Recenzja Assassin’s Creed: Syndicate

Assassin's Creed Syndicate

Ostatnio w naszym mieście nie dzieje się najlepiej. Londynem rządzi tyran, ludzie przymierają głodem, na ulicy panuje anarchia, a dzieci wykorzystywane są do niewolniczej pracy. Nie tak wyobrażałem sobie życie w metropolii, nie takie miałem wyobrażenia i marzenia jej dotyczące. Zrobię wszystko, aby wyzwolić miasto i poprawić byt jego mieszkańców. Tak dalej być nie może! To musi się skończyć, a dręczyciel odpowie za to śmiercią. Najlepiej w bólu i cierpieniach, płacąc za wszystkie grzechy jakich dopuścił się na Londyńczykach. Znajdę wybawiciela i z pomocą innych młodych gniewnych… ulica po ulicy, dzielnica po dzielnicy… odbijemy całe miasto i uratujemy ludzi z opresji. Cała nadzieja w niejakim Jacobie. To właśnie w szeregi jego gangu postanowiłem wstąpić.

Jest 1868 rok. Londyn w czasach rewolucji przemysłowej nie jest przyjaznym miejscem. Jestem młody, silny i mam już dość widoku cierpienia na każdym kroku. Z tego właśnie powodu zostałem członkiem The Rooks – gangu, którego przywódcami byli Jacob i jego siostra Evie. Oni naprawdę chcą dobrać się do dupy jednemu z Templariuszy, Crawfordowi Starrickowi – gnębicielowi i bestii w ludzkiej skórze, pociągającej za sznurki władzy w mieście. Ekspansja jego władzy nie potrwa już długo, jego czas się skończy, a on sam będzie błagał o życie, taplając się we własnej krwi. Choć na początku jest nas niewielu, rodzeństwo Frye ma już za sobą pierwsze sukcesy i odbite dzielnice. Miasto przejmujemy stopniowo, ciągle wzmacniając się i regularnie powiększając szeregi Gawronów.

Assassin's Creed Syndicate

Jacob to zawadiaka, lubi rozgłos i walkę na całego. Z kolei Evie jest jego całkowitym przeciwieństwem. Woli działać po cichu, skradać się i uderzać z zaskoczenia. Raz dowodzi on, innym razem ona, ale zawsze mamy pewność, że oboje działają z głową i nie przez przypadek są rasowymi asasynami. Szef to prawdziwy przywódca z krwi i kości, co chwilę wplątuje się w kolejną scysję, zmienia wygląd, a jego arsenał potrafi zjeżyć włosy na głowie. Podczas wyzwalania dzieci z katorżniczej pracy, walczył rozkładaną laską z umieszczonym wewnątrz sztyletem; innym razem podczas eliminacji całej hordy oponentów posiadał ekstrawagancki kastet, a na eliminację bardziej znaczącego celu zabrał ostrze kukri. Każdy z typu oręża pozwalała na inny styl walki, ale gadżetem robiącym prawdziwie niesamowite wrażenie jest lina z hakiem pozwalająca na przemieszczanie się z budynku na budynek. Jacob posiadał również bomby dymne, trujące strzałki czy też bomby galwaniczne rażące prądem, ale to właśnie wspomniana lina była ogromnie przydatna i widowiskowa, pozwalając zaoszczędzić czas na typowej wspinaczce. Chyba mu się podoba, bo często widzę jak przelatuje pomiędzy strzechami domostw. Niejednokrotnie widziałem, jak jego siostra ganiła go i nad wyraz głośno komentowała jego huczne akcje, nie raz sama po nim „sprzątając”. Evie uwielbia spokojne skradanie, ciche podchodzenie adwersarzy, skoncentrowane działania z ukrycia. W dodatku posiada niesamowity dar związany z wtapianiem się w otoczenie. Jedno jest pewne – walka u boku każdego z nich jest interesująca i nietypowa, dzięki czemu możesz mieć pewność, że kolejna dzielnica zostanie uratowana, a ostateczne zwycięstwo jest bliskie.

Pojedynki z wrogiem są za tym, czym były za starych czasów, jednak zostały na tyle udoskonalone, że wydają się być bardziej płynne, a im więcej uderzeń wykonasz, tym są one szybsze i niezwykle efektowne. Jacob potrafi bowiem niezwykle brutalnie wykańczać oponentów oraz zadawać popisowe kombinacje ciosów. Nie usiedzi długo w jednym miejscu, a odpoczywając od wyzwalania miasta widywałem go w klubach pięściarskich, na wyścigach dorożek czy podczas przywłaszczania sobie ładunków zawierających przydatne surowce. To właśnie dzięki nim możesz stopniowo ulepszać struktury gangu, werbując nowych członków, zadawać dotkliwe ciosy przeciwnikom czy negocjując zniżki na produkty u sprzedawców.

Poza standardowymi starciami z Nędznikami, miałem okazję walczyć również u boku szefa, gdy ten wykonywał misje zlecane przez Karola Darwina, Grahama Bella czy Karola Dickensa. Były to nie tylko interesujące doświadczenia, ale i niezwykle wciągające poboczne zadania, pozwalające bliżej poznać znanych skądinąd i niezwykle zdolnych jegomości. Dostępnych misji oddano w Twoje ręce oporowo dużo – nie tylko należy pomagać uciśnionym, ale również odnajdywać ukryte skrzynie pełne pieniędzy i przydatnych surowców. Słyszałem, że Jacob ma chrapkę nawet na samego Kubę Rozpruwacza, siejącego postrach na ulicach Londynu, ale najpierw skupmy się na głównym celu jakim niewątpliwie jest Starrick. Z czasem zajmiesz się seryjnym mordercą…

Syndicate

Pewnego dnia, który znaczony był wyswobodzeniem kolejnej dzielnicy, uśmiechnięty Jacob w barze przy piwie opowiadał, że w porównaniu do poprzedniego wspomnienia asasynów z Paryża, Londyn jest bardziej otwarty, więcej w nim przestrzeni przeznaczonej do eksploracji, choć na ulicach ludzi podejrzanie mniej. Drogi są szerokie, a krajobraz z dachu choć pełny kominów, potrafi ponownie zauroczyć. Najważniejsze, że nasze akcje są płynne i choć czasami zdarzają się potknięcia czy liczone na palcach dwóch błędy, to w porównaniu z poprzednim wspomnieniem, nasze poczynania wypadają o niebo lepiej. Tak przynajmniej zapewniał Jacob, a ja bezgranicznie mu wierzę. Wódz powtarza zresztą często, że nasze miasto nad Tamizą jest niezwykle piękne. Może nie ładniejsze niż Paryż, ale tutaj także praca architektów i wykonawców zasługuje na wyróżnienie. Osobiście na długo zapamiętam misję, w trakcie której musieliśmy przeskakiwać po płynących łodziach na drugi brzeg rzeki; nie zapomnę cichych zabójstw na dworcu kolejowym oraz niebezpiecznych starć na dorożkach. Jacob wiele razy powtarzał, że jazda nimi przez miasto jest jak nagły wyrzut cukru we krwi, a podczas pościgów często wchodził na dach lub przejmował drugi powóz, w biegu pozbawiając życia furmana zaprzęgu konnego. Cholera, adrenalina niejednokrotnie sięgała zenitu!

Słyszałem ponadto, że nasza główna kryjówka znajduje się tym razem w pociągu, choć… nigdy w niej nie byłem. Tak, wiem jak to brzmi. To właśnie jednak tam mieści się centrum dowodzenia rodzeństwa, do którego wstęp mają tylko najbardziej zaufani przyjaciele. Może kiedyś i mnie Jacob zawierzy do tego stopnia? Jestem na dobrej drodze, bo ostatnio podczas nocnego uprowadzenia jednego z ważniejszych Nędzników, Evie patrząc na mnie wspominała, że wkrótce powiększą grono zaufanych osób. Czy będę zatem mógł osobiście dopaść Starricka? Tylko tego pragnę!

Przygoda mająca miejsce w 1868 roku wypada całkiem nieźle patrząc na całe kredo asasynów. Akcji jest więcej niż w Paryżu, bowiem oprócz oczywistego dla serii biegania po dachach, „powozowe” przedsięwzięcia urozmaicają rozgrywkę, na ulicach nie jest tak tłoczno, a zadania są jakby bardziej wciągające – choć wiedzieć musisz, że to opinia subiektywna. Oczywiście walcząc u boku Jacoba i Evie zdarzały się potknięcia ale w ogólnym rozrachunku przyznać należy, że ekipa developerska odpowiedzialna za londyńskie wspomnienia wyciągnęła wnioski po nieudanej premierze paryskiej wycieczki. Za nami już blisko 14 godzin walki z Nędznikami, a przecież zostało w planach jeszcze tyle sabotaży, przejmowania dzielnic, porwań oraz szukania skarbów ukrytych w centrum i na rogatkach miasta. Ech, rozgadałem się dupę CI zawracając a trzeba przecież wracać do walki o Londyn. Nieugięty Jacob ze swoją siostrą prawdopodobnie ratują właśnie kolejny skrawek metropolii z rąk Templariuszy. Wygrywamy, wciąż brniemy do przodu i zawsze jesteśmy krok przed nimi w tej odwiecznej wojnie.


Dwoje uzupełniających się bohaterów, wizualizacja Londynu, płynna rozgrywka i ujmująca muzyka – to na plus.

Na niekorzyść natomiast ma wpływ niewiele zmian w porównaniu do Unity, brak multiplayera i opcji kooperacji oraz drobne błędy techniczne.

Choć Marcin od dziecka wychowany był na prymitywnych wirtualnych światach, zauroczony jest nimi do dziś. Gry wideo nosi w sercu i od wielu lat przelewa myśli z nimi związane na papier. Recenzjami stara się zaintrygować odbiorcę, w publicystyce zarażać zaś swoją pasją. Poszukiwacz pozytywnych stron życia, ceniący doświadczenie i nieprzychylnie nastawiony do szeroko pojętej głupoty. Tata i Ustatkowany gracz.

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Możesz używać tych tagów HTML i artrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

*