Komiks Mercy, tom 1 – recenzja

Komiks Mercy recenzja

Na sklepowe półki trafił niedawno komiks Mercy, wydany nakładem Non Stop Comics. Czy warto się nim zainteresować?

W niewielkiej miejscowości, której mieszkańcy są mordowani przez mroczną istotę nazywaną Diabłem, w towarzystwie lokaja pojawia się niebywałej urody dama. Chodź twierdzi, że do Woodsburgh przyjechała w interesach, tak naprawdę lady Hellaine ma zupełnie inne plany.

Dama, mróz i diabeł

Pomysł na fabułę wydaje się być oklepany bardziej niż tyłek Betsy (ponętnej panny lekkich obyczajów „pracującej” w lokalnym zamtuzie, przyp. red). Co jednak ciekawe, autorka – Mirka Andolfo – prowadzi narrację w taki sposób, że zanim się zorientowałem dotarłem do ostatniej strony. Tu dochodzimy do największego mankamentu rzeczonej publikacji: komiks Mercy, tom 1 jest zdecydowanie zbyt krótki. Jest to lektura nie tyle na jeden wieczór, co na jedną, może dwie godziny.

Gdy jednak przymrużyć oko na objętość i skupić się na zawartości, komiks Mercy okazuje się całkiem wciągającą opowieścią. Włoska autorka rozpoczyna kilka, wzajemnie przeplatających się wątków, przy czym kręgosłupem jest historia tajemniczej lady Hellaine. Andolfo od początku do końca konsekwentnie trzyma się koncepcji, w której fantastyka romansuje z horrorem. Momentami średnio jej to wychodzi, ale bardziej jest to wina rysunków, o czym za chwilę, niż braku pomysłu na dobrą narrację.

Po pierwszym tomie neapolitańska artystka zostawiła mnie z całą masą pytań i niedopowiedzeń, na które – mam nadzieję – znajdę odpowiedzi w kolejnych rozdziałach.

Komiks Mercy

Komiks Mercy to ładny horror

Prace Mirki Andolfo są bardzo ładne, przy czym w tym przypadku niekoniecznie należy to stwierdzenie traktować jako słowa uznania. O ile w wydanej również przez Non Stop Comics trylogii Wbrew naturze styl artystki sprawdził się doskonale, tak do klasycznego horroru nieco nie pasuje. Zdecydowanie brakuje tu większej dawki mroku i soczystości w gore, po które autorka sięga w kilku momentach. Widok rozgrywanych na strzępy nieszczęśników nie wywołuje emocji, które powinny towarzyszyć tak makabrycznej scenie. Być może wynika to z faktu, że po genialnych InfidelCoś zabija dzieciaki stałem się bardziej wymagający.

Boli to tym bardziej, że kreska Włoszki naprawdę może się podobać. Andolfo świetnie radzi sobie w kreowaniu niezwykłego klimatu, a kompozycje niektórych plansz to absolutnie pierwsza liga.

Sprawdź recenzje innych komiksów Non Stop Comics

To, co zwraca uwagę, to twarda oprawa, która nie jest standardem w przypadku komiksów tego formatu.

Pierwszy tom jest, bez wątpienia, zapowiedzią czegoś większego. Widać, że historia nie będzie prostą, liniową opowieścią (a przynajmniej mam taką nadzieję). Autorka zaostrzyła mój apetyt na tyle, że już wypatruję kontynuacji.

Adam to ustatkowany gracz z krwi i kości. Mąż, ojciec, a także wieloletni miłośnik elektronicznej rozrywki w formie wszelakiej. Gry wideo traktuje jako coś znacznie powyżej zwykłego hobby, wynosząc je ponad inne pasje – muzykę i książkę – dostrzegając jednocześnie, jak wiele mają one wspólnego z innymi sferami jego zainteresowań.

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Możesz używać tych tagów HTML i artrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

*