Komiks Coda, tom 2 – recenzja

Komiks Coda

Po pierwszym tomie wiedziałem, że komiks Coda będzie jedną z moich ulubionych lektur. Dlatego na kontynuację przygód małomównego awanturnika dosiadającego pięciorożca czekałem z ogromną niecierpliwością. Po zamknięciu zeszytu spinającego numery 5-8, wydane oryginalnie w latach 2018-2019 przez BOOM! Studios, wypatruję ostatniego tomu, który nakładem Non Stop Comics ukaże się w Polsce w październiku.

Komiks Coda

Podobnie jak w pierwszym tomie, tak i tutaj odpowiedzialny za scenariusz Simon Spurrier napisał wciągającą jak ruchome piaski Rubieży historię, przy czym jest ona momentami dość nierówna. Główny bohater nadal chce uleczyć ukochaną, będąc gotowym do wykorzystania wszystkich możliwych środków do osiągnięcia celu. Odcięty, nadal gadający, łeb Ylfa, jest tylko jednym z kilku narzędzi. Fabuła w głównej mierze skupia się na bardzo skomplikowanej relacji Huma i Serki, a przeplatają ją rozmaite sceny, w których dość łatwo można się pogubić, jeśli nie czyta się zeszytu z należytą uwagą. Tu warto zaznaczyć, że Spurrierowi udało się stworzyć świetne uniwersum, dające ogromne możliwości narracyjne, czego – według mnie – autor niestety nie wykorzystał. Szczególnie mocno boli brak wyjaśnienia kto jest kim i dlaczego robi to, co robi. Być może więcej odpowiedzi pojawi się w trzecim tomie, ale na tę chwilę mam uczucie sporego niedosytu.

Na ogromną pochwałę zasługuje natomiast klimat. Rubieże to świat pełen antagonizmów, niezwykłych istot i dziwnych ludzi (przygłupi szef rzezimieszków jeżdżący na kogucie to absolutny mistrz). W całym tym zamęcie i brutalności świata, znalazło się miejsce na sporą dawkę humoru, najczęściej oczywiście czarnego jak węgiel. Podobnie jak pierwszy tom, drugi zeszyt rozkręca się na poważnie mniej więcej w połowie. Wtedy historia nabiera rozpędu, aby doprowadzić do – a jakże – solidnie zaskakującej końcówki.

Komiks Coda, tom 2 ponownie oczarowuje

Kreska Matíasa Bergary ponownie zachwyca. Komiks Coda, tom 2 jest małym dziełem sztuki, atakując oczy nie tylko feerią barw, ale także niezwykłym, tryskającym kolorami światem. Owszem, momentami kompozycje są nieco chaotyczne, a niektóre plansze trzeba czytać skacząc po stronach, ale w ogólnym rozrachunku – jest pięknie. Flora i fauna Rubieży prezentuje się fantastycznie, w dosłownym tego słowa znaczeniu. Co ciekawe, w niezwykle subtelny sposób udało się też przemycić postapokalipsę – wszak kiedyś, gdy magia jeszcze żyła, wszystko wyglądało inaczej.

Już nie mogę się doczekać na kontynuację przygód Huma i jego małżonki. Gdybyś mnie zmusił, jako lepszy wskazałbym pierwszy tom. Nie zmienia to faktu, że komiks Coda, tom 2 to nadal świetna lektura, którą szczerze polecam. Z oczywistych względów sięgnij najpierw po pierwszy zeszyt, a za kontynuację będziesz mógł brać się bez obaw.

Adam to ustatkowany gracz z krwi i kości. Mąż, ojciec, a także wieloletni miłośnik elektronicznej rozrywki w formie wszelakiej. Gry wideo traktuje jako coś znacznie powyżej zwykłego hobby, wynosząc je ponad inne pasje – muzykę i książkę – dostrzegając jednocześnie, jak wiele mają one wspólnego z innymi sferami jego zainteresowań.

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Możesz używać tych tagów HTML i artrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

*