Assassin's Creed Valhalla

Obserwuj
6

Średnia ocen

Obawy i nadzieje związane z Assassin’s Creed Valhalla

assassin's creed valhalla

Równy miesiąc pozostał do premiery Assassin’s Creed Valhalla. Wypada więc zacząć zacierać ręce, a może szykuje sie srogi zawód?

Wielkimi krokami zbliża się upragniona dla fanów serii premiera Assassin’s Creed Valhalla. Dwa lata przerwy między częściami przygód zabójców w kapturach to raczej sporo, więc wypada na spokojnie przeanalizować „za i przeciw” dotyczące opowieści Eivora. Czy szykuje się choćby lekki powiew świeżości, a może większość graczy szybko znudzi się długą wyprawą wikingów?

Jestem fanem serii Assassin’s Creed i z otwartymi ramionami przyjąłem zmiany jakie zaserwowali twórcy w Assassin’s Creed Origins. Ta znana i lubiana marka na gwałt potrzebowała wdrożenia ulepszeń i przebudowania nieco rozgrywki. W ostatecznym rozrachunku udało się i nie dość, że w przygodach Bayeka wbiłem platynę, to z marszu ukończyłem dwa fabularne dodatki. Byłem cholernie głodny kolejnej asasyńskiej opowieści i dwa lata przerwy po Syndicate wraz z wprowadzonymi zmianami i klimatem Egiptu sprawiły, że na długo nie zapomnę tej odsłony.

Potem po krótkim „odpoczynku”, szybko nadeszła premiera Assassin’s Creed Odyssey, a ja mimo pewnych obaw – mało zmian i w zasadzie tylko inne miejsce akcji – dorwałem się do przygód Aleksiosa. Niestety, po kilkudziesięciu godzinach rozgrywki zostałem przytłoczony rozmiarem mapy, ilością misji, pobocznych aktywności i rozciągniętą fabułą. To jest potwornie olbrzymia produkcja – świetna ale jeszcze większa od Origins i wydana zbyt szybko po egipskich perypetiach Bayeka. Tak ja to odczułem, a zatrzęsienie pytajnikami mogło przyprawić o ból głowy.

Teraz przyszła pora na Valhallę i wikingów wraz z wielkimi oczekiwaniami fanów. Czy dwa lata to wystarczający czas, aby głodni nowej części Assassin’s Creed gracze ponownie przepadli na długie godziny i bawili się wyśmienicie? Materiały dotyczące Assassin’s Creed Valhalla zwiastują kolejny hit, bohater i miejsce akcji niemal zapewniają interesującą eksplorację otwartego świata i niezapomniany klimat. Tylko czy to wystarczy? Czy brak większych zmian w rozgrywce i widoczne podobieństwo do Origins i Odyssey nie sprawi, że tym razem wkradnie się monotonia i wygra nuda?

IX wiek, ucieczka od wojny w Norwegii i kończących się zasobów, nadzieja na nowy, lepszy dom, ostrożnie dobierane sojusze, przemyślana strategia walki, podejmowane wybory mające wpływ na całą wyprawę, dwa rodzaje broni w walce, ciche zabójstwa ukrytym ostrzem, najazdy na saskie fortece (ataki także ze swojego statku), plądrowanie, brutalne starcia, rozczłonkowywanie wrogów, rytuał i mitologia. To tylko kilka aspektów tego co Cię czeka, brzmi to co najmniej apetycznie i zapowiada się wspaniale. No ale czy dla osób, które „odbiły” się od Odyssey po zachłyśnięciu Origins to wystarczy?

Za Valhallą przemawia wiele – dwa lata przerwy od ostatniej części, mitologia nordycka i wikingowie, ponownie interesujący do eksploracji świat, brutalność, brak grindu i poziomów postaci czy wreszcie jeszcze lepsze doznania (4K, 60 klatek na sekundę) na platformach nowej generacji. Obawy to brak znaczących zmian w stosunku do Odyssey (mimo, że nowa generacja już za rogiem), ponownie zbyt ogromny otwarty świat przytłaczający pytajnikami czy wątek fabularny. Osobiście bardzo czekam na przygody Eivora, bo lubię nordycki klimat i od dawna chciałem wziąć udział w wyprawie wikingów w tej serii. Oby zapowiedzi twórców się sprawdziły wraz z wdrożonymi zmianami i ostatecznie okazały się plusem dla tej marki.

Niestety jest jeszcze jeden mały szkopuł – kilka dni po premierze Valhalli, swój debiut będzie mieć Cyberpunk 2077, na którego premierę również nie mogę się doczekać. Czy nie wytrzymam i zostawię niedokończoną opowieść Eivora (napewno nie będę biegł przez grę) na korzyść cyberpunkowych przygód w Night City? Czy misje wikinga będą na tyle wciągające, aby potem do nich wrócić? A może ten wspaniały świat tak mnie wciągnie, że to polska produkcja będzie musiała poczekać na swoją kolei? To moje dwie najbardziej wyczekiwane gry w tym nadchodzącym gorącym okresie i jedno jest pewne – wybór będzie cholernie trudny.

Choć Marcin od dziecka wychowany był na prymitywnych wirtualnych światach, zauroczony jest nimi do dziś. Gry wideo nosi w sercu i od wielu lat przelewa myśli z nimi związane na papier. Recenzjami stara się zaintrygować odbiorcę, w publicystyce zarażać zaś swoją pasją. Poszukiwacz pozytywnych stron życia, ceniący doświadczenie i nieprzychylnie nastawiony do szeroko pojętej głupoty. Ustatkowany gracz.

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Możesz używać tych tagów HTML i artrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

*