Premierowy zakup

Nigdy nie wierzyłem w cyfrową sprzedaż gier. Jeszcze niedawno byłem zatwardziałym fanem edycji pudełkowych i nie dawałem się namówić na zakupy w Internecie. Dlaczego mam kupować grę w dniu premiery w cyfrowym wydaniu za 279 zł, jeśli w pudełku dostanę ją za 239 zł, a jeśli dobrze poszukam to mogę zaoszczędzić więcej; po ukończeniu przygody mogę zaś grę odsprzedać a zarobione w ten sposób pieniądze wydać na kolejną produkcję. Z takim podejściem latami kupowałem gry w pudełku, nie zważając na sieciowe oferty.

W tym segmencie do dziś nic się nie zmieniło. Jeśli jednak chodzi o zakup cyfrowych edycji, przekonałem się do pobierania gier na dysk. I nie chodzi tylko o kody wysyłane przez dystrybutorów do recenzji (coraz częściej jest to właśnie kod a nie wersja fizyczna). Raz za razem pojawia się więcej promocji i wyprzedaży. Najpierw nieco faktów odnośnie obu edycji:

EDYCJA PUDEŁKOWA

– Warto kupić w dniu premiery właśnie pudełkowe wydania, gdyż są o wiele tańsze niż ich cyfrowe odpowiedniki

– Grę możesz po skończeniu przygody odsprzedać i zaoszczędzić pokaźną sumę pieniędzy, do wydania choćby w naszym ustatkowanym sklepie

– Pudełko świetnie prezentuje się na półce jeśli wpadnie w ręce kolekcjonera

– Grę można pożyczyć znajomemu lub wymienić się z nim na inny tytuł

– Istnieje ryzyko uszkodzenia płyty, nie tylko w czasie transportu ale również w napędzie

EDYCJA CYFROWA

– Nie trzeba wychodzić z domu żeby kupić grę

– Premierowe produkcje są droższe ale już w kilka tygodni po wydaniu można liczyć na stosowne promocje

– Przy szybkim łączu internetowym plik ściąga się bardzo szybko

– Po zakupie gry przypisana jest ona do konta na zawsze i pozostaje w osobistej bibliotece tytułów

– Konsola działa o wiele ciszej niż podczas korzystania z napędu

– Ekspresowo kurczące się miejsce na dysku twardym – 500 GB to zdecydowanie za mało na kupno cyfrowych edycji

Nigdy nie mów nigdy

Kiedyś kupowałem wiele gier w dniu premiery ciesząc się zabawą jako jeden z pierwszych pośród znajomych. Po obejrzeniu napisów końcowych odsprzedawałem grę, a pieniądze wydawałem na kolejny tytuł. Aktualnie (będąc ojcem) moja polityka nieco się zmieniła. Obecnie nie kupuję już gier w dniu wydania, a mój premierowy entuzjazm mocno osłabł. Staram się nie myśleć o grze na jaką czekam, jej dacie wydania a zajmować się tytułami podsyłanymi przez redaktora prowadzącego. Choć kiedyś uważałem, że to niemożliwe, przekonałem się do cyfrowych zakupów. Ostatnimi czasy zauważyłem mnożące się wyprzedaże i zniżki (często podwójne) na całkiem nowe produkcje. Warto czekać i łowić okazje!

Premierowy zakup

Za przykład niech posłuży Star Wars: Battlefront II, gdyż na PlayStation Store już bodajże w miesiąc po premierze można grę kupić za 145 zł. The Evil Within 2 to ponad połowa obniżonej ceny, a Wolfenstein II: The New Colossus można dorwać za 124 zł. Warto także rozejrzeć się za nieco starszymi tytułami. Promocji jest od groma i za np. 100 PLN można stać się posiadaczem… kilku dobrych gier. Coraz częściej promocje łączą się,dzięki czemu możesz liczyć na dodatkowy rabat posiadając abonament PlayStation Plus. Cyfrowe sklepy kuszą promocjami więc ostatecznie przekonałem się i coraz częściej korzystam z wirtualnych edycji, zaniedbując ich pudełkowe odpowiedniki. A jeszcze nie tak dawno śmiałem się słysząc, że cyfra to przyszłość i wkrótce całkowicie wyeliminuje fizyczne wydania.

Promocja goni wyprzedaż, a zniżka zastępuje okazję

Warto wspomnieć nie tylko o grach ale też o dodatkach, które coraz częściej możesz nabyć w okazyjnej cenie. Dzięki różnorodnym wyprzedażom stałem się posiadaczem wielu ciekawych DLC, starając się na bieżąco tropić pojawiające się okazje. Ile to razy późną nocą zachciało mi się zagrać w konkretny tytuł i po kilku przyciskach byłem już w jego posiadaniu. Wielokrotnie również trafiłem na promocję i dwie godziny później (choć to akurat zależy od szybkości posiadanego łącza) odpalałem grę, na jaką miałem ochotę. To wielkie udogodnienie.

Szkoda tylko, że przy tych wszystkich ogromnych rozmiarach gier i ciągłych aktualizacjach dysk 500 GB to kpina. Już od dawna zastanawiam się nad zmianą konsoli na 1 TB lub zakup dysku zewnętrznego. Dosłownie co chwila oglądam komunikat o braku miejsca na dysku. Ciągłe usuwanie gier staje się coraz bardziej uciążliwe…

Biblioteka pęka w szwach

Poza wspomnianymi promocjami, co miesiąc dostaję gry z PlayStation Plus, co tylko powiększa liczbę produkcji jakie chciałbym ukończyć. Czasu na przyjemności niestety nie ma wiele, a kilka razy mając wieczór wolny, usnąłem ze zmęczenia na kanapie oglądając TV. Obecnie mój wirtualny świat kręci się wokół edycji cyfrowych, zostawiając pudełka daleko w tyle. Co będzie za rok? Ciężko wyczuć ale powiedzenie „nigdy nie mów nigdy” pasuje jak ulał do mojej obecnej sytuacji. Inna sprawa, że wielu wydawców decyduje się tylko na wersje cyfrowe, omijając szerokim łukiem pudełka, czego najlepszym przykładem jest recenzowane przeze mnie Life is Strange: Before the Storm.

Wiele razy mając ochotę na dany tytuł lub dedykowane mu DLC świadomie odkładałem zakup w czasie, wiedząc że wcześniej czy później trafi się zniżka. Takim sposobem stałem się posiadaczem gier za grosze lub kilku przepustek sezonowych nabytych po mocno okazyjnej cenie. Grunt to studzenie emocji, spokój i cierpliwość, które z każdym rokiem są jakby coraz bardziej odczuwalne. Zachwyty zatąpione zostały trudami życia, a czyhanie na promocje samoistnie weszło w krew.

A jakie Ty masz sposoby na zakup interesującej gry? Odliczasz dni do premiery kupując grę w pudełku, czy raczej starasz się łowić okazje cyfrowo, a data wydania jest Ci całkowicie obojętna?