Wsteczna kompatybilność

Jeśli miałbym wymienić jedną przewagę Xboksa One nad PlayStation 4, byłaby to kompatybilność wsteczna.

Wierniejsi fani Microsoftu nie muszą trzymać starych konsol, by ich powiększana przez lata biblioteka się nie kurzyła. Ba, mogą nawet te klasyki odświeżyć. Gigant z Redmond, zamiast wydawać remastery, po prostu pozwala samemu zwiększać rozdzielczość i ilość klatek na sekundę dzięki mocy Xboksa One X. Microsoftowi wielokrotnie powijała się noga tuż przed i podczas obecnej generacji konsol, ale za tę funkcjonalność należą im się oklaski.

Szczególnie, że dla konkurencji z Sony nie jest to wcale oczywiste. PlayStation 3 początkowo pozwalało na odpalanie gier z PlayStation 2… póki firma nie zorientowała się, że kultowa konsola wciąż się sprzedaje i możliwość ta zniknęła w następnych wydaniach. Na PS4, metodą na klasykę miało być strumieniowanie w PlayStation Now. Problem ze streamowaniem gier jest jednak prozaiczny: zbyt wiele zależy od kaprysów łączy internetowych. Sklep PlayStation oferuje też wybrane gry z biblioteki PS2, ale nie rozwiązuje to problemu zalegających płyt.

Wtem: jednak kompatybilność wsteczna?

Bardzo możliwe, że niebawem Sony stanie już na wysokości zadania i zaoferuje przynajmniej częściową kompatybilność wsteczną. 31 stycznia tego roku został ujawniony patent japońskiej firmy dotyczący właśnie takiej technologii. Wśród inwestorów można znaleźć nazwiska Marka Cerny’ego – architekta PS4 – oraz programisty Simona Pilgrima.

W telegraficznym skrócie: patent opisuje proces, który pozwalałby bezproblemowo uruchamiać oprogramowanie ze starszego sprzętu na nowym. Miałby m.in. obchodzić znany problem emulacji, tj. znacznie większe osiągi kolejnych generacji konsol, które często uniemożliwiają poprawne uruchamianie i działanie starych gier.

Lubię moje sprzęty. Moje PS3 wciąż jest regularnie włączane. Choćby po to, bym mógł zaznajomić się ze starszymi częściami serii Yakuza i Kingdom Hearts; albo zapomnianymi tytułami – jak Folklore i Resonance of Fate – które jeszcze nie doczekały się reedycji lub doczekały się relatywnie niedawno. Nie kryję też, że mój “chlebak” zajmuje też tonę miejsca i przez to chciałbym się go kiedyś pozbyć, nie tracąc przy tym mojej bogatej kolekcji gier z PS+ i nie tylko. Stąd, informację tę przyjmuję z delikatnym entuzjazmem.

Delikatnym, bo wciąż nie możemy mieć stuprocentowej pewności. Patent nie precyzuje, czy chodzi o całkowicie nową technologię przeznaczoną na nowy sprzęt; być może doczekamy się tej funkcjonalności jeszcze podczas tej generacji. A może to ta sama technologia, która pozwala Sony wydawać gry z PS2 na PS4. Na pewno jest to znak, że gigant ma jednak w planach długoterminowych pozwolić nam cieszyć się przynajmniej częścią naszych bogatych bibliotek.