Recenzja Piter WOjna

Piter w listopadzie 2011 roku otwierał w Polsce cykl Uniwersum Metro 2033. Szymun Wroczek napisał, w mojej osobistej opinii, dotychczas niedoścignioną pod każdym względem opowieść, dlatego z tym większym entuzjazmem otwierałem kopertę, w której czekała na mnie kontynuacja przygód Ubera. Piter. Wojna, rozpoczynający nowy cykl – Uniwersum Metro 2035 – swoją premierę ma już jutro. Chcąc umilić Ci czas w oczekiwaniu na to bez wątpienia niezwykłe wydarzenie, zapraszam do przeczytania wrażeń z lektury i krótkiego wywiadu z autorem.

Uber – postać niezwykle barwna, wywołująca skrajne emocje. Z jednej strony, bezuczuciowa bestia, nie dbająca o innych. Z drugiej, towarzysz do ostatniej kropli krwi. Nauczył się żyć z metrem w symbiozie, idealnie czując jego wewnętrzny rytm. Pomimo ogromu zła i beznadziei nadal wierzy, że lepsze jutro kiedyś nadejdzie. Niestety, pomiędzy frakcjami kontrolującymi poszczególne fragmenty petersburskiego metra dochodzi do coraz częstszych animozji. Finalnie dochodzi do regularnej wojny, w której giną i tak nieliczni mieszkańcy podziemi. Okazuje się jednak, że największym zagrożeniem nie są sami ludzie…

Ludzi nie żałujemy, ale naboje…

Recenzja książki Piter Wojna

Szymun Wroczek wspiął się na wyżyny swojego warsztatu pisarskiego, aczkolwiek musisz wiedzieć, że zanim sięgniesz po Piter. Wojna, koniecznie chwyć za poprzednią powieść autora. Mało tego, aby móc w pełni cieszyć się obcowaniem z przedmiotem tej recenzji, wskazana jest znajomość pierwowzoru, czyli trylogii Dmitra Glukhovsky’ego. W książce pojawia się bowiem postać bliska sercu wszystkim fanom całego Uniwersum Metro 2033.

Narracja w Piter. Wojna jest mroczna niczym zapomniane tunele metra, a wielowątkowa fabuła ostatecznie tworzy zgrabną całość. W pogrążonym w beznadziei świecie, ludzie zamiast jednoczyć się we wspólnej walce o przetrwanie, walczą między sobą, zapominając, że gdzieś w mroku tuneli i na przesiąkniętej radiacją powierzchni czają się ich najgorsze koszmary. I nie chodzi tylko o mutanty… Na przestrzeni lat metro ewoluowało, tworząc nowe, wychodzące poza wszelkie wyobrażenie, formy życia. W całym tym galimatiasie ciężko jest znaleźć swoje miejsce i czuć się bezpiecznie. Właśnie w takiej sytuacji jest Uber i jego niecodzienna drużyna, której (nieco mimo woli) zaczyna przewodzić.

Jeden nabój. Ile to jedzenia?

Wroczek wykreował niezwykłą historię, jednak największe brawa należą mu się za dramatis personae. Każda z postaci w Piter. Wojna jest unikalna, niejako prawdziwa. Bohaterowie mają swoje problemy i ambicje. Choć wspólnym mianownikiem ich egzystencji jest bez wątpienia przetrwanie, mają własne motywy działań. Autor w doskonały sposób obrazuje brutalność świata zniszczonego atomową zagładą, gdzie nie można ufać nikomu, a przekraczanie cienkiej czerwonej linii i poświęcenie czyjegoś życia w zamian za ratowanie własnego jest chlebem powszednim.

Właściwie przy okazji spisywania wrażeń z każdej z książek wchodzących w skład serii Uniwersum Metro 2033 utyskiwałem na zbytnie ugrzecznianie treści. Piter. Wojna rozpoczyna nowy cykl na pełnej ku*wie. Bohaterowie nie boją się przekleństw, niejako podkreślając powagę sytuacji, a opisy wydarzeń są więcej, niż przekonujące. Mam szczerą nadzieję, że wydawnictwo Insignis utrzyma Uniwersum Metro 2035 właśnie w takiej konwencji, w pełni oddając sugestywność opisów.

Zapomniany Piter. Wojna się rozpoczyna

Jeśli nie złożyłeś zamówienia przedpremierowego, jutro ustaw się w najbliższej księgarni w kolejce po swój egzemplarz Piter. Wojna. To genialna lektura, której nie możesz nie mieć na swojej półce. Liczę po cichu, że Insignis już jest w trakcie tłumaczenia kolejnych dwóch powieści z cyklu Uniwersum Metro 2035, które ukazały się już za wschodnią granicą, bo jeśli trzymają taki poziom jak Piter. Wojna, rozpoczyna się nowa epoka w świecie wykreowanym przez Glukhovsky’ego.

Byłem tak oczarowany tą książką, że postanowiłem skontaktować się z Szymunem Wroczkiem. Autor okazał się niezwykle przyjaznym człowiekiem i odpowiedział na kilka moich pytań:


Ustatkowany Gracz: Jak oceniasz potencjał Uniwersum Metro? W serii znajduje się prawie 100 powieści. Czy rok 2033 był tak wyeksploatowany, że zdecydowałeś się zrobić krok w przyszłość?

Szymun Wroczek: Uważam, że Metro ma ogromny potencjał. W rzeczywistości jest to świat mrocznej fantazji, tylko przyszłe zamki i fortece są na zewnątrz i pod ziemią. A zamiast miecza rycerza – karabin szturmowy Kałasznikowa. Problemem (a zarazem cechą, którą lubi wielu czytelników) Uniwersum Metro 2033 jest to, że jest to system statyczny.

Autorzy mogli jednak opisywać poszczególne miejsca, wydarzenia występujące w wybranych miastach, ale nie mogli radykalnie zmieniać niczego. Finalnie wszystko musiało wrócić, z wyjątkiem losów jednostek, do stanu początkowego. Była to jedna z podstawowych zasad Uniwersum Metro 2033. W ten sposób stabilność w świecie apokalipsy jest bardzo ironiczna.

Uniwersum Metro 2035 usuwa te ograniczenia. W rzeczywistości jest to Uniwersum Metro 2033 na amfetaminie; pozbawione hamulców. Autorzy nie są już obserwatorami, stają się demiurgami. Mogą niszczyć i budować miasta, organizować wielkie migracje narodów, wojny, rewolucje, znajdować imperia, zmieniać koryta rzek i wysadzać w powietrze góry. Innymi słowy, system zmienia się nie tylko w przestrzeni, ale także w czasie.

UG: Kiedy narodził się pomysł na Wojnę, od razu wiedziałeś, że rzecz będzie miała miejsce w 2035 roku?

SZW: Pierwsze szkice Piter. Wojna – opowieść Uber i rewolucja, napisałem na prośbę Wiaczesława Bakulina w 2011 roku (Wiaczesław Bakulin – redaktor serii Uniwersum Metro w Rosji – przy. red.). Wiaczesław jest miłym człowiekiem, ale trudnym redaktorem. Nie było gdzie pójść. Usiadłem przy stole i zacząłem spisywać pomysły, historyjki. I jakoś się nie rozwijałem… Nagle wpadłem na pomysł: A co, jeśli Uber tak naprawdę nie umrze?

Widzisz, Uberführer pierwotnie musiał umrzeć w pierwszym Piterze. Tak planowałem w 2009 roku, kiedy wysłałem do Dmitrija Glukhovsky’ego pierwsze streszczenie. Wiedziałem, gdzie i w jakiej sytuacji opuściłem Ubera. Zacząłem się jednak zastanawiać, czy aby nie zmienić wydarzeń pierwszego Pitera… W końcu zdecydowałem, że to może się udać. Kiedy Uber powrócił, fabuła Wojny powstała z powietrza. Wystarczyło mieć czas na pisanie. O 2035 roku początkowo, oczywiście, nie myślałem. Tak szczęśliwie się zbiegło (śmiech).

UG: Czy w trakcie pisania konsultowałeś się z ojcem samego uniwersum, Dmitrem Glukhovskim?

SZW: To był ciekawy czas – kiedy pracowałem już nad Piterem-2, Dmitry skontaktował się ze mną i poprosił o napisanie krótkiego tekstu. Niech to będzie rozmowa dwóch bohaterów. Być może, powiedział Dmitry, ten fragment zostanie użyty w nowej grze.

Okazało się finalnie, że to rozmowy radiowe moich bohaterów z Pitera (tych, którzy przeżyli, oczywiście), ale w 2035 roku! O ile mi wiadomo, Dmitry rozważał współpracę z wieloma rosyjskimi autorami Uniwersum Metro 2033. Napisałem ten fragment i wysłałem go do Dmitrija. I wtedy zdałem sobie sprawę, co stanie się w przypadku wydarzeń w Sankt Petersburgu. Ale nie mogę tego zdradzić; nie wiem, czy ten fragment wszedł do nowej gry z serii Metro.

Kiedy zdecydowałem się na koncepcję Piter-2, napisałem do Dmitrija Glukhovsky’ego i opowiedziałem, jak to widzę. Powiedziałem, że potrzebuję pewnej swobody działania, ponieważ zamierzam poważnie zmienić mapę Piotra. I jak on na to patrzy? Dmitry pomyślał i odpowiedział: „napisz”.

UG: Co stanowiło największe wyzwanie w trakcie pisania Piter.Wojna?

SZW: Czas. Nie zacząłem od razu pisać powieści, byłem zwyczajnie zajęty. Kończę powieść Rome-2 dla projektu Etnogeneza – praca ta była bardzo trudna. Dopiero w 2013 roku podjąłem się „Peter-2”. W 2016 roku napisałem ostatni akapit i przesłałem manuskrypt do wydawnictwa. Pisałem tę powieść przez trzy lata.

Po pierwszym Piterze napisałem kilka różnych powieści i nauczyłem się czegoś o sobie jako o autorze. Okazało się, że nie jestem pisarzem jednej melodii. Kiedy kreujesz wielu bohaterów, każdy ma własną historię, swój cel, temat – jak w dziele muzycznym. Poszczególne tematy są ze sobą powiązane, zastępują się nawzajem i dopiero wówczas powstaje pojedynczy dźwięk.

Innymi słowy myślałem, że Piter Wojna będzie podziemną Grą o Tron. Nie w tym sensie, że wszędzie seks, żarty krasnoludów, a w lochach latają smoki. Nie o to chodziło. Raczej o to, że nawet największy twardziel nie jest odporny na porażkę i śmierć, niestety. I zamiast krasnoludzkiego karła, mamy dwumetrowego, humorystycznego skinheada.

UG: Czy masz złotą radę dla młodych pisarzy, którzy chcieliby spróbować swoich sił we współtworzeniu tego niezwykłego świata?

SZW: Fantazjuj. Napisz. I pamiętaj, aby zakończyć to, co zacząłeś. Przekazał to jeszcze wielki Heinlein. Ta rada nadal działa. Powodzenia i cierpliwości! (śmiech)

Pozdrowienia, polscy przyjaciele!