Zstąpienie aniołów

Jeśli kojarzysz książki z uniwersum Warhammer 40K, jest wielce prawdopodobne, że znana jest Ci Herezja Horusa – niezwykła seria powieści opowiadających o ekspansji Imperatora i podporządkowaniu jego woli względem całej galaktyki. Zstąpienie aniołów, autorstwa Mitchela Scanlona to szósty tom, w którym masz okazję poznać początki Wielkiej Krucjaty…

Astartes. Kosmiczni Marines. Wierni posłańcy Imperatora, krzewiący jego prawdę w galaktyce. Zwykli homo sapiens, którzy dzięki zaszczepieniu geno-ziarna stali się nadludźmi. Caliban był jedną z setek planet, które przed zstąpieniem aniołów Imperatora nie miały pojęcia o jedynej słusznej prawdzie, czyli odrzuceniu wszelakich bóstw.

Pierwszych pięć tomów Herezji Horusa skupia się przede wszystkim na perypetiach ulubieńca Imperatora i jego rozterkach związanych ze słusznością Krucjaty. Zstąpienie aniołów to opowieść zupełnie oderwana od postaci tytułowego bohatera. W książce Mitchela Scanlona poznasz losy Zahariela i jego zakonu, którzy przed przybyciem wysłanników Imperatora poświęcali się codziennej walce z wielkimi bestiami terroryzującymi rodzimą planetę. Pod przywództwem Lionela El’Jonsona, tajemniczego herosa o ponadprzeciętnych zdolnościach, zakon wiernych sobie braci podjął wyzwanie wymazania z powierzchni Calibanu całej populacji monstrów. Jak się okazuje, Lion jest jednym z zaginionych synów Imperatora. Fabuła, jak na Herezję Horusa przystało, od początku do końca trzyma bardzo wysoki poziom, przez co historia jest na tyle wciągającą, że całość chłonie się z zapartym tchem.

Zstąpienie aniołów jako chwila oddechu

Jeśli jesteś po lekturze pięciu pierwszych tomów Herezji Horusa, Zstąpienie aniołów na pewno będzie dla Ciebie niemałym zaskoczeniem. Wszystko przez to, że w powieści zabrakło typowej dla Warhammera 40K rzezi, którą Mitchel Scanlon zastąpił opowieścią o targanej wewnętrznymi konfliktami i zakwalifikowanej jako planeta śmierci społeczności. Próżno tu szukać charakterystycznego dla W40K klimatu, co w moim odczuciu wcale nie jest zarzutem, gdyż po przepełnionych akcją poprzednich tomach, z ogromną radością przyjąłem nieco lżejszą, ale nadal wystarczająco obciążającą psychikę opowieść. Jeśli nastawiasz się na epickie batalie i przelewaną wiadrami krew, Zstąpienie aniołów nie zaspokoi Twoich oczekiwań. Zostałeś ostrzeżony, dlatego sięgając po lekturę zwyczajnie oczekuj odmiany, co zaowocuje niezapomnianymi chwilami spędzonymi z niemalże czterystustronicową książką.

zstąpienie aniołówNajmocniejszą stroną powieści są bez wątpienia bohaterowie. Zstąpienie aniołów to spektakl herosów, antagonistów i postaci postronnych, z których właściwie każda została rozpisana w taki sposób, że uniwersum zyskało niezwykle barwne persony, na stałe wpisujące się złotymi literami w historię Wielkiej Krucjaty. Choć wydarzenia na Calibanie oraz Sarosh, planecie wcielanej do Imperium, a będącej finalną lokacją, to tylko niewielki wycinek monumentalnej kampanii Astartes, autor zadbał o odpowiedni rozmach.

Jeżeli jesteś fanem Warhammer 40K, Zstąpienie aniołów nie jest lekturą, którą muszę rekomendować. Zwyczajnie sięgnij po tę książkę, ponieważ stanowi doskonałą kontynuację Herezji Horusa, choć przedstawia wydarzenia jeszcze sprzed tych, które miałeś okazję poznać w trakcie właściwej Krucjaty. To niezwykła opowieść o honorze, braterstwie i poświęceniu dla wyższych celów, ale także zdradzie, pokusie i egoistycznych pobudkach. To pozycja absolutnie obowiązkowa nie tylko dla miłośników Kosmicznych Marines, ale każdego pasjonata dobrej fantastyki!