Homeworld

Jako gracz wychowany na konsolach, za klawiaturę i mysz chwytam niezwykle rzadko, zazwyczaj przy okazji interesujących mnie produkcji, które zostały wydane jedynie na PC. Najczęściej są to RTS-y, które już z racji samego sterowania, rzadko kiedy trafiają na inne platformy. Obie części Homeworld wspominam z sentymentem, a z wydaną rok temu odświeżoną kompilacją spędziłem kilkadziesiąt godzin. Niedawno na sklepowe półki trafiła zupełnie nowa część – Deserts of Kharak – będąca prequelem dylogii. Czy fani galaktycznych batalii będą zadowoleni z pracy wypływającego na szerokie wody studia Blackbird Interactive?

Jeśli jesteś w gronie miłośników Homeworld, zanim siądziesz do Deserts of Kharak musisz wiedzieć, że zostaniesz sprowadzony na ziemię i to w dosłownym znaczeniu tych słów, ponieważ twórcy przenieśli akcję z kosmicznego bezkresu na, jak sam podtytuł sugeruje, pustynie. Fabuła skupia się na osobie pani naukowiec Rachel S’jet, badającej tajemniczą anomalię na powierzchni wymierającej planety, której piaski skrywają potężny artefakt, będący prawdopodobnie ostatnią nadzieją ludzkości. Problem w tym, że Kharak kontrolowana jest przez wrogie siły zbrojne, więc nie będzie to zwykła misja badawcza. Historia okazuje się na tyle interesująca, że jest czymś znacznie więcej niż tylko pretekstem do wdawania się w kolejne potyczki. W trakcie 13 misji stoczysz epickie batalie, wymagające dysponowania surowcami, konstruowania nowych jednostek oraz odpowiedniego zarządzania posiadaną flotą pojazdów. Ciekawym posunięciem jest zupełne wyeliminowanie piechoty. W Pustyniach Kharak dowodzisz jedynie oddziałami zmechanizowanymi. Dzięki takiemu rozwiązaniu rozgrywka nie zwalnia tempa ani na moment.

 

W Deserts of Kharak nie ma czasu na…

…zbyt długotrwałe planowanie. Musisz podejmować szybkie decyzje, nie dawać chwili wrogom na odzyskiwanie sił i poszukiwać drogocennych surowców, które przerobisz w mobilnej bazie-matce na nowe jednostki, ulepszenia oraz fortyfikacje. W recenzowanej produkcji nie musisz stawiać kolejnych budynków, aby móc rosnąć w siłę. Wszystko co potrzebne masz w swoim centrum dowodzenia. Mało tego, raczej nie przywiązuj się do zdobytej właśnie dobrze usytuowanej pozycji na mapie, ponieważ bardzo szybko będziesz musiał przenieść całą flotę w poszukiwaniu nowych złóż zapewniających rozwój. Musisz za wszelką cenę bronić jednostki dowodzącej, ponieważ jej utrata oznacza koniec misji. Wykorzystywanie otoczenia jest kluczem do sukcesu. Podstawą jest oczywiście szukanie dogodnych pozycji do ostrzału, najlepiej na szczytach wydm. Nie bez znaczenia jest też prędkość poruszania się poszczególnych pojazdów, a także poznanie ich mocnych i słabych stron. Wysyłanie dział kinetycznych na lekkie buggy jest zatem zupełnym nonsensem, ponieważ te znacznie lepiej radzą sobie z ciężkim oponentem. Nie mogło oczywiście zabraknąć jednostek latających, idealnie nadających się do rekonesansu oraz uporczywego nadszarpywania zdrowia przeciwnika. Niezwykle przydatna jest również mapa taktyczna, dająca nieco szerszy pogląd sytuacji, a szczególnie pozycję antagonistów znajdujących się poza zasięgiem widzenia. Wszystko to jest o tyle istotne, że poziom trudności w Pustyniach Kharak jest dość wysoki. Już na najniższym nie masz co liczyć na spokojną przejażdżkę po wydmach, a jeśli zechcesz sprawdzić się na najwyższym, nastaw się na piekielnie trudną wojnę.

Po ukończeniu kampanii, możesz zasiąść do rozgrywek wieloosobowych. Niestety, o ile pojedynczemu graczowi Homeworld: Deserts of Kharak oferuje około dziesięciu godzin doskonałej zabawy, tak miłośnicy multiplayera mogą poczuć spory niedosyt. Dostępnych pięć map to zdecydowanie zbyt mało. Na domiar złego, są one raczej niskich lotów, co jeszcze bardziej zniechęca. Albo twórcy nie mieli pomysłu na zabawę sieciową, albo w planach mają skok na kasę graczy i szykują płatne dodatki. Teoretycznie jest też trzecia opcja, czyli darmowe DLC. Tę jednak traktuję jako marzenie ściętej głowy.

Produkcja Blackbird Interactive wygląda i brzmi przepięknie. Genialny design jednostek oraz lokacji dopełnia świetny soundtrack i udźwiękowienie. W każdej chwili możesz zrobić solidny zoom, aby móc dokładnie przyjrzeć się swojej flocie. Z kolei możliwość swobodnego obracania kamerą gwarantuje doskonały ogląd na teren. W trakcie gry nie zauważyłem większych spadków płynności animacji, co w przypadku tak dynamicznej strategii nie pozostaje bez znaczenia. Jest to o tyle istotne, że sprzęt którego używałem nie należał do najmocniejszych, więc po Deserts of Kharak spokojnie mogą sięgać gracze wyposażeni w nieco starsze podzespoły.

Choć Blackbird Interactive nie dostanie od graczy Bene Merenti, zasługuje na gromkie brawa, ponieważ dostarczyło produkt bardzo dobrej jakości. Owszem, Homeworld: Deserts of Kharak nie jest ideałem, jednakże oferuje wszystko to, za co można kochać pierwszoligowe RTS-y.


Bardzo dobra kampania, świetna oprawa audiowizualna oraz fakt, że gra jest wymagająca to niewątpliwe jej zalety.

Multiplayer potraktowany jednak został po macoszemu.

Autor Adam Ginel

Adam to ustatkowany gracz z krwi i kości. Mąż, ojciec, a także wieloletni miłośnik elektronicznej rozrywki w formie wszelakiej. Gry wideo traktuje jako coś znacznie powyżej zwykłego hobby, wynosząc je ponad inne pasje – muzykę i książkę – dostrzegając jednocześnie, jak wiele mają one wspólnego z innymi sferami jego zainteresowań.