Top 5 2019 roku wg Jacka

Top 5 2019 wg Jacka

2019 rok był rokiem wybitnie beznadziejnym na wielu polach. Politycznym, społecznym, dla wielu pewnie prywatnym i też finansowym. Jedną z nielicznych słodyczy pozostawała jednak sfera kulturalna. Przedsionek końca dekady dał nam kupę wyśmienitego, ważnego kina, udanych płyt, a także jedne z najlepszych seriali w historii telewizji. No i przede wszystkim gier.

Nie było może tak niesamowicie, jak w 2018, kiedy dosłownie co kwartał wyrastało po dwóch kandydatów do tytułu gry roku, ale żadna to ujma dla mijającego 2019. Wciąż trudno było wybrać pierwszą dziesiątkę, a co dopiero ograniczyć się wyłącznie do pięciu. A to przecież jeszcze nie koniec generacji i wiele wskazuje na to, że 2020 będzie godnym zwieńczeniem chyba najlepszego pokolenia gier w historii.

Dobra, ale co będzie, to będzie. Dajcie fanfary, oto przedstawiam moją prywatną „topkę” roku 2019.

5. Sunless Skies (Failbetter Games)

Top 5 2019 roku wg Jacka: Sunless Skies, miejsce piąte

Podchodziłem do produkcji Failbetter Games z umiarkowanymi oczekiwaniami. Raz, że Sunless Sea to solidna gra, ale nie dorównywała jednak oryginalnemu dziełu, czyli Fallen London – spodziewałem się, że dostanę więcej tego samego. Dwa, że w studiu nie było już Alexisa Kennedy’ego, jego ojca-założyciela i spodziewałem się, że odbije się to na jakości historii ze świata Upadłego Londynu.

A tymczasem spotkało mnie tyle niespodzianek! Okazało się, że Sunless Skies jest grą pod każdym względem lepszą od poprzedniczki. Lokomotywa w kosmosie porwała mnie bez reszty – po stu godzinach spędzonych w pierwszych miesiącach 2019 znowu wracam do zabawy i śmiem twierdzić, że to jeden z najlepszych cRPG tej generacji. Sam Alexis Kennedy zaś ujawnił się jako pospolita łajza i dobrze, że w Failbetter Games już go nie ma. Pozostaje mi tylko liczyć na to, że studio zaserwuje przy Skies dodatek na miarę Zubmarinera z poprzedniczki.

4. Baba Is You (Arvi Teikari aka Hempuli Oy)

Top 5 2019 roku wg Jacka: Baba Is You, miejsce czwarte

Nie spędziłem z Baba Is You tyle czasu, ile bym ostatecznie chciał – przyznaję się bez bicia, że na wiele zagadek jestem po prostu zbyt tępy. Nie mogłem przestać jednak myśleć o tej produkcji. Gra logiczna, w której to Ty zmieniasz obowiązujące Cię reguły to jedna z najbardziej elektryzujących produkcji niezależnych w historii całego nurtu. Jest mądra i pełna niespodzianek, a jej twórca miał niezwykle dokładny obraz tego, co chciał stworzyć. Zresztą, nie bez powodu najpierw uzyskała nominację, a później wygrała konkurs Czarnego Konia Gier Wideo na festiwalu Ars Independent, gdzie jestem kuratorem. Jest to jedna z tych gier, które robią wrażenie nieważne od stopnia doświadczenia czy nawet wieku – w jakiś sposób to niesamowite, że w ogóle istnieje.

O takie indie walczyliśmy, proszę państwa. Prywatnie twierdzę, że to najlepsza gra logiczna od czasów Portala. Baba Is You zebrała srogie oklaski, ale nie zrobiła takiego wiatru, jak moim zdaniem powinna. Na spokojnie, jeszcze do niej wszyscy dojrzeją. A ja dorosnę do tych cholernych zagadek.

3. Sekiro: Shadows Die Twice (From Software)

Top 5 2019 roku wg Jacka: Sekiro, miejsce trzecie

Sekiro jest grą, która zrobiła ze mnie w końcu mężczyznę i oduczyła strachu. Miałem zawsze ogromny szacunek do Soulslike’ów i gier From Software, natomiast nie mogłem się oprzeć demotywacji wynikającej z licznych porażek. Sekiro wyczuło ten strach, wzięło mnie za fraki i zabiło mnie wiele, wiele razy. Aż w końcu lęk zniknął – zostały tylko skupienie i dźwięk odbijających się kling. Sekiro jest bardzo trudne, ale też szalenie sprawiedliwe. Dzięki niemu mogłem wreszcie siąść do Bloodborne’a i przekonać się, że to jedna z najlepszych gier tej generacji, jeśli nie w ogóle; wszystko dlatego, że przygody jednookiego wilka przygotowały mnie na to starcie.

Najnowsza gra ekipy Hidetaki Miyazakiego to ekscytująca gra akcji i dowód kunsztu Japończyków. Zagrało tu wszystko: od jak zawsze świetnego projektu poziomów, w które From tchnęło nowego ducha w postaci wertykalności; przez starcia z bossami, wyśmienite o początku do końca; po system walki, może najlepszy, jaki zrobili. Kiedy pokonałem finałowego przeciwnika, czułem się jak młody bóg – coś, co już rzadko mi się zdarza przy grach. Myślę, że najlepszym komplementem wobec rozgrywki Sekiro jest to, że pod każdy pojedynek można podłożyć numetalowy hit z początków tysiąclecia i voila: FMV rodem z Bleacha gotowe.

2. Disco Elysium (ZA/UM)

Top 5 2019 roku wg Jacka: Disco Elysium, miejsce drugie

Planescape: Torment pozostaje niedoścignionym wzorem inteligentnej gry typu cRPG, która potrafi stawać w szranki z literaturą. Nawet jej duchowy spadkobierca, wyśmienite przecież Tides of Numenera, ostatecznie może „tylko” siedzieć na półeczce tuż obok tego klasyka. Estońskie studio ZA/UM podeszło więc do sprawy inaczej, a wcale nie mniej ambitnie. Chociaż w oczywisty sposób twórcy Disco Elysium inspirowali się Tormentem, wzięli z niego tylko podstawy pomysłu: zrobić głównie tekstową grę cRPG, która chce zerknąć w ludzką naturę.

Jasna cholera, ależ im się to udało. Disco Elysium, historia defektywnego detektywa, który w alkoholowo-narkotykowym cugu traci własną tożsamość i to akurat, gdy musi rozwiązać niezwykle delikatną politycznie sprawę zabójstwa, to nie tylko jedna z najlepszych fabuł dekady, ale i w ogóle. Polityczna w sposób zniuansowany, na jaki gry pozwalają sobie bardzo rzadko; pełna zaskakującego piękna ; pochylająca się nad ludzką kondycją; rozgrywająca się w naprawdę wyjątkowym świecie; faktycznie rozumiejąca, co dzieje się w naszych głowach. Moja pół-recenzja, pół-analiza, która obecnie powstaje, ledwie smyra głębię tej gry – musiałbym popełnić ich więcej, a chyba nie powinienem przekraczać granicy jednego cyklu na rok.

Disco Elysium to jedna z najlepszych produkcji ostatniego dziesięciolecia i normalnie byłaby moją grą roku. Gdyby nie to, że ukazała się jeszcze jedna.

1. Death Stranding (Kojima Productions)

Top 5 2019 roku wg Jacka: Death Stranding, miejsce pierwsze

Zabrzmi to bardzo, bardzo pretensjonalnie, ale wydaje mi się, że od 2016 roku przede wszystkim czekałem na nową grę Hideo Kojimy. Japończyk jest moim ulubionym twórcą. Nie kocham jego dzieł bezkrytycznie – na rany koguta, Hideo, nie powtarzaj się tyle i przeproś za oddział B&B z Guns of the Patriots – ale to jedna z tych relacji, w których każdą krytykę kończą słowa „ale i tak to uwielbiam”. Jego Metal Gear Solid 2 rozkładałem na czynniki pierwsze w mojej pracy licencjackiej; często sądzę, że same gry wideo wciąż nie skończyły tej analizy, patrząc na to, jak wiele trendów Kojima przewidział już w 2001 roku. Nawet, gdybym Death Stranding znienawidził, to pewnie wciąż byłaby moją grą roku.

Ale nie znienawidziłem jej, tylko pokochałem. Opowieść o najpotężniejszym z kurierów InPostu w historii, który niczym Święty Mikołaj musi połączyć ludzkość mocą podarunków wzruszyła mnie i wciągnęła bez reszty. Death Stranding to dla mnie tryumf artysty i jego zespołu – dokładnie takie dzieło, jakie zaplanowano, bez kompromisów i skrótów. To ponad sto godzin niemal ciągłego grania od początku do końca, z którego zostałem wyrwany dopiero przez deadline’y. To wreszcie kilka tysięcy słów przelanych w kilku tekstach, a jeszcze parę wyrzuconych do kosza. Nie wiem, czy w takiej sytuacji muszę dodawać więcej liter.

W telegraficznym skrócie: to moja ulubiona gra 2019 roku, jedna z ulubionych gier generacji i podejrzewam, że jedna z ulubionych gier w ogóle.

Dawniej student projektowania gier na Uniwersytecie Śląskim w Sosnowcu, przez chwilę nawet doktorant. Kurator gier wideo katowickiego festiwalu Ars Independent. Wierny fan twórczości Hideo Kojimy, Yoko Taro i Shigesato Itoiego. Podobno napisał kiedyś tekst, który miał mniej niż 13 000 słów, ale plotka ta pozostaje niepotwierdzona. Ustatkowany Gracz. Z twarzy.

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Możesz używać tych tagów HTML i artrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

*