Recenzja gry Uncharted: Kolekcja Drake’a

Uncharted: Kolekcja

Kiedy Naughty Dog ogłosiło, że planuje wydanie najlepszej, w mojej opinii, gry przygodowej – The Last of Us – w zremasterowanej wersji na PlayStation 4 od razu pomyślałem, że szykują klasyczny skok na kasę graczy… Nie dość, że do dzisiaj do niej wracam, to z pełną odpowiedzialnością za słowa mogę polecić ją każdemu jako pełnoprawną produkcję godną sprzętu obecnej generacji. Dlatego do odświeżonej serii przygód Nathana Drake’a podszedłem zupełnie inaczej. Ciekawość połączona z chęcią ponownego przeżycia niezwykłych perypetii przystojnego poszukiwacza przygód sprawiły, że na premierę czekałem z niekłamaną niecierpliwością.

Jeśli nie wiesz kim jest Nate i nie miałeś okazji poznać trylogii sygnowanej logotypem Niegrzecznych Psiaków, polecam schowanie głowy w piasek, gdyż wstyd to nie z tej ziemi. Mówiąc już jednak całkiem poważnie – oto nadarza się idealna wręcz okazja do nadrobienia zaległości. W każdej z odsłon serii Uncharted masz okazję przeżyć niesamowite przygody znaczone wodospadami akcji, rozwiązywaniem zagadek i odnajdywaniem starożytnych artefaktów, które dodatkowo wzbogacone zostały o doskonale spajającą się w całość linią fabularną, bogatą w twisty, błyskotliwe komentarze i wyraźnych antagonistów. Jeżeli czekasz na zbliżającą się wielkimi krokami ostatnią odsłonę serii o podtytule „A Thief’s End”, nie wyobrażam wręcz sobie, abyś mógł pominąć recenzowaną kompilację. Co jednak ciekawe, nawet starzy wyjadacze, którzy wycisnęli z Drake’a i jego kampanii ostatnie soki a każdą z odsłon serii znają na wskroś, znajdą w recenzowanym remasterze cząstkę nowości dla siebie.

Jest nią m.in. ekipa odpowiedzialna z odrestaurowanie serii. Naughty Dog zaprosiło do współpracy Bluepoint Games. Elekcja nie był przypadkowa, ponieważ jest to doświadczone studio mające na swoim koncie remastery takich gier jak God of War, ICO oraz Shadow of the Colossus. Zadanie przed którym stanęli było bardzo ryzykowne, ponieważ stworzenie pozycji absolutnie niegrywalnej, niespecjalnie uśmiechałoby się ojcom Nate’a tuż przed premierą czwartej części gry. Na szczęście wszystko wyszło niemalże perfekcyjnie. Ale po kolei…

Pierwsze co rzuciło mi się w oczy…

…po odpaleniu odświeżonej „Fortuny Drake’a” to sterowanie dopasowane do formuły, jaką pamiętać możecie z ostatniej odsłony serii. Zabieg to niezwykle trafiony z dwóch powodów – jest bowiem bardziej intuicyjne oraz spójne dla każdej z odrestaurowanych kawałków całości. Kolejną zmianą jest wykorzystanie touchpada w DualShocku. Za jego pomocą przeglądać możesz notatki Drake’a oraz przedmioty znalezione w trakcie przygody. Zaskakującą „nowością” jest także zrezygnowanie z trybu wieloosobowego, który od zawsze wydawał mi się dodatkiem wrzuconym niejako na siłę, chociaż zdaję sobie sprawę z faktu, że innych z kolei zachęcał do kontynuacji rozgrywki poza głównym nurtem fabularnym. Pojawiły się za to dwa nowe poziomy trudności. Pierwszym zainteresują się gracze dopiero rozpoczynający zabawę z przygodówkami, zaś drugim najbardziej doświadczeni poszukiwacze skarbów. Wisienką na torcie zmian jest tryb fotograficzny, pozwalający na strzelenie szybkiego selfie, przepięknej widokówki mijanej akurat panoramy, czy też szczęśliwe złapanie zapierającego dech w piersiach ujęcia i podzielenia się nim ze światem.

Oczywiście najważniejszą zmianą jest oprawa audiowizualna. Każda część hula w sześćdziesięciu klatkach na sekundę w rozdzielczości 1080p. Na ogromne uznanie zasługuje fakt, że ekipa developerska nie poszła na łatwiznę podciągając jedynie jakość tekstur. Wiele obiektów stworzono zupełnie od nowa, dzięki czemu nie napotkałem rozłażących się na wszystkie strony świata elementów. Zapomnij też o drażniących zębiskach na krawędziach obiektów – teraz wszystkie są ostre niczym skalpel obrotnego w trzy dupy chirurga. Lifting widać na każdym kroku, choć niektóre elementy rozrywki pozostały niezmienione (mam tu na myśli chociażby nadal działający słynny glitch z wodnej komnaty…). Co jednak istotne, największego wrażenia nie zrobiła na mnie dopieszczona do granic możliwości pierwsza część serii, w którą Bluepoint musiało niewątpliwie włożyć najwięcej pracy, a „Pośród Złodziei”, wyglądająca po prostu fenomenalnie. Były momenty, w których ponownie padłem na kolana przed kunsztem wykonania drugiej odsłony przygód słynnego archeologa. Niezwykle miłym akcentem jest także polska wersja językowa części pierwszej, której nie miałem okazji sprawdzić w oryginale, gdyż edycja przeznaczona dla prasy jej nie zawierała. Biorąc jednak pod uwagę drugą i trzecią odsłonę, w których Nate’owi głosu użyczył Jarosław Boberek, jestem przekonany, że również polskie sample zaimplementowane w „Fortunie Drake’a” wypadły nad wyraz dobrze, zahaczając o lektorski perfekcjonizm.

Jak wspomniałem we wstępie, Uncharted: Kolekcja Nathana Drake’a to jeden z najlepszych remasterów, z jakimi kiedykolwiek miałem do czynienia, przez co uważam, że jest pozycją absolutnie obowiązkową dla każdego posiadacza PlayStation 4. To remaster przez duże „R”, pozwalający na ponowne przeżycie niesamowitych przygód, znaczonych nieskończonym pięknem przyrody i tajemnicami znanymi tylko najbardziej cierpliwym i uparcie dążącym ku wyznaczonym celom archeologom. Nie miej najmniejszych wątpliwości przed jego zakupem. Gra odda Ci poniesione nakłady finansowe z nawiązką.


Świetna oprawa audiowizualna, trzy gry w cenie jednej! oraz wiele drobnych ulepszeń.

Dla niektórych sporą niedogodnością będzie brak multiplayera.

Adam to ustatkowany gracz z krwi i kości. Mąż, ojciec, a także wieloletni miłośnik elektronicznej rozrywki w formie wszelakiej. Gry wideo traktuje jako coś znacznie powyżej zwykłego hobby, wynosząc je ponad inne pasje – muzykę i książkę – dostrzegając jednocześnie, jak wiele mają one wspólnego z innymi sferami jego zainteresowań.

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Możesz używać tych tagów HTML i artrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

*