Field of Glory

Zawsze, kiedy na horyzoncie pojawia się jakaś strategia turowa, momentalnie przykuwa moją uwagę. A to dlatego, że w tego rodzaju grach bardzo lubię to, jak szybko i skutecznie potrafią doprowadzać szare komórki niemalże do wrzenia. Odczuwam wtedy coś na kształt masochistycznej przyjemności, która rośnie wprost proporcjonalnie do ilości ciężkich tematów z którymi mierzę się na co dzień. Pomimo więc złożoności jaką podobne gry niejednokrotnie oferują, sięgam po nie z wielką ochotą.

Nie inaczej było z Field of Glory: Empires, tytułem stworzonym przez studio AGEod. Wystarczyło kilka screenów, rzut oka na trailery oraz wstępne opisy, żebym podjął decyzję o spróbowaniu swoich sił w tej konkretnej turówce. Na pierwszy rzut oka przypomina ona znane komputerowym strategom tytuły takie jak Europa Universalis, Imperator Rome czy w mniejszym zakresie Total War oraz Civilization. I rzeczywiście dużo w tych porównaniach zasadności. Tytuł czerpie nie tylko ze wspomnianych pozycji, ale generalnie w dużym stopniu odnosi się także do wielu innych przedstawicieli gatunku.

Stare koncepty, nowe podejście

Znawcy tematu od razu zauważą charakterystyczny sposób zarządzania populacją (alokacja mieszkańców do wybranych zasobów), wykorzystywaną już wcześniej przez inne tytuły prezentację graficzną mapy, lub na przykład mechanizm poruszania się po niej kontrolowanymi oddziałami. Co bardziej uważni z pewnością wychwycą o wiele więcej podobnych odniesień. Jednak to co mnie bardzo pozytywnie w Field of Glory: Empires zaskoczyło to nie fakt umiejętnego zaimplementowania standardów, a raczej próba świeżego na nie spojrzenia.

Chciałbym w szczególności zwrócić uwagę na bardzo ciekawe podejście do zasad określających warunki zwycięstwa. Otóż, na końcowy sukces naszych starań w roli przywódcy wybranego narodu wpływ mają cztery aspekty: poziom rozwoju struktur zarządzania (aging), obserwowany na przestrzeni lat balans dekadencji i kultury (decadence, culture) oraz ilość zgromadzonych punktów dziedzictwa reprezentujących nasz wpływ na bieg dziejów (legacy). Co ciekawe, wszystkie cztery elementy są ze sobą powiązane tak, aby w jak największym stopniu odzwierciedlać realia rozgrywki. Każda z ponad 150 grywalnych narodowości (od potężnego Rzymu, do maluczkich Gotów) ma przez to unikalną charakterystykę, co przekłada się na konieczności innego podejścia do zmagań.

Brutalny wojownik, czy rozsądny władca?

Zaczynając np. jako sternik wielkiego mocarstwa musimy m.in. dbać o to, aby nasza ekspansja na okoliczne tereny nie była zbyt agresywna. Jeżeli zachłyśniemy się potęgą posiadanej armii i jako cel obierzemy jak najszybsze rozszerzenie granic z pominięciem działań nakierowanych na krzewienie kultury, szybko rosnący poziom dekadencji skutecznie przyczyni się do rozpadu struktur zarządzania. Z szanowanego cesarstwa zostanie wtedy tylko wspomnienie, a nam przyjdzie borykać się z rozproszonymi po rozległym terenie plemionami rozwścieczonych mieszkańców.

Z drugiej strony podjęcie wyzwania polegającego na objęciu pozycji lidera małej, rodzącej się w bólach nacji (np. wspomniani Goci), będzie wiązało się ze zgoła innymi przeszkodami. Tu już od początku doskwiera  niewystarczająca ilość zaawansowania w praktycznie wszystkich aspektach związanych z zarządzaniem. Ja osobiście preferuję właśnie takie początki. Muszę przyznać iż konieczność radzenia sobie ze stałym balansowaniem na granicy zaufania ze strony podległych mieszkańców oraz działaniem pod presją okolicznych krajów czyhających na najmniejszy błąd, prezentuje się w Field of Glory: Empires niezwykle interesująco.

Świetnie sprawdza się w produkcji studia Ageod system punktowania na skali dziedzictwa (wspomniane wcześniej legacy). Ten główny determinant zwycięstwa oznacza ni mniej, ni więcej, jak zostaniemy zapamiętani na stronach historii i jaką spuściznę po sobie zostawimy. Nie ma więc różnicy jak zaczniemy (kierując potęgą czy raczkującą społecznością), gdyż na koniec to nasze czyny (lub ich brak) zostaną ocenione. Brzmi to być może pompatycznie, jednak bardzo dobrze wpływa na immersję w trakcie rozgrywki.

Regrywalność jako drugie imię Field of Glory

Bardzo ciekawie prezentuje się też mechanika związana z rozwijaniem kontrolowanej nacji. Otóż nie znajdziemy w Field of Glory: Empires standardowego drzewka pokazującego kolejne, możliwe do osiągnięcia etapy zaawansowania budynków czy technologii. W zamian za to gra oferuje system bliski rozwiązaniom deck-buildingowym. Co kilka tur otrzymujemy do wyboru różne propozycje dot. kierunku rozwoju, wybieramy z nich te najtrafniej wpisujące się w realizowaną taktykę, a po ich wytworzeniu czeka nas nowy zestaw propozycji. Muszę przyznać, że podejście to nie tylko pozytywnie zaskoczyło mnie ze względu na kreatywność (wcześniej nie spotkałem się z podobną funkcjonalnością), ale głównie z uwagi na fakt bardzo skutecznego zachęcania do ponownych rozgrywek. Każda nowa kampania, nawet realizowana ciągle tą samą narodowością, poprowadzona jest inaczej, przez co Field of Glory: Empires może zagwarantować kilkadziesiąt godzin zabawy przy niemalże zerowym odczuciu nudy.

Swego rodzaju bonusem dla posiadaczy Field of Glory 2 (wcześniejszej edycji tytułu) jest możliwość rozgrywania bitew w trybie taktycznym, podobnym do tego z serii Total War. Taka opcja jeszcze bardziej poszerza wachlarz pozytywnych doświadczeń z obcowania z dziełem studia AGEod, ale nawet bez niej (batalie oparte na rzucie kośćmi z uwzględnianiem różnorodnych modyfikatorów) frajda z kolejnych potyczek jest naprawdę duża.

Bardzo gorąco polecam ten tytuł wszystkim fanom konkretnego, strategicznego wysiłku umysłowego. Field of Glory: Empires nie ma może poziomu zaawansowania Europa Universalis, czy Imperator Rome, ale potrafi bardzo pozytywnie zaskoczyć i nie odpuścić przez wiele godzin. Field of Glory: Empires ma dosyć wysoko ustawiony próg wejścia, ale kiedy opanujemy rządzącą nią mechanizmy, nagradza poniesiony wysiłek z nawiązką.

Początkujących taktyków razić może brak samouczka, a dostępna za darmo instrukcja w formie PDF przerażać wielkością (około 200 stron), jednak warto te początkowe trudności przezwyciężyć.

Grę otrzymaliśmy dzięki uprzejmości sklepu GOG.com