Z komiksem Ci do twarzy #13

Jonah Hex

O komiksie Deadpool miałeś okazję dowiedzieć się więcej z podlinkowanej recenzji Mateusza. Tym razem zerkniemy na dwa pozostałe – Briggs Land oraz Jonah Hex, które wraz z rzeczonym znajdowały się w paczce od Egmontu, a które również wymagają opowiedzenia o sobie w sposób skrajnie różny. Także z tego powodu, iż jeden bardzo przypadł mi do gustu.

Drugi… cóż, niespecjalnie.

Briggs Land

Za ten komiks odpowiedzialni są pisarz Brian Wood oraz rysownik Mack Chater, którzy w duecie stworzyli opowieść doskonale pasującą do dzisiejszego, niespokojnego świata. Jest to historia z gruntu kryminalno-sensacyjnych, nijak pasująca do superbohaterskiego kanonu Egmontu, ale nie tylko z tego powodu wybijająca się ponad przeciętność.

O sile komiksu Briggs Land świadczy klimat historii, który potrafi wciągnąć niczym dobrze nakręcony serial. Podkreślają go rysunki Chatera (ma w prywatnym portfolio doskonały Smoke/Ashes), w szczególności wyraziste postacie, które dobrze oddają nie tylko emocje, ale bardzo dobrze komponują się z zimnoburą kolorystyką zeszytu. Pełnię szczęścia przy jego lekturze odczuwałem również poprzez mocny przekaz poruszający wątki patriarchalnych społeczności, braku codziennych luksusów, oddolnie kiełkujących w takim środowisku przejawach rasizmu i antysemityzmu, czy też wpływu na decyzje osób postronnych.

Ten komiks naprawdę rozbudza apetyt na więcej. Podrażnia przy tym ciekawość, lekko zmiętą przez ostatnie przygody herosów w błyszczących trykotach. Dużo bym oddał, by doczekać czasów przełożenia opisywanej tutaj historii na język gier wideo, z mocno podkreślonymi postaciami, operującymi dosadnym językiem. Może kiedyś, kto wie? Tymczasem czekam na zapowiedzianą w lipcu kontynuację wątku, polecając ten komiks zainteresowanym – będzie stanowić wspaniałe uzupełnienie komiksowej biblioteki.

Jonah Hex – Kule nie kłamią

Już w 2009 roku branża podrygiwała na myśl, że postać zawadiackiego Johana pojawi się w grach wideo. Futuryści przewidywali jego gościnną obecność w DLC do Read Dead Redemption, a tymczasem taki tytuł nigdy nie ujrzał światła dziennego. Co więcej, gdyby w czystej teorii miał opierać się na recenzowanym tutaj komiksie, cieszyłbym się niezmiernie, gdyby nigdy nie powstał.

Jonah Hex

Co jednak warto podkreślić to fakt, że autorzy pojawiający się na łamach tego zeszytu, z grami – a jakże – romansowali. Justin Grey na ten przykład, oprócz tworzenia scenariuszy do najważniejszych wydawnictw komiksowych, przygotowywał również skrypt fabularny do filmu Dead Space: Downfall, prequela gry Dead Space zaś Jimmy Palmiotti zaangażowany był w proces tworzenia Injustice: Gods Among Us. No, to byłoby na tyle dobrego…

Największym minusem tego komiksu jest to, że masz do czynienia z pracą zbiorową; z komiksami, których akcja rozgrywa się w różnych momentach życia głównego bohatera. To nie tylko rozwala narrację do poziomu atomu, ale również wzmaga uczucie zagubienia, w czym absolutnie nie pomaga to, że każda opowieść nie tylko ilustrowana jest przez kogoś innego, ale i style narracyjne są dramatycznie różne. W efekcie, przypomina to całkowicie losowe wybranie kilku komiksów spod wspólnego szyldu, zszycie je i wydanie pod kompilacją, którą zdobi wspólna okładka.

Dodatkowo, jeśli jesteś w podobnym co ja położeniu i niespecjalnie bliska Ci jest postać głównego bohatera, zwyczajnie przestaniesz czytać Jonah Hex – Kule nie kłamią w połowie i nie będziesz odczuwał potrzeby zerknięcia nań kolejny raz. A mimo wszystko od komiksu, którego cena utrzymana jest na poziomie 50 PLN bez grosza oczekuje się tego minimum przyzwoitości względem czytelnika.

Jeśli uwielbiasz Dziki Zachód, znasz dobrze postać głównego protagonisty i nie zraża Cię brak spójności fabularnej, rozważ zakup tej pozycji. W każdym innym przypadku, polecamy nasz cykl, w którym wielokrotnie wskazywaliśmy na komiksy o niebo lepsze od recenzowanego.

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Możesz używać tych tagów HTML i artrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

*