Unwritten Tales

The Book of Unwritten Tales uważam za jedną z najlepszych gier point-and-click. Genialna fabuła, doskonały humor oraz świetnie skonstruowane zagadki sprawiły, że produkcję niemieckiego developera wspominam z ogromnym sentymentem. Zapowiedź kontynuacji była dla mnie wspaniałą wiadomością, a gdy zostały potwierdzone porty na najnowsze konsole – byłem wręcz wniebowzięty. Czy prolongata przygód gnoma Wilbura, najemnika Nate’a, elfickiej księżniczki Ivo oraz przezabawnego Crittera jest równie udana, co oryginał? A może lepsza?

Wydarzenia przedstawione w The Book of Unwritten Tales 2 mają miejsce rok po tych, które miałeś okazję poznać w pierwszej części gry. Jeśli nie dane Ci było zapoznać się z perypetiami wspomnianej drużyny, koniecznie nadrób zaległości! Wróćmy jednak do sequela. Odwieczny konflikt Sojuszu z Armią Cieni zakończyć może jedynie potężny artefakt, jaki nasi bohaterowie postanawiają zdobyć, aby w baśniowej Aventásii zapanował pokój. Co jednak interesujące, fabuła gry nie dotyczy jedynie niebezpiecznej wyprawy. Każdy z bohaterów ma bowiem swoje problemy i ciekawą historię do przedstawienia.

Ekipie KING Art Games udało się stworzyć epicką opowieść o walce dobra ze złem, ubraną w niezwykłe szaty. Fabuła jest na tyle wciągająca, że nie pozwala oderwać się od joypada. Niemiecki developer ponownie serwuje całą masę odniesień do znanych produkcji z rozmaitych gatunków. Znajdziesz tutaj wiele zapożyczeń, które mimowolnie wywołają u Ciebie uśmiech. Za przykład niech posłuży jedna z pierwszych lokacji, w której znajdziesz stojak z bronią, a na nim między innymi Buster Sword Clouda Strife’a z Final Fantasy VII i zbudowany z kilku pikseli oręż znany z Minecrafta. Twórcy bezustannie podrzucają takie właśnie odniesienia.

Rozgrywka skupia się na dwóch rzeczach – prowadzeniu dialogów i rozwiązywaniu zagadek. W trakcie przygody spotkasz wiele interesujących postaci, z którymi będziesz miał okazję porozmawiać. Konwersacje są świetnie zaprojektowane, a klikanie opcji dialogowych naturalne, a nie wymuszone. Z chęcią słucha się zatem kolejnych rozmów pomiędzy postaciami, z których niejednokrotnie dowiesz się jak pchnąć fabułę do przodu. Aby jednak było to możliwe, będziesz zmuszony rozwiązać setki prostych i nieco bardziej skomplikowanych puzzli. Zdecydowana większość z nich sprowadza się do odnalezienia niezbędnego przedmiotu, a następnie użyciu go w odpowiednim miejscu, jednak zdarzają się również bardziej skomplikowane, przy których Twoje szare komórki wejdą na zdecydowanie wyższe obroty. Na ogromne uznanie zasługuje balans rozgrywki, jaki udało się zachować twórcom. W trakcie przeszło 20-godzinnej przygody nie zdarzyło mi się utknąć na tyle, aby być zmuszonym do biegania na pałę po lokacjach w nadziei, że w końcu wstrzelę się łaskawie w koncept developera…

Unwritten Tales 2

Gry przygodowe wywodzące się z nurtu point-and-click kojarzone są przede wszystkim z platformą PC. Na szczęście developerzy, chcąc dotrzeć do szerszego grona odbiorców, podejmują wyzwanie dostosowania interfejsu do konsolowej rzeczywistości. Najpierw Nightmares from the Deep: The Cursed Heart dzięki rodzimemu Artifex Mundi trafiło na Xboksa One, a teraz The Book of Unwritten Tales 2 zagościło na obu maszynach nowej generacji. Miałem pewne obawy, czy niemieckiej ekipie uda się tak dostosować sterowanie joypadem, aby było ono wygodne, a dynamika gry pozostała niezachwiana. Na szczęście okazało się, że moje obawy były bezzasadne. Lewym analogiem kierujesz postacią, a poszczególne przyciski odpowiadają za podejmowanie działań – odpowiednio akcji, wejścia do inwentarza, zbadania obiektów oraz zaznaczenia elementów otoczenia i postaci, z którymi da się wejść w interakcję. Czasami zdarzy się, że wybrana persona posłana w uprzednio zdefiniowane miejsce, zacznie kręcić się w kółko bez celu, po czym cofnie do pozycji wyjściowej, a następnie podejmie właściwe działanie, jednak (na szczęście) są to sporadyczne sytuacje. Z kolei prawy analog pomaga w wyborze interesujących Cię przedmiotów, dzięki czemu nie ma mowy o przypadkowym wchodzeniu w interakcję z otoczeniem.

W grze The Book of Unwritten Tales 2 nie sposób się nie zakochać, szczególnie w kontekście oprawy audiowizualnej. Lokacje są świetnie zaprojektowane, a ich wykonanie naprawdę pierwszoligowe. Bogate w szczegóły, kolorowe wioski, magiczne miasta czy też zapierające dech w piersiach krajobrazy pieszczą narząd wzroku. Każde z pomieszczeń, do którego prędzej czy później trafisz wykonano z niezwykłą dbałością o najdrobniejsze detale. Muzyka zaś perfekcyjnie dopełnia niczym niezmąconego obrazu całości. Genialnie skomponowana ścieżka dźwiękowa doskonale podkreśla baśniowy klimat. Wszystko powyższe sprawia, że do zabawy warto zaprosić młodszych graczy.

W produkcji KING Art Games brak jest jakichkolwiek treści, z którymi dzieci nie powinny mieć styczności. Często poruszane są poważne tematy, ale zostały podane w taki sposób, że stanowią wartość wręcz edukacyjną. Ponadto wersje konsolowe nie mają polskiej lokalizacji, co jest doskonałą okazją na doszlifowanie języka angielskiego. Teksty zostały jednak na tyle przystępnie napisane, że w mojej opinii nawet osoby z podstawową jego znajomością nie powinny mieć problemów ze zrozumieniem ogółu przekazu zawartego w recenzowanym tytule.

Przygody Wilbura, Nate’a, Ivo i Crittera polecam z całego serca. To niemalże idealna produkcja, gwarantująca ponad dwadzieścia godzin doskonałej zabawy, zarówno dla dojrzałego odbiorcy, który wyłapie wszelkie niuanse i smaczki zaserwowane przez twórców, jak i młodzieży oczekującej kolorowej grafiki, przyjemnej dla ucha muzyki i ciekawie skonstruowanych charakterów postaci. Jeśli darzysz sentymentem gry przygodowe, opisywana produkcja powinna być obowiązkową na Twojej liście zakupów.


To jest dobra gra! Cechuje się świetną fabułą z genialnie wykreowanymi bohaterami, ujmującą oprawą audiowizualną i masą smaczków.

Cierpi jedynie na drobne błędy techniczne.

Autor Adam Ginel

Adam to ustatkowany gracz z krwi i kości. Mąż, ojciec, a także wieloletni miłośnik elektronicznej rozrywki w formie wszelakiej. Gry wideo traktuje jako coś znacznie powyżej zwykłego hobby, wynosząc je ponad inne pasje – muzykę i książkę – dostrzegając jednocześnie, jak wiele mają one wspólnego z innymi sferami jego zainteresowań.