Kawał dobrze wykonanej, gangsterskiej roboty.

Czyżby do trzech razy sztuka? Trylogię Mafii można porównać do popularnego przysłowia, bo zaczynając od trzeciej części to poza wszystkimi dodatkami w cenie, zbytnio nic się nie zmieniło. Przygody Vito w „dwójce” to średnio udany remaster, pełny błędów i robiący wrażenie roboty „na kolanie”, a teraz przyszła pora na konkretnie odrestaurowane losy Tommy’ego. Pierwsze zaprezentowane obrazki z gry robiły piorunujące wrażenie, a lista zmian i wdrożonych ulepszeń była dość pokaźna. Czyżby ekipa Hangar 13 miała ambicję zmazania plamy z powtarzalnych i pełnych błędów przygód Lincolna?

Wreszcie możesz odetchnąć z ulgą. Amerykański deweloper na poważnie podszedł do remake’u oryginalnej Mafii, przyłożył się i zaserwował kawał udanej, graficznie świetnej i pełnej klimatu opowieści. Jak więc ostatecznie wypada remake gry po 18 latach od jej wydania? Czy naprawdę warto wrócić do przygód taksówkarza-gangstera w Lost Heaven?

Halo Taxi?! Od teraz Don Salieri płaci za (życiowy) kurs

Co może zrobić wypalony i zmęczony swoją pracą taksówkarz w latach 30 ubiegłego wieku? Wstąpić w szeregi mafii i zostać gangsterem z krwi i kości. Taką drogę nowej „kariery” wybrał Tommy Angelo, a wszystko przez jeden niebezpieczny i pełny adrenaliny kurs. Właśnie wtedy poznał swoich największych przyjaciół Sama i Pauliego, z którymi napadał, rabował, mordował i przez długi czas cieszył się dostatnim życiem. Stopniowo piął się w górę u boku Dona Salieri, spełniając rozkazy i walcząc lojalnie z jego największym wrogiem Morellim.

To właśnie jego interesujące losy poznajesz lub przypominasz sobie w Mafii: Edycji Ostatecznej. Pierwsze co rzuca się w oczy już po rozpoczęciu gangsterskiej przygody, to scenki przerywnikowe i na nowo, z dbałością o szczegóły, odrestaurowana metropolia. Tommy wygląda nieco inaczej niż w oryginale (młodziej), jak i filmowe wstawki, które robione były od samego początku wraz z sesjami motion capture. Efekty prac są oszałamiające, a całość ogląda się i odbiera jak kawał gangsterskiego kina z górnej półki (PS4 Pro). Jeśli dodasz do tego rewelacyjny dubbing (Sam!) i dobrze dobraną muzykę, to warto dość często dać się porwać tej klimatycznej przygodzie. Innego wyjścia nie miałem.

Lost Heaven nie do poznania

Spodziewałem się zobaczyć konkretnie odświeżoną metropolie, jednak po kilku przejażdżkach po ulicach Lost Heaven, zostałem wręcz wessany przez niesamowity klimat produkcji. Miasto prezentuje się rewelacyjnie, budynki czy znane miejsca dostały drugie życie, oświetlenie robi piorunujące wrażenie (cienie czy odbicia w kałużach), a samochody czy pomieszczenia dopieszczone są z wielką dbałością o detale. Dawno nie widziałem gry z tak drobiazgowo wykonanymi wnętrzami, solidnością i ogólnym odbiorem obrazu z kategorii „żyleta”. Podczas misji na farmie w czasie burzy, nie wiedziałem czy gram na PlayStation 4 Pro czy może już na PS5?

Jazda furami czy motocyklami (nie było ich w oryginale) to kawał funu, sterowanie wypada nieźle, a kolekcjonowanie bryk w garażu wciąga. Strzela też się poprawnie wraz z systemem osłon, mając do wyboru pistolety, strzelby czy… snajperkę. Od razu widać, że „ekipa z pechowego hangaru” wyciągnęła wnioski po błędach z Mafii III i tym razem choć niedociągnięcia i babole zdarzały się, to były na dalekim, trzecim planie. Po spadkach płynności rozgrywki tak dokuczających w Mafii II nie było śladu, jednak dość często doświadczałem doczytywania się tekstur w lokacjach (np. pobocze drogi), co czasami było irytujące. Śmiać mi się też chciało, kiedy niemal każda śmierć bohatera wyglądała komicznie, szczególnie uwzględniając te z koktajlami Mołotowa.

Wszystko przeminie – pozostanie tylko rodzina

Kiedy przeminie świetna fabuła, możesz na spokojnie zwiedzać miasto w trybie swobodnej eksploracji, poszukując intrygujących miejsc, zaległych kart, komiksów czy ukrytych samochodów. Masz też okazję do sprawdzenia się na klasycznym poziomie trudności wraz ze zwiększoną czułością policji i w najbliższym czasie chyba skuszę się na tę opcję. Tommy i reszta jego kompanów naprawdę da się lubić i długo jeszcze będę pamiętał ich gangsterskie wyczyny. A przecież to jest chyba najważniejsze – dobra zabawa i pamięć po niej, szczególnie biorąc pod uwagę odświeżoną grę po niemal 20 latach. Właśnie takich remake’ów pragną gracze – ogromu pracy włożonej w produkcję starej gry i ogólnej satysfakcji po ujrzeniu napisów końcowych.

Mafia w edycji ostatecznej to moje pierwsze, pozytywne zaskoczenie w tym roku i chyba całkiem solidne przetarcie ekipy deweloperskiej przed Mafią 4 (jeśli oczywiście powstaje). To ponad dziesięć godzin wirtualnej gangsterskiej opowieści, która powala klimatem i świetną audiowizualną otoczką. Twórcy wiele pracy i serca włożyli w ten remake i z pewnością nie poszli na skróty. Z drugiej strony, jeśli coś poszłoby nie tak albo robione było z fuszerką to byłby to gwóźdź do trumny tej gangsterskiej serii. W tym przypadku Don Salieri nie wpadnie w szał, zapali tylko cygaro i pozwoli graczom spokojnie czekać na kolejną odsłonę.

Plusy

  • fabularne misje i gangsterski klimat
  • scenki przerywnikowe i gra aktorska
  • wygląd fur i drobiazgowość pomieszczeń
  • Lost Heaven
  • graficzna uczta
  • muzyka
  • dubbing

Minusy

  • sporadyczne błędy techniczne
  • doczytywanie się tekstur
5

Bardzo dobry

Choć Marcin od dziecka wychowany był na prymitywnych wirtualnych światach, zauroczony jest nimi do dziś. Gry wideo nosi w sercu i od wielu lat przelewa myśli z nimi związane na papier. Recenzjami stara się zaintrygować odbiorcę, w publicystyce zarażać zaś swoją pasją. Poszukiwacz pozytywnych stron życia, ceniący doświadczenie i nieprzychylnie nastawiony do szeroko pojętej głupoty. Ustatkowany gracz.