Ustatkowany Gracz ma już siedem lat!

Ustatkowany Gracz urodziny

Siedem lat. Ustatkowany Gracz ma już siedem lat. Z tej okazji przygotowaliśmy kilka wspominek. Jest emocjonalnie, nostalgicznie, ale przede wszystkim szczerze, jak zwykle.


Ustatkowany Gracz przez ostatnich kilka lat okazał się czymś znacznie bardziej osobistym, niż „zwykły” blog, na którym grupa ludzi o podobnych zainteresowaniach może się uzewnętrznić. To miejsce, gdzie wspólnie przeżywamy, inspirujemy się, ale także spieramy. Wtedy rodzą się emocje, a z emocji powstają nasze najlepsze teksty.

Ustatkowany Gracz przez ostatnich kilka lat ewoluował. Liczba odwiedzin pokazuje, że była to dobra droga. Zmieniliśmy nie tylko sam wygląd strony, ale także sposób pisania. Próbowaliśmy kilku rozwiązań, bawiliśmy się formą. Ostatecznie doprowadziło nas to do obecnej koncepcji, ale nie oznacza to, że nadal nie sprawdzamy, co można robić lepiej.

Ustatkowany Gracz przez ostatnich kilka lat przeżywał wzloty i upadki. Te pierwsze były efektem wytężonej pracy całej ekipy oraz wsparcia tych, którzy w nas uwierzyli. Dzięki wsparciu wydawców, producentów i wielu innych osób mogliśmy dostarczać nowych treści. Drugie wynikały w głównej mierze z prozy życia. Blog tworzą ludzie z pasją, ale obłożeni “zwykłymi” obowiązkami. Rodzina, praca, dom. To trzy wartości niezwykle ważne dla każdego z nas. To oczywiście niejednokrotnie oznaczało, że “na posterunku” był tylko jeden z nas. Za przykład niech posłuży ten tekst, który pierwotnie miał trafić na stronę dawno temu, ale życie zweryfikowało brutalnie ilość mojego wolnego czasu. Najważniejsze jest jednak to, że mimo wszystko ciśniemy do przodu. To oczywiście głównie dzięki Tobie, drogi Czytelniku. Jak klikasz i czytasz, dolewasz nam paliwa. Dzięki Tobie wiemy, że warto to robić.

Ustatkowany Gracz przez ostatnich kilka lat udowodnił, że najważniejsi są ludzie. Gdyby nie Jacek, Marcin oraz dwóch Piotrów, bez wątpienia już dawno temu projekt by gryzł wirtualną glebę. Choć w międzyczasie na łamach bloga pojawiło się kilku gości, kręgosłup pozostaje niezmienny. Poza jednym wyjątkiem, czyli Mateuszem “Snajperem” Czerwińskim, bez którego bez wątpienia w ogóle by nie było Ustatkowanego Gracza (a może Adult Playera, jak miało to być w pierwotnym koncepcie?). Wielkie dzięki!

Co dalej? Plany są, a jakże! Ostatnio ruszyliśmy mocniej z grami fabularnymi. Nawiązaliśmy nowe współprace, poszerzyliśmy ekipę o dwie osoby (serdeczne pozdrowienia dla Natalii i Staśka!). Tym sposobem nasz kanał na YouTube będzie prężniej funkcjonował. Na tym nie koniec, ale na szczegóły przyjdzie pora.

Dziękuję za ostatnie siedem lat. Dziękuję za każde kliknięcie. Dziękuję za każdy komentarz. Dziękuję, że jesteś z nami!

Adam Ginel


Pamiętam jeszcze jak drżącymi rękami pisałem tekst recenzji Helldivers, mojego debiutu na ustatkowanych łamach. Z perspektywy czasu nie za bardzo wiem, czemu mi się trzęsły – może to był lęk, żeby mnie nie uznano za przypałowego, może żeby się w debiucie nie pomylić; a może zwykły strach przed nowymi ludźmi i sytuacjami. A może po prostu czułem, że to jest tzw. Ważny Moment, bo takim ostatecznie był. Na łamach UG popełniłem przez lata szereg moich najlepszych tekstów, przetestowałem formuły, zagrałem w tonę niesamowitych rzeczy, zmusiłem się do konfrontacji z rzeczami i gatunkami, z którymi normalnie nie chciałbym mieć wiele do czynienia, wykułem sobie tu nisze, których w innych miejscach bym nie mógł. Przede wszystkim zawsze robiąc dokładnie to, co chciałem i jak chciałem – z otrzymanym zaufaniem, że to działa i to, jak myślę, ma sens. Kto wie, może jeszcze kolejnych siedem lat i w końcu się nawet ustatkuję!

Przez tych parę lat Ustatkowany Gracz przeszedł trochę zmian. Odszedł od nas (to znaczy, z redakcji – na szczęście żyje i można go złapać na piwie albo i dwóch na eventach growych nawet!) Mateusz Czerwiński, rednacz który mnie tutaj przywitał były różne formaty. Jest piękny redesign strony dzięki Piotrowi B, na którym to moje wypociny i teksty kolegów wyglądają jakoś tak smaczniej. Dział tech się przyjemnie roztył. Wypróbowaliśmy dziesiątki formatów, które zassały i nie; najpewniej tysiące cykli i tekstów w naszych głowach padły ofiarą braku czasu i sił. Ja popełniłem w tym czasie trochę tekstów, za które dałbym się pokroić i ograłem masę gier, które na stałe weszły do prywatnego kanonu.

I to trzyma przy życiu, to ostatnie. W erze dogorywających już formatów papierowych, znajdujących się w dziwnej pozycji źródeł online, znacznej i chaotycznej roli social media w krytyce i dziennikarstwie pasjonackim, niejasnej sytuacji w streamingach i youtube oraz wszechobecnej algorytmozie można się zadumać, czy jest sens w ogóle pisać gdziekolwiek, o czymkolwiek. Już przy grach można się zastanawiać czy w dobie Game Passa i zawrotnego wręcz tempa wydawnictw krytyka ma jakiś sens; sprawdzić coś można teraz za grosze, a kontentu jest w nas rzucanego tyle, że zdążymy się czymś znudzić, zanim ktoś zdąży o tym dłużej pomyśleć. I choć lubię myśleć, że ma znaczenie dla czytelnika czy Wandzel dał 5 czy dał 3 – to trudno nie myśleć, jak duże może to znaczenie w ogóle dla niego mieć.

Ale jest też tyle pięknych gier wydobywających ze mnie tyle pięknych uczuć, że gdzieś muszą one znaleźć ujście. Ustatkowany Gracz jest dla mnie czymś więcej niż wyłącznie takim ujściem – to jednak kawałek mojego dorosłego życia – ale też nie ma nic złego w byciu po prostu miejscem z pasją i z pasji. Dopóki będą powstawać gry, dopóty będziemy w nich znajdywać coś pięknego i dokumentować je: nie z kronikarskiego, a pasjonackiego obowiązku. Lecimy dalej.

Jacek Wandzel


Po dwóch nieudanych projektach specjalizujących się w grach wideo, przyszedł czas na sprawdzenie powiedzenia „do trzech razy sztuka”. Siedem lat temu, zimową porą wysłałem swój pierwszy tekst do Ustatkowanego gracza – recenzję Assassin’s Creed Syndicate. Założenia strony były dość jasne – dobrej jakości teksty, wyróżniające się recenzje i ciekawa publicystyka.

Nie chodziło o rywalizację z największymi markami, mającymi za sobą bogatych wydawców ale raczej przyciągnięcie Czytelników, szukających w sieci rzetelnych treści o grach wideo, pisanych przez doświadczonych redaktorów z pasją. No i najważniejsze – ludzi mających dość zakulisowych kłótni, nieporozumień czy innych niepotrzebnych kwasów. Udało się. Ustatkowany gracz zatrybił, stał się rozpoznawalną marką, z najlepszą oglądalnością w porównaniu z poprzednimi projektami.

W ciągu tych długich lat napisałem setki tekstów – ciekawostek, recenzji gier, testów i publicystyki. Ustatkowany gracz stał się dla mnie czymś codziennym, jakby synonimem tlenu i dalej pisanie sprawia mi wiele frajdy. Najważniejsze jednak, że znalazłem tu ekipę ludzi mających gry (wideo, planszówki) w sercu, od których nauczyłem się bardzo wiele i dogaduję się jakbym ich znał całe życie. Wszystkie rozmowy z humorem, jajem, niespotykanym luzem i bez spiny.

Co powiedziałbym o UG w te 7 urodziny obudzony o trzeciej nad ranem? Strona tworzona z pasją do gier przez rzetelne osoby, które chciały zrobić coś z niczego, bez jakiegokolwiek wsparcia. Dzięki za te lata – Adam, Jacek, Piotrek, drugi Piotrek, Łukasz i Mateusz. Dzięki za kliki, bo bez Czytelników ta robota nie miałaby sensu. Moja jedna świeczka na torcie to jedno życzenie, ale nie napiszę bo się nie spełni. Jedziemy dalej!

Marcin Wronka


Pamiętam, jak w 2015 roku będąc w podróży służbowej otrzymałem wiadomość od wtedy jeszcze zupełnie nie znanych mi gości z UG, którzy trafili na moje recenzje publikowane na portalu soundtracks.pl. Wiadomość dotyczyła propozycji dołączenia do grona redakcji. Po krótkiej wymianie zdań decyzja mogła być tylko jedna. Do grona Ustatkowanych Graczy dołączyłem w 2015 roku, a mój pierwszy tekst pojawił się 13.12.2015.

Od tego czasu na łamach portalu pojawiło się już łącznie ponad 200 moich wpisów. Zaczęło się oczywiście od recenzji gier na PC oraz PS4. Następnie pojawiły się także testy sprzętu oraz wpisy traktujące ogólnie o świecie elektronicznej rozrywki (włączając w to również kilka wywiadów). A w końcu, ostatnie lata to również recenzje książek i gier planszowych. Patrząc wstecz na te małe „cegiełki”, które mogłem dołożyć do wspólnego budowania marki jaką jest Ustatkowany Gracz, na mojej twarzy pojawia się tylko i wyłącznie uśmiech.

I to nie tylko z powodu ilości popełnionych tekstów. Tym, co sprawiało, nadal sprawia i z pewnością długo sprawiać mi będzie w przyszłości o wiele więcej frajdy jest możliwość obcowania z grupą niesamowicie pozytywnych i zakręconych ludzi tworzących Ustatkowanego Gracza. Dzięki temu te minione 7 lat było dla mnie czasem w którym moje wewnętrzne dziecko doświadczyło niezliczonej ilości godzin przepełnionych kapitalną zabawą. I oby tak dalej!

Piotrek Sikorski


W związku z urodzinami szykujemy konkurs z nagrodami, więc stay tuned!

Adam to ustatkowany gracz z krwi i kości. Mąż, ojciec, a także wieloletni miłośnik elektronicznej rozrywki w formie wszelakiej. Gry wideo traktuje jako coś znacznie powyżej zwykłego hobby, wynosząc je ponad inne pasje – muzykę i książkę – dostrzegając jednocześnie, jak wiele mają one wspólnego z innymi sferami jego zainteresowań.

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Możesz używać tych tagów HTML i artrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

*