Plusy dodatnie: The Outer Worlds - Murder on Eridanos

Słownik języka polskiego pod redakcją Witolda Doroszewskiego definiuje słowo „ramotka” jako po pierwsze „przestarzały, pozbawiony wartości utwór literacki”, a po drugie „krótki utwór satyryczno-humorystyczny, zabarwiony tendencją dydaktyczną”. Ja sam zdefiniowałbym The Outer Worlds jako właśnie ramotkę w tym drugim znaczeniu – niezobowiązującą, ale przyjemną. Natomiast zdaję sobie sprawę, że cała ta gra balansuje na granicy między dwiema definicjami. Zastanawiałem się, gdzie będzie plasował się drugi dodatek do gry, Murder on Eridanos.

Murder on Eridanos zabiera w bardziej sielankowe rejony niż Peril on Gorgon; jednakże nie mowa o wakacjach, bo na Eridanusie doszło do zbrodni straszliwej i krew w żyłach mrożącej. Na tyle, że w tę podróż najlepiej udać się w okolicach poziomu 30; kolejny dodatek znów sytuuje się na etapie pt. „zaraz mam ostatniego questa”. Jest to zresztą bardzo poboczna opowieść, niepowiązana w żaden sposób z przygodą na Gorgonie.

Murder on Eridanos może nabijać się z noir, ale wie też, że noir jest super

Owa zbrodnia to morderstwo Halcyon Helen. No, w zasadzie to Ruth Bellamy, aktorki ją grającej, ale ważniejsza jest tutaj śmierć persony. Helen jest protagonistką serialu i maskotką podupadającej korporacji Rizzo’s. Jej śmierć jest więc przede wszystkim, w mniemaniu Twoich zleceniodawców, ręką podniesioną na słabą firmę, w związku z czym trzeba sprawę szybko wyjaśnić. Otwierający DLC przerywnik pokazuje fragment serialu z awanturniczką – jest to mocno przegięta, pulpowa historyjka typu noir. Taką, jak ten dodatek i zresztą całe The Outer Worlds.

Zbrodnia straszliwie zabawna

I jest to zresztą całkiem zabawne. Ton całej gry jest mocno prześmiewczy i ironizujący, tak na granicy nieznośnej szydery; choć scenarzyści wychodzą z tego obronną ręką, to zawsze jest ryzyko, że można od tego cynizmu dostać niestrawności. Dlatego miło jest zobaczyć The Outer Worlds w trybie raczej uprzejmego pastiszu. Twój bohater bardzo szybko odnajduje się w realiach historii detektywistycznej, co rusz dając okazje do zabawy nie tyle konwencją, co w konwencji. Na przykład manifestując w opcjach dialogowych papieros, nieodłączny element dramatycznych deklaracji prawdziwych detektywów. Scenarzyści mogą się nabijać z motywów noir, ale wiedzą też, że bycie twardym detektywem jest po prostu cool.

Co człowiek, to gust, ale Murder on Eridanos jest po prostu śmieszne. Pada tutaj sporo najlepszych tekstów w grze, dowcip jest bardziej abstrakcyjny i dopisano gromadką naprawdę fajnych NPC. The Outer Worlds ma ogółem ton seriali takich jak Rick & Morty czy Community, ale w tym dodatku żart i urok sprawy kryminalnej mają rys prozy Terry’ego Pratchetta. Planeta Eridanus jest też jednym z bardziej fantazyjnych widoków na kolonii Halcyon. Trzeba powiedzieć, że oba dodatki przedstawiają naprawdę piękne krainy, piękniejsze niż cokolwiek w urokliwej podstawce.

Jest to też generalnie niezła historia kryminalna, chociaż łamiąca typowe dla gatunku reguły. To mi akurat nie przeszkadza, purystą nie jestem – w końcu genialne Disco Elysium typowym kryminałem też nie jest. Murder on Eridanos wybija się zresztą w gronie wielu naprawdę średnich śledztw w grach wideo. Dużo większe zastrzeżenia mam do tego, jak ta zagadka wypada w gameplayu. Ten dodatek to chyba największy dowód, że pewna formuła na cRPG wypracowana przez Bethesdę od czasów Fallout 3 – a którą samo Obsidian dobrze zrealizowało w New Vegas – się kończy. Konkretniej zaś zadania, rozpisane na szereg znaczników na radarze, do których trzeba po kolei pójść.

Murder on Eridanos jest super póki brodzisz w trupach

Murder on Eridanos to łabędzi lament kończącej się ery

Zabójstwo Halcyon Helen jest taką sobie zagadką kryminalną nie dlatego, że jest źle napisana. Jej po prostu nie da się rozwiązać jako tako, bo tak została zaprojektowana: idziesz w niej po sznurku. Dostajesz w tym epizodzie specjalne ustrojstwo, które pomaga w analizowaniu miejsc zbrodni (i uroczo mówi „bip bip” kiedy takie znajdziesz). Wprowadza to coś w rodzaju „wiedźmińskich zmysłów”, ale nie ożywia to znacznie tego bardzo skostniałego chodzenia po sznurku. Po grach takich jak Disco Elysium, Age of Decadence czy Tides of Numenera wręcz boli fakt, jak mało trzeba tutaj myśleć.

Mógłbym to wybaczyć, bo ta część DLC jest śmieszna i bardzo przyjemna, gdyby na tym Obsidian poprzestało. Równolegle do sprawy zabójstwa toczy się kolejna opowieść o korporacyjnym bestialstwie – niestety, bardzo słaba. Chwaliłem Peril on Gorgon za to, że do swojej historii o kapitalistycznym okrucieństwie podeszło na poważnie. Na chwilę odłożono cynizm i śmieszki w imię pospolitego, uzasadnionego oburzenia. Murder on Eridanos od pewnego momentu leci na totalnym autopilocie, pędząc na złamanie karku przez korporacyjną intrygę, ani na chwilę nie pochylając się nad problemem. Cierpi na tym opowieść, bo całość jest słabo umotywowana, kończy się bardzo nagle i bez satysfakcji. Dodatek dotyka czegoś o mrożących krew w żyłach implikacjach, a potem rozwiązuje to jak połowa krótkich fuch z Cyberpunk 2077. Do tego Obsidian nie usłuchał moich próśb, by DLC nie wieńczyła kolejna trwająca w nieskończoność łupanka. Tutaj też jest łubudubu na finał, tylko w nieco innej wariacji.

Koniec końców jednak, jest to więcej The Outer Worlds. To nie jest najwybitniejsza produkcja Obsidian Entertainment, nie będzie też nawet klasykiem; ale skłamałbym mówiąc, że nie wróciłem do tego świata z przyjemnością. Murder on Eridanos jest do pewnego momentu zabawne, nieźle napisane i nawet ambitne, próbując rozepchać trochę skostniałą formułę „cRPG w stylu Fallout 3”. Może to COVID, a może zmęczenie materiałem sprawiły, że w pewnym momencie tak nagle ulatuje z tego dodatku powietrze. Szkoda, bo efekt końcowy jest tą mniej pochlebną ramotką.

Plusy

  • humor
  • postacie
  • widoki

Minusy

  • przestarzała formuła zabawy pęka tu w szwach
  • drugi główny wątek
  • zakończenie, w zasadzie cały finał
3

Dostateczny

Dawniej student projektowania gier na Uniwersytecie Śląskim w Sosnowcu, przez chwilę nawet doktorant. Kurator gier wideo katowickiego festiwalu Ars Independent. Wierny fan twórczości Hideo Kojimy, Yoko Taro i Shigesato Itoiego. Podobno napisał kiedyś tekst, który miał mniej niż 13 000 słów, ale plotka ta pozostaje niepotwierdzona. Ustatkowany Gracz. Z twarzy.