Underworld Ascendant przypomina mi, że umrę

Underworld Ascendant przypomina mi, że umrę

Już kiedyś chyba o tym pisałem, ale nie lubię recenzować żałosnych gier, jak Underworld Ascendant.

Nie chodzi mi o gry słabe czy „złe”. Złe jak Deadly Premonition, które wypadają słabo przez brak budżetu i problemy techniczne, ale pełne są ambicji i ciekawych pomysłów. Nie chodzi o gry słabe, jak choćby Battlefront II, które wciąż dają duże pole do dyskusji. Nawet o wykręcające trzewia, obraźliwe „crapy” jak Super Seducer: takie dorodne ananasy trafiają się może raz na generację. Nie, mówię o grach beznadziejnych w sposób nieprzyjemny i nudny.

Z rozmyślań przy recenzowaniu

Jest we mnie zawsze trochę obawy, jako recenzenta na blogu w oceanie publikacji, o to, czy pisanie o nich ma sens. Czy zdążę w porę ostrzec czytelnika? Czy w tym nędznym dziele znajdzie się materiał na coś więcej, niż marudzenie na klatki czy brzydotę? Ile czasu marnuję na coś, co zasługuje najwyżej na tabelkę z minusami? Zaczynam już sto-którąś godzinę Octopath Traveler – skala gry sprawia mi taki kłopot, że recenzję dostarczam w częściach.

Ile jest miejsca na powtarzanie, że coś jest słabe? Jak dużo dowcipkowania można wsadzić w tekst, zanim robi się z tego napinanie mięśnia sarkazmu? Pojawia się argument, że istnienie takich tytułów może być inspiracją! W recenzję można wpleść to i tamto. A nie lepiej napisać osobny tekst?

Dochodzą i praktyczne obiekcje. Nędzny serial czy film są „do zrobienia” w wieczór, dwa. Czasem można zjeść obiad w trakcie, pogapić się w telefon. Do lektury książki włączyć ulubione płyty – czasem jest audiobook, to można nawet umyć naczynia w trakcie. Zły album zmęczyć można podczas podróży autem; na nudnym koncercie wypić piwo, czasem i napisać większość recenzji „w locie”.

W niedobre gry trzeba z kolei grać. Nierzadko w mniej niż dwudziestu klatkach na sekundę. Trudno powiedzieć, ile trzeba przy nich posiedzieć. Nawet, jak nie chce się już jakiejś kończyć, wypada spędzić z nią… pewną ilość czasu. Ale jaką? Pięć godzin? Dwadzieścia siedem? Zwykle mówię, że do momentu, w którym trafia Cię szlag.

W przypadku Underworld Ascendant, ów szlag trafił mnie po 40 minutach

Underworld Ascendant to projekt z Kickstartera, z założenia mający być spadkobiercą Ultima Underworld, gry, bez której pewnie nigdy nie doczekalibyśmy się Deus Ex czy Prey. Grze brakuje jakiejkolwiek kompetencji, o czym przekonuje jeszcze zanim dobrze się zacznie: gra nie wyciąga 30 klatek na sekundę w menu głównym. Nie wyciąga ich nigdy.

Ekran ładowania oglądałem przez dwie minuty. W trakcie wydawało mi się, że gra się zawiesiła – kazała mi wciskać kwadrat, by przewijać wskazówki tutoriala, ale nic się nie działo aż do ostatnich paru sekund. Moim oczom ukazała mi się gra, która dalej nie wyciągała nawet pełnych dwudziestu klatek na sekundę. Bardzo to dziwne, bo produkcja OtherSide Entetainment nie wykorzystuje możliwości PS4. Powiedziałbym, że wygląda raczej jak gra na Xboksa – tego pierwszego. Zresztą, zapraszam do przejrzenia poniższej galerii. Szczególnie polecam parę screenów w których demonstruję, jak psuje się światło.

Z góry przepraszam, ale na jednym złapałem ikonkę zrzutu ekranu. Został, bo mam tę grę tak samo gdzieś, jak jej twórcy.

Nie nagrałem, niestety, żadnego audio – a chrupie ono, aż zęby bolą. Artefakty pojawiają się w odgłosach broni uderzającej o ściany czy wrogów, w dźwiękach wydawanych przez samych oponentów. Chrupanie słychać w paskudnej muzyce. Walce towarzyszy niezgrana, chaotyczna perkusja i niepasująca do niczego gitara, zwiedzaniu – nieznośne, losowe plumkanie strun. W całej produkcji relatywnie czysto brzmi tylko głos narratora, w którego wciela się Stephen Russell. Szkoda chłopa, bo Garrett z serii Thief zasłużył na więcej.

Underworld nie jest nawet szalenie złe – zwyczajnie szalenie niekompetentne

Kiedy już pogodziłem się z faktem, że gra nie przystaje do standardów nie tylko obecnej generacji, ale i dwóch wstecz, postanowiłem pograć. Underworld Ascendant przedstawia się jako tzw. immersive sim w stylu Deus Ex czy Arx Fatalis. Zwiedzasz świat i wchodzisz w interakcje z otoczeniem, rozwiązując zagadki i wybierając swój styl gry.

W praktyce, co jakiś czas rzucasz przedmiotem w wajchę, bijesz szkielety po kościach i ślamazarnie snujesz się po tych brzydkich okolicach. Stygijska Otchłań, którą zwiedzasz, nie kryje żadnych ciekawszych niespodzianek, jak zadania poboczne czy ciekawe łupy. Łupy bowiem wszędzie są te same, a i tak będziesz machać, czym popadnie – każda broń psuje się w trymiga. Nie chcesz zresztą zbyt wiele zwiedzać. Jeśli zbyt długo się szwendasz, to gra się kończy albo przez śmierć z głodu, albo przez nadejście marnie zarysowanego Głównego Złego, którego masz przecież powstrzymać.

Bez bicia przyznam, że po pierwszych 40 minutach spędziłem z grą jeszcze tylko jakieś półtorej godziny. Napotkałem dwa duże błędy. Najpierw, gra wyłączyła mi możliwość biegania – z kwadrans zastanawiałem się, czy rzuciłem jakiś czar, może miałem za dużo przy sobie. Nie doszedłem do niczego rozsądnego. Chwilę później, zaciąłem się w drzwiach: nie mogłem ich ani zamknąć, ani z nich wyjść, ani nawet ich rozbić. Z tej przykrej agonii nie wyciągnął mnie nawet znajdujący się nieopodal szkielet. Biedaczek nie mógł znaleźć kąta, z którego jego pała mogłaby mnie trafić. Nie planuję grać dalej, podobnie jak OtherSide nie planują już patchować swojej gównianej gry.

Tylko to sensownego można zrobić z Underworld Ascendant

Underworld Ascendant przypomniało mi, że umrę, że wszyscy umrzemy, a nasza śmierć nie będzie nic znaczyć

Underworld ukazało się początkowo na PC – w stanie opłakanym. Ostrzegaliśmy o tym na naszych łamach:

Gra jest dostępna już od 15 listopada, ale póki co znajduje się w opłakanym stanie. Narzeka się na katastrofalne błędy w fizyce, placeholderowe plansze i grafiki, naganną optymalizację i wreszcie na… niezbyt udolnie ukryte niedokończenie produkcji. Udostępniona recenzentom i nabywcom gra podpisana jest wersją 0.3.26819, wiele więc wskazuje na to, że OtherSide nie wypuściło nawet ukończonej produkcji. Trudno powiedzieć, żeby dało się te wszystkie problemy rozwiązać w ciągu najbliższych paru tygodni.

Reakcji można było się spodziewać. Underworld obecnie wisi w sklepie Steam z fatalnymi ocenami, a serwis Rock, Paper, Shotgun odmówił recenzji, tłumacząc, że nie recenzują wersji alfa.

Twórcy obiecali, że grę naprawią do czerwcowej premiery na PS4. Tam miały być wodotryski, poprawki, wszystko ładnie, pięknie. Jest chała. Być może właśnie dlatego, Ascendant doprowadziło mnie do takiego szału. Ta gra jest nie tylko niekompetentna, ale wręcz bezczelna. Nie da się uwierzyć w żadną skruchę autorów i ich dobre intencje po czymś takim. Straszne, bo w tym zespole są byli członkowie Looking Glass Studios, w tym lead designer Ultima Underworld II i dwóch pierwszych Thiefów, Tim Stellmach. Jakim cudem ci ludzie ponieśli taką klęskę?

Nie chce mi się dalej spędzać czasu z Underworld Ascendant, również na łamach Ustatkowanego Gracza. Jest to produkcja, która źle rzutuje na grę, która jeszcze się nie ukazała. OtherSide Entertainment robi bowiem trzecią część kultowego System Shocka i przyznam, że po spotkaniu z tą cholerą nie zamierzam sequela tykać nawet kijem. Zarówno jako konsument, jak i chyba recenzent. Chyba, że przynajmniej 30 innych autorów potwierdzi, że nie doprowadza do łez.


Dzięki Underworld Ascendant w końcu nauczyłem się nienawidzić.

Underworld Ascendant jest brzydkie, nudne, nieciekawe i niekompetentne technicznie. W dodatku, jest tym wszystkim po raz drugi – recenzowana wersja na PS4 jest tylko trochę mniej żenująca, niż premierowa z ubiegłego roku.

Dawniej student projektowania gier na Uniwersytecie Śląskim w Sosnowcu, przez chwilę nawet doktorant. Kurator gier wideo katowickiego festiwalu Ars Independent. Wierny fan twórczości Hideo Kojimy, Yoko Taro i Shigesato Itoiego. Podobno napisał kiedyś tekst, który miał mniej niż 13 000 słów, ale plotka ta pozostaje niepotwierdzona. Ustatkowany Gracz. Z twarzy.

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Możesz używać tych tagów HTML i artrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

*