Ranking gier planszowych dla 4-latka

Jeśli jesteś rodzicem, doskonale wiesz, jakim wyzwaniem może być zapewnienie dziecku atrakcji w nadmiarze wolnego czasu. Gry planszowe mogą być doskonałą alternatywą dla telewizji, tabletu, czy smartfona. Problem w tym, że chcąc wybrać tę właściwą można dostać zawrotu głowy. Poniżej znajdziesz pięć gier, przy których doskonale się bawiliśmy całą rodziną. Jeśli będziesz je mieć w swojej kolekcji, Twoje dziecko będzie miało gwarantowaną doskonałą zabawę przez najbliższych kilkanaście dni.

Tworząc poniższe zestawienie sugerowałem się dwoma kryteriami: przystępnością zasad oraz frajdą z rozgrywki. Co ciekawe, w niektóre z wymienionych gier śmiało mogą grać dzieci młodsze, niż w sugerowanej kategorii wiekowej, jednakże pod nadzorem i przy pomocy rodziców oraz przy drobnej zmianie zasad. Jeśli istnieje taka możliwość, w opisie znajdziesz stosowną adnotację.

5. Kot Stefan

Świetna gra wyrabiająca refleks, nie tylko u najmłodszych. Zabawa polega na tym, że jeden z graczy wciela się w tytułowego Stefana, którego reprezentuje kubek stylizowany na kota, a pozostali ustawiają na kawałku sera myszy i trzymają za sznurki będące ich ogonami. Gracz-kot rzuca kostką i jeśli wypadnie symbol kota, stara się złapać do kubeczka jak najwięcej myszy. Z kolei gracze-myszy muszą uciec z sera. Jeśli na kostce wypadnie mysz – nic się nie dzieje.

Jeśli kotu uda się złapać którąś z myszy, otrzymuje od pechowca kartę, która symbolizuje punkty. Jeśli kot nie zdąży, przekazuje kubeczek następnemu graczowi, który tym sposobem sam staje się kotem. I tak do momentu, aż komuś skończą się karty. Wygrywa gracz z największą liczbą kart.

Zabawa jest przednia, ale trzeba uważać na palce, ponieważ rozgrywka może być bardzo emocjonująca i przez chwilę nieuwagi ktoś może zostać ranny. Dlatego Kot Stefan powinien być grą, do której siada przynajmniej jedna osoba w wieku 10+. Choć twórcy przewidują, że do rozgrywki siadać powinno przynajmniej trzech graczy, śmiało można grać we dwójkę. Jeśli różnica wieku graczy jest spora, warto dać najmłodszym nieco fory, pozwalając trzymać kubeczek tuż nad myszkami. Szczerze polecam grę Kot Stefan, aczkolwiek nie grajcie nocą, ponieważ hałas jest spory!

Wiek graczy: 4+
Liczba graczy: 3-6
Czas rozgrywki: 15 minut

4. Gnaj robaczku!

Świetna, niezwykle prosta gra dla maksymalnie czterech osób. Zabawa polega na tym, aby jak najszybciej dotrzeć do końca planszy dokładając kolejne fragmenty tytułowych robali. Odbywa się to poprzez rzucanie kostką i dobieranie płytek we wskazanych przez jej ściany kolorach. Każdy kolor odpowiada innej długości kafelkowi, co urozmaica rozgrywkę. Dokładając kolejne człony swojego robaczka zwiększasz jego długość, tym samym zbliżając się do drugiego końca planszy.

Dodatkowo, każdy gracz dysponuje stokrotką i truskawką, którymi może obstawiać faworytów wyścigu. Na planszy są bowiem dwa miejsca, w których pojawiają się robaczki. Jeśli obstawisz prawidłowo, który pierwszy się w nich pojawi – zgarniasz dodatkową płytkę i możesz nią przedłużyć swojego robala.

Do Gnaj robaczku! najlepiej siadać w minimum trzy, a najlepiej cztery osoby, ponieważ wówczas zabawa jest dużo bardziej emocjonująca. Do zabawy śmiało można zapraszać młodsze dzieci niż sugeruje to opakowanie, ale wówczas trzeba nieco zmienić zasady, np. wyłączając obstawianie stokrotki i truskawki.

Wiek graczy: 4+
Liczba graczy: 2-4
Czas rozgrywki: 15-20 minut

3. Nogi stonogi

Idealna propozycja na krótkie sesje, gdy macie niewiele czasu. Zabawa w Nogi stonogi polega na ułożeniu jak najdłuższej stonogi. Robi się to poprzez dobieranie jej członów. Dostępnych jest w sumie 15 płytek reprezentujących nogi, podzielonych na pięć kolorów (czarny, czerwony, niebieski, zielony i żółty). Każdy z kolorów oferuje trzy kafelki o różnej długości – z dwoma, trzema i czterema butami.

Aby dowiedzieć się, który zgarniasz w swojej rundzie, rzucasz trzykrotnie zestawem czterech kości. Na każdej ze ścian umieszczono odpowiedni kolor płytki oraz, dodatkowo, złotą gwiazdkę, która może zastąpić dowolny kolor. I tak, jeśli np. w pierwszym rzucie wypadną dwie niebieskie, czerwona oraz złota kość, masz gwarancję, że zgarniesz niebieską płytkę z trzema butami. Masz jednak jeszcze dwa rzuty, przy czym możesz przerzucić dowolne kości. W tym przypadku wystarczy, że zrobisz to z kostką, na której wypadł czerwony kolor mając nadzieję, że wypadnie niebieski, a Ty zdobędziesz najdłuższy kafelek niebieskiego koloru.

Zasady są banalnie proste, a moja 4-letnia córka pojęła je w mig, dzięki czemu bardzo szybko mogliśmy grać jak równy z równym. Wydając niecałe 30 PLN na Nogi stonogi masz gwarancję doskonałej zabawy. DO stołu może siadać od dwóch do czterech graczy.

Wiek graczy: 4+
Liczba graczy: 2-4
Czas rozgrywki: 10 minut

2. Grzybobranie

Klasyka gatunku. W Grzybobranie zagrywałem się jeszcze za młodu. Na rynku da się znaleźć wiele wariacji na temat tej gry. Bardzo ciekawą jest ta wydana przez firmę Trefl.

Zasady są banalnie proste. Gracze rzucają kostką i poruszają się o wskazaną przez nią liczbę pól. Jeśli na danym polu znajdują się jakieś grzybki, szczęśliwiec wkłada je do swojego koszyczka. Mogą też trafić się muchomor lub pole z buzią jednego z Treflików – sympatycznej rodzinki z animacji dla dzieci. Muchomory pomniejszają liczbę zdobytych punktów, natomiast stając na polu z buzią Treflika, należy odpowiedzieć na pytanie ukryte na jednej z kart leżących na stosie obok planszy. Tu wchodzi walor edukacyjny, dzięki czemu dzieci nie tylko mają ubaw, ale przy okazji utrwalają wiedzę.

Samo wykonanie Grzybobrania wydanego przez Trefl stoi na bardzo wysokim poziomie. Plansza jest przestrzenna, a grzybki symbolizowane są przez malutkie figurki. Szczerze polecam – to doskonała gra rodzinna.

Wiek graczy: 4+
Liczba graczy: 2-4
Czas rozgrywki: 20-30 minut

1. Park dinozaurów

Tą grą zainteresują się zapewne przede wszystkim chłopcy, ale z pełną odpowiedzialnością mogę polecić ją również dziewczynkom. Największą zaletą tej gry jest rozwój pamięci, ponieważ rozgrywka opiera się o zapamiętywanie symboli ukrytych pod specjalnymi żetonami.

Zabawa w Park dinozaurów polega na ratowaniu tytułowych gadów przed zbliżającym się meteorytem. Co ciekawe, jest to w pełni kooperacyjna gra, więc albo wygrywają wszyscy, albo nikt. Na kolorowej planszy, w rogach, umieszczono pola startowe czterech dinozaurów. Chodzi o to, aby każdy z nich zrobił pełne okrążenie i dotarł z powrotem do swojego leża, tym samym ratując się z opresji. Po drodze czekają jednak specjalnie oznaczone pola. Na każdym z nich umieszczono symbol, którego odpowiednik leży obok planszy w postaci zakrytego żetonu. Stając na którymś z pól, gracz musi odgadnąć, na którym żetonie znajduje się ten symbol. Jeśli zgadnie, nic się nie dzieje. Jeśli się pomyli – należy przesunąć o jedno pole czerwoną kulkę reprezentującą kometę. Jeśli dotrze ona do ostatniego pola, gra się kończy. Gracz najpierw rzuca kostką, a następnie decyduje, którym dinozaurem chce się poruszyć o liczbę pól wskazaną przez oczka na kostce.

Haczyk w tym, aby zapamiętać symbole i następnym razem wskazać właściwy żeton. To swoiste memosy, tylko bardziej atrakcyjne. Do tego dochodzą różne warianty gry, chociażby druga strona planszy z większą liczbą pól do przejścia, oraz żetony ze złymi dinozaurami, blokujące pola.

Park dinozaurów kosztuje niecałe 40 PLN. TO bardzo uczciwa cena, szczególnie że do zabawy może siadać nawet sześciu graczy w wieku od trzech lat. Jeśli do gry zaprosisz maluchy, najlepiej nieco zmodyfikować zasady, aby nie były zbyt skomplikowane. Same żetony można też wykorzystać do gry w memosy.

Wiek graczy: 3+
Liczba graczy: 2-6
Czas rozgrywki: 20 minut

Autor Adam Ginel

Adam to ustatkowany gracz z krwi i kości. Mąż, ojciec, a także wieloletni miłośnik elektronicznej rozrywki w formie wszelakiej. Gry wideo traktuje jako coś znacznie powyżej zwykłego hobby, wynosząc je ponad inne pasje – muzykę i książkę – dostrzegając jednocześnie, jak wiele mają one wspólnego z innymi sferami jego zainteresowań.