Recenzja komiksu Miasto Nagrobków ustatkowany garcz

Patrząc przez pryzmat kinematografii, do japońskiej sztuki grozy w rysunkowej konwencji podszedłem z przymrużeniem oka. Sięgając po Miasto nagrobków spodziewałem się czegoś zupełnie innego, niż to, co znalazłem w środku…

Dziewiąty tom dzieł Junji Ito, znanego mangaki specjalizującego się w historiach grozy, jest zbiorem jedenastu opowiadań, który rozpoczyna tytułowe Miasto Nagrobków. Po skończonej lekturze wiem, że mam spore zaległości do nadrobienia. Poszczególne historie opowiedziane przez rysownika różnią się od siebie nie tylko samym pomysłem na scenariusz, ale także emocjami, które wywołują. W pamięci szczególnie zapadły mi cztery.

Miasto nagrobków to dopiero początek

Miasto nagrobków zasłużenie nadaje tytuł całej antologii, ponieważ w mojej opinii jest najmocniejsze. Historia rozpoczyna się od niefortunnego zdarzenia, którego konsekwencje są niestety brzemienne w skutkach. Opowieść trzyma w napięciu przede wszystkim dzięki niezwykle gęstej atmosferze. Z każdą kolejną stroną pogłębia się uczucie „wyjątkowości” miasteczka i jego mieszkańców. Z kolei finał zwyczajnie przyprawia o dreszcze.

Kolejnym zapadającym w pamięć opowiadaniem są Przodkowie. Niezwykle mroczna, a zarazem tragiczna opowieść o tym, jak ważne są więzy krwi. W finale znalazło się miejsce dla odrobiny gore, co akurat potraktowałem jako swoistą wisienkę na torcie.

Tajemnica tunelu opowiada o pozornie zwykłym miejscu – tunelu kolejowym. Miejska legenda głosi, że znikają tam ludzie, o czym oczywiście postanowiła przekonać się grupka dzieciaków. W międzyczasie pojawiają się motywy rodem ze Stranger Things, a sam finał, choć mało zaskakujący, jest wystarczająco mocny.

Antologię kończy Shirosuna, wioska krwi, w której Ito poszedł po całości. Do odciętej od cywilizacji wioski trafia młody lekarz. Na miejscu okazuje się, że mieszkańcy cierpią na dziwne przypadłości, którym nie jest w stanie sprostać. Historia, a jakże, nie ma happy endu.

Pozostałych siedem opowiadań czytało się dobrze, aczkolwiek nie wywarły one na mnie takiego wrażenia, jak wspomniany wyżej kwartet. Niemniej jednak, w każdej z historii jest coś mrocznego, wywołującego dreszczyk emocji. Jeśli lubisz papierowe RPG, Miasto nagrobków jest prawdziwą kopalnią pomysłów na scenariusze w klimatach horroru.

Odwiedź Miasto nagrobków

Kreska Junji Ito bez wątpienia nie będzie jedną z moich ulubionych. Nie ona jednak stanowi o sile antologii. Miasto nagrobków to przede wszystkim niezwykłe historie, które straszą głównie tym, czego ludzki umysł pojąć nie może. Dialogi czasami wołają o pomstę do nieba swoim poziomem, a niektóre zachowania bohaterów wydają się co najmniej głupie, ale wynika po odrobieniu pracy domowej i zapoznaniu się z dorobkiem Ito wychodzi na to, że taki już jego styl.

Miasto nagrobków polecam Ci z czystym sumieniem. To właśnie od tej mangi rozpocząłem swoją przygodę z publikacjami J.P. Fantastica i muszę przyznać, że narobiła mi niezłego apetytu na więcej!

Autor Adam Ginel

Adam to ustatkowany gracz z krwi i kości. Mąż, ojciec, a także wieloletni miłośnik elektronicznej rozrywki w formie wszelakiej. Gry wideo traktuje jako coś znacznie powyżej zwykłego hobby, wynosząc je ponad inne pasje – muzykę i książkę – dostrzegając jednocześnie, jak wiele mają one wspólnego z innymi sferami jego zainteresowań.