Detached

Technologia PS VR w zasadzie od chwili kiedy ujrzała światło dzienne, stale musi mierzyć się z dosyć ambiwalentnymi odczuciami użytkowników. O ile developerzy radzą sobie z nią coraz swobodniej, nadal nie można jednoznacznie stwierdzić, jaka przyszłość rysuje się przed już wcale nie nowym dzieckiem Sony. Ja należę jednak do optymistów, liczących na sukces i dalszy rozwój tej formy doświadczania rozrywki elektronicznej. Możliwość intensywnej immersji, odcięcia od codzienności w stopniu większym niż tradycyjna rozgrywka, doświadczania bogatego spectrum odczuć i reakcji w moim przypadku skutecznie niwelują ewentualne niedociągnięcia techniczno-wizualne japońskiego sprzętu.

Z dużą więc dozą ekscytacji reaguję za każdym razem, kiedy uruchamiam kolejny tytuł osadzony w wirtualnej rzeczywistości. Nie zawsze kończy się na dozgonnej miłości, jednak emocje związane z przezwyciężaniem ograniczeń umysłu są nie do przecenienia. Nie inaczej było w przypadku Detached. Tym bardziej, że mowa o produkcji Polaków z Anshar Studios. Tytułu, który zgodnie z zapowiedziami, miał pokazać pełnię możliwości drzemiących w PS VR.

Nie ma to jak sobie od czasu do czasu polatać

Przestrzeń kosmiczna nieustannie rozpala wyobraźnię ludzi. Jej niedostępność dla zwykłego człowieka skutecznie wzmacnia intensywność wyobrażeń związanych z tym, co kryje się wysoko, poza zasięgiem wzroku. Do tej pory tylko nielicznym dane było doświadczyć niewątpliwie niezapomnianych wrażeń z przebywania poza granicami Ziemi i trend ten w najbliższej przyszłości z pewnością się nie zmieni. Dla zwykłych śmiertelników zostają więc książki, filmy i oczywiście gry. Ludzka wyobraźnia jest niezwykle potężna, a kiedy otrzymuje umiejętne bodźce, potrafi przenosić w najbardziej niezbadane rejony. Detached działa właśnie w ten sposób. I robi to lepiej niż poprawnie.

Detached

Zamysł fabuły jest banalnie prosty. Jako członek dwuosobowej załogi stacji kosmicznej, która nieszczęśliwe utraciła mechanizmy pozwalające kontynuować podróż, musisz naprawić nie do końca działające elementy i powrócić szczęśliwie z niebezpiecznej ekspedycji. Gracz ubrany w skafander astronauty, dostaje zadanie wyjścia poza statek i, co oczywiste, wykonania całej brudnej roboty.

W chwilę po zapoznaniu się z mechaniką poruszania i początkowym zaznajomieniem z reakcjami organizmu na oddziaływanie zerowej grawitacji zaczyna się prawdziwa zabawa. Dzieje się właśnie to, co tak bardzo lubię jeżeli chodzi o styczność z VR-em. Mózg zaczyna wariować, gdyż ciało siedzi wygodnie w fotelu, a oczy obserwują nieprzebraną otchłań próbując jednocześnie odnaleźć się w wirującym we wszystkich kierunkach obrazie, zwłaszcza w trybie pełnej symulacji bez jakichkolwiek pomocy ze strony mechaniki gry. Mocnym punktem jest w tej materii pad, który spełnia swoją rolę niezwykle dobrze wpływając na komfort kontroli w trakcie lotu.

W tym miejscu muszę podkreślić, że Detached wystawia wytrzymałość błędnika na porządny test. W moim przypadku skutecznie zburzyło przeświadczenie o odporności na podobne rewolucje. Próg, którego przekroczenie skutkuje mało przyjemnymi nudnościami jest w Detached relatywnie niski. Nie trzeba dużo, aby zacząć mieć dość kosmicznych przygód. Ciekawym rozwiązaniem jest opcja pozwalająca zawężać pole widzenia w trakcie obrotów, jednak nawet dla mniej wytrawnych VR-owców taka pomoc nie na wiele się zdaje…

Wisienką na torcie jest złowieszczo malejący poziom tlenu oraz paliwa w silniczkach napędzających skafander, nie pozwalający nazbyt długo pozostawać w stanie upojenia otaczającymi widokami. Stale trzeba więc szukać rozsianych w różnych zakamarkach otchłani butli uzupełniających te zasoby. Z drugiej strony, jeżeli już twórcy podjęli się próby odtworzenia tego, z czym musi mierzyć się astronauta przebywający w przestrzeni kosmicznej, to chyba nie mogło być inaczej, prawda?

Nie samym lataniem astronauta żyje

Developerzy z Anshar Studios przygotowali gratkę dla prawdziwych wyjadaczy, nie tylko z uwagi na charakter rozgrywki. W Detached trzeba wykazać się obojętnością na zabawy z błędnikiem ale także logicznym myśleniem, odnajdywaniem się w przestrzeni i dużą dozą cierpliwości. Przy czym cierpliwość jest elementem kluczowym, gdyż gra praktycznie zupełnie pozbawiona jest jakichkolwiek wskazówek czy instrukcji. W efekcie należy liczyć się z koniecznością częstego powtarzania misji (mierząc się ze skąpą ilością checkpointów)  i wewnętrzną walką z poczuciem frustracji wynikającym z kręcenia się w kółko po gwiezdnym bezmiarze oraz podobnie wyglądających fragmentach bazy kosmicznej.

Detached

Po drodze do szczęśliwego zakończenia czekają całkiem ciekawie pomyślane łamigłówki, których celem jest finalne uruchomienie stacji kosmicznej. Nie są to z pewnością zagwozdki na miarę testów kwalifikacyjnych do NASA i ich rozwiązanie raczej problemu większego nie sprawi. Potrafią jednak urozmaicić rozgrywkę, która sama w sobie bywa niestety monotonna.

Detached oferuje również zabawę w cross-platformowym trybie multi (miedzy PlayStation 4 i PC), w wersji PvP. Opcja jak najbardziej ciekawa, jednak chyba nie do końca jeszcze znajdująca uznanie graczy. Podejmowałem kilka prób wypróbowania swoich sil zarówno w wariancie Package Extraction (kto pierwszy dostarczy ładunek) oraz Race (kto pierwszy na mecie, ten lepszy) jednak przynajmniej do tej pory, znajdowałem się wśród gwiazd zupełnie sam.

Nowe dzieło Anshar Studios jest niewątpliwie rodzynkiem pośród wielu dostępnych na rynku doświadczeń VR. Głównie z uwagi na fakt bezceremonialnego obchodzenia się z systemem nerwowym graczy. Poziom trudności tego swoistego egzaminu na astronautę sprawia, że grono odbiorców czerpiących przyjemność z Detached na pewno nie będzie dosyć duże. Z drugiej strony zachęcam do spróbowania swoich sił w zerowej grawitacji i poddania się jej oddziaływaniu… najlepiej z pustym żołądkiem. Szeroko pojęte rewolucje gwarantowane!


Detached to pozycja obowiązkowa dla wszystkich posiadaczy PlayStation VR. Środowisko gry świetnie imituje zerową grawitację, a otoczka audio-wizualna jedynie potęguje wrażenia z przebywania w przestrzeni kosmicznej.

Wspomniany wyżej efekt może być jednak przyczyną negatywnego odbioru, zwłaszcza wśród osób z bardziej wrażliwym błędnikiem. Słabszą stroną produkcji Anshar Studios jest też rys fabularny oraz tempo rozgrywki głównie z uwagi na zdecydowanie zbyt małą ilość checkpointów.