Recenzja Brothers: A Tale of Two Sons

Brothers Two Sons

Do cyfrowej dystrybucji trafiła właśnie, wydana pierwotnie na PlayStation 3, Xboksa 360 oraz PC, gra Brothers: A Tale of Two Sons w wersji na konsole obecnej generacji. Czy powtórzy sukces sprzed dwóch lat?

Brothers: A Tale of Two Sons nie traktuję jako remastera, ponieważ nie miałem okazji zapoznania się z oryginałem. Podszedłem do produkcji Starbreeze (developer) jak do zupełnie nowej gry i już na wstępie przyznać muszę, że z pewnością będzie to jeden z tych tytułów, które zapamiętam na dłużej. Choć początkowo nic na to nie wskazywało…

Dwóch braci wyrusza w niebezpieczną podróż w poszukiwaniu życiodajnego drzewa, z którego bije cudowne źródło. Kilka kropli z magicznej studni może uratować ich ciężko chorego ojca – jedynego rodzica, który im pozostał. Sami przyznacie, że powyższe nie zachęca nawet do zerknięcia na okładkę, prawda? Przez całą przygodę bracia muszą ze sobą współpracować, pokonać liczne przeszkody, rozwiązywać zagadki i unikać licznych niebezpieczeństw. No tak, nie ma to w końcu jak kserokopia kserokopii z kserokopii…

Pierwsze informacje, jakie znalazłem o produkcji szwedzkiego developera sprawiły, iż odruchowo nastawiłem się nań naprawdę krytycznie. Banalnie zapowiadająca się fabuła i mocno wyeksploatowana mechanika polegająca na kooperacji dwóch bohaterów? Jak jednak po czasie się okazało, rodzice Maksa Payne’a i Alana Wake’a spłodzili nie tylko kolejne dziecko, ale od razu dwóch udanych potomków!

Siła recenzowanej gry tkwi bowiem nie tyle w samym skrypcie fabularnym, co w formule jego przedstawienia. Rodzeństwo w trakcie niebezpiecznej wyprawy wciąż wpada w tarapaty. Starszy z braci stara się chronić młodszego, choć wielokrotnie to niepozorny blondynek wyciąga dzielną dwójkę młodocianych herosów z tarapatów. Współpraca jest jest konieczna właściwie w każdej minucie gry. Zadania stawiane przez twórców zostały skonstruowane w taki sposób, aby duet pozostawał w ścisłej symbiozie. Przestawianie dźwigni, podsadzanie na wysokie półki skalne, czy przenoszenie ciężkich przedmiotów to tylko kilka z wielu przykładów, jakie możemy przytoczyć. Co ciekawe, każdy z bohaterów ma inne cechy, które musicie umiejętnie wykorzystywać w trakcie przygody. Starszy brat jest silniejszy, więc potrafi przesuwać przedmioty, z którymi nie poradziłby sobie młodszy. Ten z kolei przeciśnie się przez kraty, aby dostać się do dźwigni otwierającej bramę. Choć na waszej drodze staną wrogo nastawione stworzenia, nie będziecie mieli szansy na stoczenie jakiejkolwiek walki. Będziecie unikać wściekłego kundla, zastawiać pułapkę na ogromnego trolla, czy odstraszać wygłodniałe wilki, ale pokonacie je tylko dzięki sprytowi, a nie sile.

Niewątpliwie najciekawszym elementem produkcji Starbreeze jest sterowanie. Okazuje się bowiem, że kierujecie poczynaniami obu braci jednocześnie przy pomocy gałek analogowych. Lewa odpowiada za poruszanie się starszym, zaś prawa młodszym chłopcem. Za interakcję młodzieńców z otoczeniem odpowiedzialne są analogiczne triggery. Jest to bardzo oryginalne rozwiązanie, dzięki któremu rozgrywka nie traci na dynamice, co miałoby miejsce, gdybyście musieli przełączać się między postaciami. Są jednak momenty, w których patent ten sprawia, iż granie staje się nieco irytujące. Szczególnie w momentach wymagających przemierzania sporych odległości. Wówczas koordynacja ruchowa, szczególnie po kilku piwach, może zawieść zainteresowanych. I to srodze.

Brothers Two Sons

Oprawa graficzna jest mocną stroną Brothers: A Tale of Two Sons. W trakcie opisywanej przygody bracia zwiedzą kilka naprawdę ładnie i z graficznym polotem zaprojektowanych lokacji. Zaczną w rodzinnej wiosce, aby z czasem trafić między innymi do kopalni trolli, na cmentarz lub tajemniczej wieży. Każda z lokacji prezentuje się pierwszorzędnie, choć da się zauważyć kilka niedociągnięć, takich jak chociażby detekcja kolizji. Doskonale prezentuje się gra światła i cieni – machając w ciemności pochodnią możecie liczyć na dopracowane efekty wizualne. Podobnie jest z etapami, w których króluje woda – wygląda ona naprawdę doskonale. Muzyka jest genialna. Melancholijne kompozycje idealnie wpasowują się w niesamowity klimat produkcji. Zabrakło mi nieco jakichkolwiek dialogów. Postacie wydają z siebie pojedyncze dźwięki, jedynie imitujące mowę. Wielka szkoda, że wyprawa braci trwa krótko, ponieważ zabawa kończy się po około pięciu godzinach. Uczucie niedosytu po skończonej grze towarzyszyło mi bardzo długo, jednak ponowne uruchamianie tytułu pozbawione jest sensu. Chyba że chcecie wykonać skromne wątki poboczne, sprowadzające się najczęściej do zboczenia z wyznaczonej ścieżki i interakcji z napotkanymi postaciami.

Jeśli lubicie produkcje przyjemne w odbiorze, nie wymagające od was wysiłku umysłowego, a przy okazji potrafiące zahipnotyzować oprawą i ciekawym gameplayem, Brothers: A Tale of Two Sons jest propozycją dla was idealną. Choć krótka, zapewni wam potężną dawkę emocji.


Pozytywnie zaskakuje oprawa graficzna, wykreowani na potrzeby opowieści bohaterowie, nieustanna akcja oraz inne niż większość sterowanie…

…które jednak momentami frustruje. Gra mogłaby być również znacznie dłuższa!

Adam to ustatkowany gracz z krwi i kości. Mąż, ojciec, a także wieloletni miłośnik elektronicznej rozrywki w formie wszelakiej. Gry wideo traktuje jako coś znacznie powyżej zwykłego hobby, wynosząc je ponad inne pasje – muzykę i książkę – dostrzegając jednocześnie, jak wiele mają one wspólnego z innymi sferami jego zainteresowań.

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Możesz używać tych tagów HTML i artrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

*