Sylwester

Ostatnio spotkałem kolegę ze szkolnych lat, znaczonych gumami Turbo, Dziennikiem Telewizyjnym i piciem win pod chmurką. Spontanicznie postanowiliśmy przy dużym kuflu wspomnieć stare lata oraz porozmawiać o obecnym życiu. Szybko okazało się, że Sławek ma identyczną pasję jak ja – z dumą nazywa siebie graczem. Nasza rozmowa szybko stała się więc monotematyczna, spychając pozostałe tematy na dalszy tor…

Kumpel (w pewnym sensie ustatkowany i nawet grubo po trzydziestce) postanowił wrócić do przeszłości. Zaczął wspominać frywolne lata i niczym bohater kultowego już hasła “będę grał w grę”, podjął decyzję spędzenia całego Sylwestra z konsolą. Okazało się, że nawet tak stara szkapa jak on może wpaść na niecodzienny pomysł. Nieudany związek sprawił, że aktualnie ma sporo wolnego czasu oraz… konsole obecnej generacji. Z dbałością o szczegóły przygotował prawdziwy, maratonowy rozkład jazdy na ostatni dzień i noc w tym roku. Trochę mu zazdroszczę, serio.

12:00 – 15:00 – Dying Light

– Zacznę chyba od powrotu do Harran! Choć już niedługo po styczniowej premierze ukończyłem fabularny wątek gry, obiecałem sobie, że do niej wrócę. Świetna polska produkcja! Teraz bieganie po mieście nabierze całkiem innego wymiaru, szczególnie że już nie mogę się doczekać dodatku The Following.

– Znaczy… grasz od nowa?

– Nie. Zajmę się zadaniami pobocznymi, odblokuję pozostałe kryjówki czy może wreszcie podołam pozostałym wyzwaniom. Nie ma to jak biegać z ulepszonym sprzętem i ciąć skubańców ile wlezie. A noce w tej grze to już prawdziwy wyrzut adrenaliny we krwi! Oj, trzy godziny to chyba będzie mało…

15:00 – 18:00 – The Taken King (DLC do Destiny)

– Następnie otwarty świat w Dying Light zamienię na dodatek The Taken King do gry Destiny. Nieco potaniał, więc postanowiłem sprawić go sobie pod choinkę. Czytałem, że po wydarzeniach mających miejsce w The Dark Below i ostatecznym zabiciu Croty, do gry dołączajego rozwścieczony i pałający żądzą zemsty ojciec – Oryx. Posiadam naprawdę wysoki poziom doświadczenia, więc swobodnie będę mógł cieszyć się rozgrywką. Nie mogę wręcz doczekać się nowego rajdu!

– Taaak. Walkę z Oryksem zapamiętam na długo… Sądzę, że powrót do tego fantastycznego świata z pewnością sprawi Ci wiele frajdy. Przygotuj się na dwie lokacje oraz pojmane przez antagonistę zastępy rasy Fallen, Hive czy Vex z całkiem innym podejściem do starć, z nowymi cechami i umiejętnościami.

– Mam nadzieję, że się nie zawiodę. Czego jeszcze mogę oczekiwać?

– Trzech podklas dla każdej postaci. Rzucane młoty przez Tytana, mocny jak diabli łuk Huntera czy pioruny Warlocka, pozytywnie nastrajają na kolejne godziny niezwykle pasjonującej rozgrywki.

– Jasna cholera, narobiłeś mi strasznej ochoty. Teraz już sam nie wiem czy aby jeszcze dzisiaj nie włączę The Taken King…

18:00 – 21:00 – The Order: 1886

– Wiesz, że jeszcze nie grałem w The Order: 1886? Dlatego w Sylwestra postanowiłem odpalić ten tytuł i zobaczyć na co stać PlayStation 4. Słyszałem wiele sprzecznych opinii o tej produkcji, więc sam nie wiem czego mogę oczekiwać.

– Absolutnie o nic się nie martw. Możesz nastawić się na ciekawą koncepcję, filmowość, namacalny klimat i świetną oprawę graficzną. Historia przedstawia losy współczesnych Rycerzy Okrągłego Stołu, którzy toczą odwieczną walkę z mieszańcami (bestiami zagrażającym rasie ludzi) oraz rebeliantami. Trochę zawiodłem się wprawdzie na walkach z mutantami oraz nie do końca wykorzystanym potencjale konceptu ale za niższą niż początkowo cenę możesz kupić tytuł w ciemno!

– Słyszałem jednak, że zabawa jest bardzo krótka. Uda mi się ją skończyć w trzy godziny?

– Bez przesady! Nie pamiętam ile dokładnie zajęło mi przejście gry, ale obstawiałbym sześć godzin jako niezbędne ku temu minimum. Zresztą w naszym wieku nie ma się co spieszyć…

21:00 – 23:59 – Ori and the Blind Forest

– Nowy Rok przywitam tą właśnie platformówką. Przyda mi się całkowita zmiana klimatu – z mrocznego strzelania, przestawię się na wesołe podskoki – wszak czasami trzeba się odchamić. Zacząłem wprawdzie przygodę strażnika puszczy, jednak z powodu natłoku obowiązków nie udało mi się dotrzeć do końca tej ujmującej opowieści. Grałeś? Czy dalej również oszołomi mnie tak pozytywnie porażający klimat?

– Grałem. Naturalnie. Choć gra jest trudna jak diabli i do cna sprawdza wytrzymałość gracza, to w ogólnym ujęciu daje się poznać jako głęboka, emocjonalna przygoda o poświęceniu, miłości i nadziei – w olbrzymich pokładach istniejąca w nas wszystkich. Ten zachwycający świat, wola pokonania wszechobecnego zła oraz skomplikowane zadania do wykonania przekładają się na cudowną, wciągającą opowieść.

– No to już wiem, że to właśnie z Orim wejdę w Nowy Rok. I coś mi mówi, że nie będę tego żałował.

0:01 – 3:00 – Rise of the Tomb Raider

– Sylwestrową noc spędzę zaś z Larą Croft i jej najnowszymi przygodami. Mam wielką nadzieję, że poszukiwania Boskiego Źródła będą równie interesujące i dopracowane technicznie.

– Widziałem grę u znajomego – toż to przygoda pełną gębą! Lara rusza w trudną wyprawę, śladami ekspedycji własnego ojca w poszukiwaniu nieśmiertelności. Wyprawa zapowiada się świetnie, gdyż wspomnianego Źródła szukają także bezwzględni i zdeterminowani członkowie organizacji o nazwie Trójca z głównym antagonistą na czele. Szkielet rozgrywki pozostaje ten sam co w poprzedniej odsłonie, ale możesz spodziewać się chociażby doskonale dopracowanego drzewka upgrade’ów oraz ulepszeń w mechanice rozgrywki. Grę cechuje wiele ukrytych skarbów do odnalezienia, liczne obszary do eksploracji, jak również zapierające dech w piersi widoki, które doceni każdy fan serii. Tej nocy z pewnością nie będziesz żałował.

– Dużo wiesz o tej grze, jak na poglądanie jej ukradkiem u kolegi…

– Prawdę powiedziawszy, jeden z weekendów w całości poświęciliśmy przygodom Lary. Kilka godzin – owszem – pograłem, ale więcej o tym tytule nie pisnę nawet po kolejnym piwie!

– Ja mam tylko mój drogi nadzieję, że trudy dnia nie pokrzyżują mi planów na wspaniałą, pełną emocji wyprawę z tak uroczą panią archeolog.

Pięć gier. Niemal cały dzień i noc grania. Pomysł pewnie szalony, ale w sumie każdy z nas ma wybór jak spędzi ostatni dzień 2015 roku. W Sylwestra będę wprawdzie bawił się na hucznej imprezie, ale jeszcze przed wyjściem nastawiam się na kilka godzin ze Star Wars: Battlefront. A jak Ty zamierzasz spędzić ten czas?

Autor Marcin Wronka

Choć Marcin od dziecka wychowany był na prymitywnych wirtualnych światach, zauroczony jest nimi do dziś. Gry wideo nosi w sercu i od wielu lat przelewa myśli z nimi związane na papier. Recenzjami stara się zaintrygować odbiorcę, w publicystyce zarażać zaś swoją pasją. Poszukiwacz pozytywnych stron życia, ceniący doświadczenie i nieprzychylnie nastawiony do szeroko pojętej głupoty. Ustatkowany gracz.