The Last of Us Part II

Obserwuj
6

Celujący

5.8

Średnia ocen

Otwarty świat i huby to pierwsze założenia sequela The Last of Us

the last of us 2

Uwaga, wpis zawiera konkretne spojlery w temacie The Last of Us 2, więc jeśli jeszcze nie grałeś lepiej nie psuć sobie zabawy.

Sequel The Last of Us to największa gra ekipy Naughty Dog, jednak i tak nie jest to formuła otwartego świata. Wielkie miejscówki powalają detalami i designem, choć początki prac pełne były całkiem innych pomysłów. Przemawiając podczas podcastu IGN Beyond, reżyser Neil Druckmann powiedział, że The Last of Us 2 pierwotnie miało posiadać otwarty świat z wieloma hubami.

W początkowej fazie jednym z założeń miało być uratowanie Abby przez Joela i Tommy’ego, która miała zadomowić się w Jackson. Ta lokacja miała być pierwszym hubem, a Abby miała zabić Joela dopiero po ukończeniu kilku misji. Choć miała być rozdarta myślami to ostatecznie zabija Joela, tak jak było to w finałowej wersji.

Drugim ośrodkiem otwartego świata miało być Seattle, gdzie miałeś koncentrować się i tropić poszczególnych członków ekipy odpowiedzialnych za zamordowanie przybranego ojca Ellie. Jednak ta koncepcja upadła, gdyż jak wspomniał reżyser, otwarty świat był zbyt sprzeczny z historią, którą twórcy chcieli opowiedzieć i sposobem w jaki chcieli tego dokonać.

W tym samym momencie do ekipy dołączyła współscenarzystka Halley Gross i to ona pomogła zespołowi dokonać wyboru i zastąpienia struktury open world, liniową rozgrywką i pół otwartym światem. Oczywiście prowadzenie fabuły i jej sedno także miały wpływ z rezygnacji z hubów, co już wcześniej zaznaczał Druckmann. Wtedy też zrozumiano, że śmierć Joela zaraz na początku gry będzie lepszym rozwiązaniem.

Najlepszym przykładem, że rezygnacja z otwartego świata była dobrym posunięciem niech będą kolejne tytuły z serii Assassin’s Creed, w których to po długim czasie „skoków w bok” można zapomnieć co działo się w głównej linii fabularnej.

Choć Marcin od dziecka wychowany był na prymitywnych wirtualnych światach, zauroczony jest nimi do dziś. Gry wideo nosi w sercu i od wielu lat przelewa myśli z nimi związane na papier. Recenzjami stara się zaintrygować odbiorcę, w publicystyce zarażać zaś swoją pasją. Poszukiwacz pozytywnych stron życia, ceniący doświadczenie i nieprzychylnie nastawiony do szeroko pojętej głupoty. Ustatkowany gracz.

1 komentarz

  1. Nie ma to jak robić z wady zaletę 🙂

    Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Możesz używać tych tagów HTML i artrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

*