Hongkong, rewolucja i Blizzard

Rzadko ruszamy politykę, ale tym razem sprawa jest inna. Hongkong płonie od czerwca. Właśnie wtedy rozpoczęły się protesty przeciwko ustawie zezwalającej na ekstradycję obywateli do Chińskiej Republiki Ludowej. Zaczęło się zresztą wymownie: mieszkańcy wyszli na ulice 4 czerwca, w rocznicę masakry na placu Tian’anmen.

Chociaż postulat związany z ustawą został teoretycznie spełniony już 9 lipca, Hongkong się nie uspokoił. Tamta sprawa była jedynie kroplą, która przelała czarę goryczy. Walka toczy się bowiem o to, czy Hongkong pozostanie “swój” do 2047 roku. Właśnie wtedy upływa termin, gdy włączone do Chin terytorium utraci autonomię. Przewodniczący Xi Jinping łasy jest bowiem, żeby ta umowa szybko stała się wyłącznie papierowa.

Po drodze, złamano – wciąż łamie się – tonę praw człowieka. Ustatkowany Gracz nie jest miejscem, żeby wgłębiać się w tę tragiczną sytuację. Skupmy się na tym, co ma do tego Blizzard.

“Wyzwolić Hongkong! Rewolucja naszych czasów!”

Kwestia ta stała się nieoficjalnym hasłem protestów. Za jej zacytowanie, w kłopoty wpadł m.in. dyrektor generalny Houston Rockets, Daryl Morey, którego tłit doprowadził do wycofania NBA z Chin. Właśnie tym hasłem zakończył wywiad na streamie Wai Chung Ng aka Blitzchung, profesjonalny gracz Hearthstone’a urodzony w Hongkongu.

https://twitter.com/InvenGlobal/status/1180954142396710912

Blizzard postanowił ukarać Blitzchunga. Zapis z Twitcha szybko został usunięty, a kolos usunął gracza z turnieju Grandmasters. Ponadto, odebrano mu wszystkie nagrody z całego sezonu i ukarano banem na udział w turniejach do 5 października 2020 roku. Natychmiast zwolniono też dwóch komentatorów obecnych na streamie, gdy Blitzchung wykrzyczał: “Wyzwolić Hongkong! Rewolucja naszych czasów!”

Blizzard powołał się na regułę wg której uczestnicy turnieju nie mogą robić rzeczy, które “rujnują ich własną reputację, obrażają część lub grupę opinii publicznej czy też narażają dobre imię firmy”. Oczywiście według interpretacji Blizzarda. Blitzchung przepraszać nie zamierza.

3H: Hajs, Hajs, Hongkong

Kwestią sporną jest, czy nawoływanie do zaprzestania łamania fundamentalnych praw człowieka i katowania ludności autonomicznego terytorium faktycznie obraża Chińczyków. Niżej podpisany uważa, że raczej chiński rząd – konkretnie Xi Jinpinga, człowieka znanego z cienkiej skóry. W końcu z powodu dość niewinnego mema, w którym przewodniczącego przyrównano do Kubusia Puchatka, wizerunek misia został w Chinach zakazany.

Wyzwolić Hongkong!

Na własnej skórze przekonali się o tym twórcy horroru Devotion, studio Red Candle Games z Tajwanu. Właśnie za aluzję do Kubusia Puchatka, ta ponoć wybitna gra została wycofana ze sprzedaży i nie wiadomo, czy kiedykolwiek do niej wróci. Nikt nie wie, czy Red Candle Games faktycznie chciało urazić Xi Jinpinga, czy też po prostu zawarło elementy polityczne w swojej politycznej produkcji. Nikogo to nie obchodziło.

Powód zbanowania Blitzchunga jest prostszy. Firma Bobby’ego Koticka łasa jest na pieniądze z chińskiego rynku. To właśnie po to powstaje kontrowersyjne Diablo Immortal tworzone we współpracy z NetEase: z chęci zarobku na chińskich graczach, nie nagłej pasji zespołu Diablo do komórek. 5% udziałów w firmie posiada też konglomerat Tencent.

“Każdy głos jest ważny”

Wśród fanów Blizzarda zawrzało. Subreddit r/Blizzard został tymczasowo zamknięty z powodu natłoku postów na temat sprawy – aż moderatorzy uznali, że walka z nimi to walka z wiatrakami. Hongkong jest teraz na ustach każdej części społeczności gier Blizzarda. Nawołuje się do bojkotów. Fani z Europy rozpoczęli akcję bombardowania firmy zapytaniami o RODO, żeby narobić jej zbędnej, kosztownej biurokracji.

Mei, chińska bohaterka Overwatcha, stała się nieoficjalnym symbolem internetowego protestu. Jest to oczywisty akt prowokacji: jak zareaguje Blizzard? Czy wywalą z gry postać, żeby nie zirytować Tencentu i rządu chińskiego? Można się też spodziewać, że do jakichś incydentów dojdzie na nadchodzącym Blizzconie; prawdopodobnie pracownicy usłyszą pytania cięższego kalibru, niż o grę mobilną.

Wyzwolić Hongkong!

Niezadowolenie wyrazili nawet… sam Blizzard. Część pracowników studia zorganizowała cichy protest w firmie. Kampus głównej siedziby firmy gości pomnik wojowniczego orka, wokół którego wyryte są wartości Blizzarda. Grupka pracowników zebrała się przy nim w godzinach pracy z parasolami: symbolem protestów z 2014 roku. Hongkong wypełnili wtedy młodzi ludzie z parasolkami, protestujący przeciwko niedemokratycznym wyborom. Wymownie, projektanci zakleili też dwa hasła pod pomnikiem: “każdy głos jest ważny” i “myśl globalnie”.

Scenę Hearthstone’a opuścił też komentator Brian Kibler. Kibler powiedział, że nie chce być “uśmiechniętą twarzą” pasywnie aprobującą decyzję Blizzarda; jego zdaniem Blitzchung faktycznie złamał zasady, natomiast nałożona kara jest absurdalnie surowa.

Można oczywiście kontrować, że Activision Blizzard postąpił pragmatycznie. Nie chcą w końcu stracić pieniędzy z chińskiego rynku. Pytanie jednak, jak daleko sięgać może taka kurtuazja wobec korporacji? Takiej, która na początku roku wyrzuca z firmy 725 pracowników – zaraz po jowialnym ogłoszeniu, że nigdy w swojej historii nie zarobiła tak dużo? Reputacja niegdyś legendarnej firmy jest chyba już nie do podreperowania.

Wyzwolić Hongkong! Rewolucja naszych czasów!

Errata: Krótko po publikacji artykułu, prezydent Blizzard Entertainment J. Allen Brack wydał oświadczenie. Zaprzecza w nim naciskom ze strony Chin, podkreślając, że Blitzchung zostałby ukarany niezależnie od wyrażonego stanowiska politycznego. Brack stwierdza również, że decyzja wcale nie stoi w opozycji do wartości firmy. Jednocześnie zapowiedział, że kara wobec Blitzchunga zostanie zmniejszona – pieniądze z turnieju zostają u niego, a “pauza” potrwa pół roku.

Autor Jacek Wandzel

Niegdyś student projektowania gier na Uniwersytecie Śląskim w Sosnowcu, teraz doktorant. Kurator gier wideo katowickiego festiwalu Ars Independent. Wierny fan Hideo Kojimy, Chrisa Avellone'a, Yoko Taro i Shigesato Itoiego. Jeśli spotkasz go na żywo, przygotuj się na awanturę o to, że nie oglądasz JoJo's Bizarre Adventure / nie ukończyłeś Red Dead Redemption II. Podobno napisał kiedyś tekst, który miał mniej niż 13 000 słów, ale plotka ta pozostaje niepotwierdzona. Ustatkowany Gracz. Z twarzy.