Kres złodzieja

Seria Uncharted już od kilku lat serwuje odbiorcom – tak młodszym, jak i starszym – niesamowite wirtualne przygody, na stałe trafiając w serca fanów marki PlayStation. Najnowsza część o podtytule “Kres Złodzieja” już wkrótce będzie miała swoją premierę (przewidzianą na 10 maja 2016 roku), a tymczasem jej twórcy zapraszają do wzięcia udziału w otwartych beta testach trybu multiplayer. Czy sieciowe rozgrywki mają szansę być miłym zaskoczeniem po ograniu świetnie zapowiadającej się fabuły?

Twórcy od razu zaznaczyli, że nie jest to finalna wersja trybu wieloosobowego; cały czas wdrażane są odpowiednie poprawki, bowiem Naughty Dog chce solidnie przetestować oddane w ręce fanów przygody serwery. Do zabawy nie jest wymagane posiadanie usługi PlayStation Plus (co zdarza się coraz rzadziej…), więc naprawdę warto spróbować swoich sił, poznać meandry tej formy rozrywki i przygotować się do majowych starć. Szkoda jedynie, że zarówno poziom doświadczenia postaci, jak i wszystkie poczynione dotychczas postępy nie zostaną przeniesione do finalnej wersji gry.

Producent oddaje do testowania tryb Team Deathmatch, czyli drużynowe starcia Bohaterów i Złoczyńców. Przyjdzie Ci wcielić się w rolę nie tylko Drake’a, Eleny czy Sully’ego. Swoją chęć do walki zgłosili także starzy znajomi – Lazarević, Harry Flyn czy Katherine Marlowe. Twórcy proponują na początku wybrać opcję samouczka, aby dowiedzieć się więcej odnośnie podstaw zabawy. Wyszukiwanie graczy nie trwa długo, personalizacja zawiera odpowiednie skórki, nakrycia głowy czy gesty, a po wybraniu wyposażenia bohatera można rozpocząć mecz. Do wyboru oddano sześć rodzajów rozgrywki (m.in. Atak, Szarża, Taktyka czy Krótki Zasięg), których wybór ma przełożenie na różnorodne umiejętności i odmiany broni dedykowane wirtualnym herosom. W przypadku wybrania Ataku główną bronią jest AK-47 (są też karabiny i strzelby dobrze znane z poprzednich części), granat, Gniew El Dorado (totem przyzywający duchy atakujące pobliskich wrogów), RPG oraz wezwanie relatywnie wytrzymałego osiłka atakującego oponentów ogniem zaporowym.

Powyższe opcje będą oczywiście dostępne za gotówkę i to od gracza będzie zależeć czy zdecyduje się na oszczędności zgromadzonych środków czy pozwoli pomóc sobie, a niejednokrotnie również całej swojej drużynie. Można zakupić talent białogłowy emitującej impuls odkrywający pozycje zajmowane przez przeciwników, Wybawcę rozdającego dla całej drużyny zapas amunicji, Snajpera zajmującego ostatnią pozycję gracza, czy też Łowcę tropiącego wrogów i ułatwiającego ich nokaut. Świetnie prezentuje się Wieczność Indry powodująca efektowne spowolnienie wrogów znajdujących się na określonej przestrzeni, zaś Kamień Chintamani posiada uzdrawiającą moc pomagającą powalonym sojusznikom. Do wyboru dostępne już teraz są trzy mapy, których akcja dzieje się na dachach budynków, w mieście oraz na wyspie. Rozgrywka jest niezwykle płynna (utrzymuje stały poziom 60 klatek na sekundę), choć czasami miały miejsce lekkie spadki animacji. Mapy prezentują się interesująco a wyborna grafika to w zasadzie stały punkt programu, jakim konsekwentnie uracza nas zdolna ekipa programistów spod szyldu Naughty Dog. Drobne uczucie niedosytu pozostaje z prozaicznego powodu – do testów dostarczono tylko jeden, w dodatku doskonale znany tryb, jednak twórcom chodziło prawdopodobnie o dużą liczbę graczy, bezproblemowo odnajdujących się w wirtualnym środowisku celem możliwie największego obciążenia serwerów.

Sieciowe boje w Uncharted 4 przypadły mi do wysublimowanego gustu i z całą pewnością po ukończeniu trybu fabularnego zahaczę o interesujący tryb multiplayer. Zabawa jawi się jako płynna, czas wyszukiwania graczy jest idealnie wyważony, a radość płynąca z elektryzującej rozgrywki uchodzić może za nieskrępowaną. To kolejne z powodów, które jednoznacznie wskazują, że nadchodzące przygody Nathana winny być pozycją obowiązkową, nie tylko dla miłośników takiego rodzaju gier, jak opisywana powyżej.

Beta testy wieloosobowego trybu trwają od 4 marca i zakończą się w najbliższy poniedziałek (7 marca) rano.

Autor Marcin Wronka

Choć Marcin od dziecka wychowany był na prymitywnych wirtualnych światach, zauroczony jest nimi do dziś. Gry wideo nosi w sercu i od wielu lat przelewa myśli z nimi związane na papier. Recenzjami stara się zaintrygować odbiorcę, w publicystyce zarażać zaś swoją pasją. Poszukiwacz pozytywnych stron życia, ceniący doświadczenie i nieprzychylnie nastawiony do szeroko pojętej głupoty. Ustatkowany gracz.