Otchłań Robert Schmidt

W postapokaliptyczne Uniwersum Metro 2033 wsiąknąłem przy okazji premiery „Pitera”, autorstwa Szymuna Wroczka – pierwszej spolonizowanej powieści, która ukazała się u nas niemalże cztery lata temu. Kiedy dowiedziałem się, że za następny tytuł odpowiedzialny będzie Robert J. Szmidt byłem przekonany, iż już na tym etapie zapowiada się doskonała lektura. Po świetnych „Szczurach Wrocławia” liczyłem na solidną dawkę promieniowania. Nie zawiodłem się.

Nauczyciel, główny bohater recenzowanej książki, to stary wyga, który z niejednego kanału fosforyzujące grzyby jadł. Pozornie wyglądający mężczyzna, nazwany ze względu na znajomość historii świata jeszcze sprzed apokalipsy Pamiętającym, skrywa wiele tajemnic, którymi niekoniecznie chce się dzielić z innymi. Opiekując się swoim niepełnosprawnym synem chciał dokonać żywota w jednej z enklaw powstałych po kataklizmie, służąc innym mieszkańcom jako typowy edukator. Niestety, sprawy przybrały (delikatnie rzecz ujmując) niekorzystny obrót przez co konieczna była natychmiastowa ewakuacja. Tak właśnie zaczyna się fascynująca podróż po postnuklearnych ulicach Wrocławia…

Otchłań mnie pochłonęła

Z pełną odpowiedzialnością za słowa mogę napisać, że rzadko zdarza mi się tak bardzo pogrążyć w lekturze, jak miało to miejsce w przypadku „Otchłani”. Warsztat Szmidta jest niezwykle bogaty, co da się zauważyć we właściwie każdym opisie i dialogu. Nie byłbym sobą, gdybym nie zapytał autora o kilka szczegółów dotyczących samej powieści.

“W sumie pracowałem nad tą książką sześć miesięcy, z czego dwa miesiące to research, a cztery kolejne pisanie (odbywało się z przerwami, więc trwało trochę dłużej). Najtrudniejsze było chyba rozpoznanie kanałów. Chciałem, żeby ich opisy były jak najbardziej prawdziwe, więc dokopałem się do różnych źródeł, co nie było łatwe, ponieważ część tej sieci jest niejawna – z wiadomych względów.” – Robert J. Szmidt, autor „Otchłani”

Bardzo liczyłem na mocną powieść, skierowaną do dojrzałego odbiorcy i taką właśnie otrzymałem. Wszechobecny syf i degradacja społeczeństwa są niemalże namacalne. Autor nie przebiera w środkach, przedstawiając zniszczony świat w niezwykle przekonujący sposób. Co ciekawe, choć nie ma tu nawet metra metra, klimat jest znacznie bardziej przytłaczający niż w wielu innych historiach ze znanego Ci prawdopodobnie uniwersum. Bohaterowie, zmuszeni do walki o każdy kolejny dzień, są pełnoprawnymi postaciami, a nie zapchajdziurami bez polotu. Każdy z nich ma swoją przeszłość i pobudki, którymi się kieruje, co nadaje całości historii sporej dawki wiarygodności. Fabuła porywa niczym macki sarlaka, nie pozwalając oderwać się od lektury. Znajdziecie tu wszystko, co kojarzy się ze światem wykreowanym przez Dmitra Glukhovsky’ego, a nawet ciut pordzewiałych prętów zbrojeniowych więcej.

Otchłań mocną stroną serii Uniwersum Metro 2033

Polskojęzyczna seria Uniwersum Metro 2033, dzięki „Otchłani”,  liczy sobie już dziesięć ksiąg, a powieść Szmidta jest bez wątpienia jedną z jej najmocniejszych pozycji. Warto po nią sięgnąć bez względu na to, czy jesteście fanami postapokalipsy, czy po prostu lubicie dobrą fantastykę. Tych z was, którzy po ukończonej lekturze poczują chęć na więcej uspokajam…

Mam pomysł na kontynuację, więc przy dobrych wiatrach powstanie kolejny tom. Chciałbym, żeby był dla mojej książki tym, czym dla „Nowej Nadziei” było „Imperium Kontratakuje”. – Robert J. Szmidt, autor „Otchłani”

Tytuł: Otchłań
Autor: Robert J. Szmidt
Wydawnictwo: Insignis
Stron: 384
Data premiery: 26 sierpnia 2015 r.
Wymiary: 140 x 209
Oprawa: miękka
Cena z okładki: 37,99 zł

Autor Adam Ginel

Adam to ustatkowany gracz z krwi i kości. Mąż, ojciec, a także wieloletni miłośnik elektronicznej rozrywki w formie wszelakiej. Gry wideo traktuje jako coś znacznie powyżej zwykłego hobby, wynosząc je ponad inne pasje – muzykę i książkę – dostrzegając jednocześnie, jak wiele mają one wspólnego z innymi sferami jego zainteresowań.