łączy Gałkiewicza, postać z Gombrowiczowskiej powieści „Ferdydurke”, oraz współczesnego gracza? Obydwoje mają prawo zakrzyknąć: „Wcale się nie zachwycam!”.

Pierwszy, buntuje się w ten sposób przeciwko nauczycielskiemu dyktatowi o wielkości poezji Juliusza Słowackiego. Drugi, komentuje tymi słowami gry o szczytnym zadaniu promocji polskiej kultury.

Sztandarowym przykładem jest gra pod tytułem „Godność, wolność i niepodległość”, wydana na przełomie 2019 i 2020 roku w ramach projektu Ministerstwa Edukacji i Nauki. Prezentowana w grze rozgrywka miała w swoich założeniach rozwijać szacunek dla dorobku narodowego, kształtować poczucie więzi z ojczyzną. W rzeczywistości odbiorca dostaje niepowiązane ze sobą misje, skacząc po sprawiających wrażenie losowo wybranych fragmentach historii Polski. Jedynym, co zdaje się spajać ten fabularny kalejdoskop, jest obecność znanych polskich postaci. Są one jednak ukazane powierzchownie i w postaci wyidealizowanych herosów. Mamy więc Piłsudskiego, cichociemną Zawadzką, a himalajska wyprawa Wandy Rutkiewicz kończy się wyborem Karola Wojtyły na papieża.

Wątpliwe zarówno pod względem promocji Polski, jak i w kwestii źródła rozrywki jest także „rozszerzenie” projektu MEiN z lutego bieżącego roku, traktujące o papieżu-Polaku. „Dziedzictwo kulturowe Jana Pawła II” raczy odbiorcę życiorysem tyleż groteskowym, co hagiograficznym. Dowiadujemy się bowiem, że Karol Wojtyła nie dawał kolegom ze szkoły ściągać i lubił kremówki. Można też poznać anegdoty z jego życia, ale żadna nie jest zabawna. Jan Paweł II doczekał się kolejnego karykaturalnego pomnika.

Rodzimi developerzy mają też na koncie próbę ukazania wielkiego polskiego zrywu niepodległościowego, czyli powstania warszawskiego. Niestety w Uprising44: The Silent Shadows od DMD Enterprise patriotyczny duch walki poległ pod naporem niezliczonej ilości bugów przeplatanych toporną mechaniką rozgrywki.

Czy jeśli chodzi o promocję kraju, polscy twórcy są skazani na niepowodzenie? Niekoniecznie. Już każdy wie o Wiedźminie 3: Dzikim Gonie i misji otwarcie nawiązującej do Mickiewiczowskich „Dziadów”, dzięki której gracz otrzymuje zarówno wartą uwagi rozrywkę, jak i atrakcyjną interpretację fragmentu klasyki polskiej literatury. Inną drogą podąża studio Bloober Team. W Observerze, poza tym, że bohater nosi imię Daniel, akcja ma miejsce w Krakowie. Twórcy jeszcze dalej poszli w przypadku swojej najnowszej gry, The Medium, przemycając do niej architektoniczne elementy tego miasta. Produkcja rozpoczyna się dumnym ukazaniem pomnika Grunwaldzkiego na placu Jana Matejki, a jeden z głównych budynków gry, ośrodek wypoczynkowy Niwa, wzorowany jest na zamkniętym w 2011 roku Hotelu „Cracovia”. Taka promocja rzeczywistych miejsc, jest świetną promocją wypraw turystycznych do danego kraju. Mechanizm ten działa chociażby w przypadku „Gwiezdnych wojen”, których fani podróżują do Tunezji, aby ujrzeć scenografie do „Nowej Nadziei”.

Debiutujące w marcu Paradise Lost stawia z kolei na reklamę polskiego malarstwa. Na ścianie widzimy wiszącego „Stańczyka”, a wśród książek znajdujemy „Sztukę polską. Malarstwo” Feliksa Jasieńskiego. Dorobek narodowy to jednak nie tylko sztuka. Zdarza się, aczkolwiek rzadkiej, aby gry popularyzowały nie tylko osiągnięcia rodzimych artystów, ale także ludzi nauki. Tak jest w Dying Light od Techlandu, zawierającym grafiki trójkąta Sierpińskiego – fraktala, którego konstrukcję podał w 1915 roku matematyk Wacław Sierpiński.

Jak na razie, gry, które nienachalne przedstawiają polskie wątki, radzą sobie lepiej z promocją kraju, niż tytuły całkowicie opierające się na rodzimych motywach. Czy tak już pozostanie? Zbliża się premiera tworzonego w Warszawie Land of War – The Beginning. Strzelanka ma przedstawiać kampanię wrześniową widzianą oczami żołnierza II Rzeczypospolitej. Ciekawe, czy tutaj polskość zachwyci, czy nie.

Autorem tekstu jest Marcin M. Granat – publicysta w magazynie PIXEL oraz znanych polskich serwisach podejmujących tematykę gier, autor artykułów naukowych publikowanych w „Delcie” i „Uranii – Postępach Astronomii” oraz ustatkowany gracz poważnie podchodzący do zjawiska ludologii.

Adam to ustatkowany gracz z krwi i kości. Mąż, ojciec, a także wieloletni miłośnik elektronicznej rozrywki w formie wszelakiej. Gry wideo traktuje jako coś znacznie powyżej zwykłego hobby, wynosząc je ponad inne pasje – muzykę i książkę – dostrzegając jednocześnie, jak wiele mają one wspólnego z innymi sferami jego zainteresowań.

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Możesz używać tych tagów HTML i artrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

*