Pixel Heaven 2018

Wielokrotnie byliśmy na Pixel Heaven. Wielokrotnie z tego wydarzenia spisywaliśmy również relacje, z których wyjątkowa była ostatnia edycja, gdyż za wiele z niej nie pamiętamy… Jakby jednak rzeczonego eventu nie opisywać, wiedzieć musisz jedno – jeśli interesują Cię stare sprzęty, od których złotymi literami zaczęła się spisywać piękna historia gier wideo, z łezką w oku wspominasz pierwsze odsłony Mario i Castlevanii lub całkiem odwrotnie, zainteresowany jesteś najnowszymi produkcjami z naszego kraju a Twojemu sercu bliskie są gry niezależne, zapraszamy na Pixel Heaven 2018. Co tym razem przewidziano w programie?

Między innymi wiele stref tematycznych, w których bez problemu powinien odnaleźć coś dla siebie. Interesuje Cię specjalna konferencja dla branży gamedevowej? Odwiedź Pixel Connect. Wolisz sprzęty 8- i 16-bitowe, ogrywając które kąpiesz się we własnych łzach nostalgii? Żaden problem! Czeka na Ciebie 8/16 BIT Playzone, czyli największa w Polsce żywa strefa retro, pełna konkursów i turniejów. Ponadto przewidziano rozmowy z żywymi legendami z Francji, strefę planszówkowo-komiksową, specjalny namiot z demosceną a także sesję Q&A z Adrianem Chmielarzem, który opowie więcej o powstającej grze Witchfire. A to oczywiście jedynie wybrane punkty z retrokatalogu imprezy.

Jak już wspomnieliśmy, rzeczona będzie miała miejsce w dniach 8-10 czerwca w Warszawie, przy ul. Włościańskiej 52, na terenie Starej Zajezdni Autobusowej. Jeśli chciałbyś zakupić bilet online wystarczy, że klikniesz w link, choć oczywiście możesz to również zrobić w sposób analogowy, jednak licz się z kolejką sięgającą… cóż, ostatnio była na tyle długa, że zanim dobrnęliśmy do jej końca udało się nam opróżnić cały bukłak wysokoprocentowego potionu.

Patronat honorowy nad imprezą objęło nie tylko Miasto Stołeczne Warszawa, ale również Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego co świadczy o randze wydarzenia, gdyż umówmy się – nie każda jest doceniana na szczeblach ministerialnych. O tym, że czołowe polskie media patronują imprezie nie ma nawet sensu wspominać, ale wspomnimy o nas – bo choć już krok dzieli nas od rozpoznawalności takiego formatu, jeszcze chwilę musimy nad nią popracować.

Kiedy więc dostrzeżesz redaktorów Ustatkowanego Gracza w koszulkach z naszym logo, śmiało podchodź do nas z piwem w ręku; wówczas otwarci jesteśmy na wszelkie dyskusje ;)