WRC 5

Seria World Rally Championship miała swoje wzloty i upadki. Ostatnia odsłona, nie należała, według mnie, do najbardziej udanych. Fakt ten był najprawdopodobniej pobudką do zmiany ekipy developerskiej. Do tej pory za pisanie kodu odpowiedzialne było Milestone, znane przede wszystkim właśnie z WRC oraz Moto GP. Piątą odsłonę spłodziło jednak studio Kylotonn Games, nie mające na swoim koncie szczególnych sukcesów. Czy podołali wyzwaniu?

I tak, i nie. Owszem, miłośnicy rajdów poczują się jak w domu, a biorąc dodatkowo pod uwagę fakt, że obecnie na rynku gra nie ma żadnej alternatywy, WRC 5 śmiało można im polecić. Jednak daleko jej do produkcji, która przejdzie do historii elektronicznej rozrywki. Największy problem jest z nią taki, że choć posiada sporo wad, ciężko się od niej oderwać. Zapewne masz spory mętlik w głowie po przeczytaniu tych kilku zdań, jednak takie jest właśnie nowe World Rally Championship – cholernie trudne do jednoznacznej oceny.

Zacznę od niezwykle miłego akcentu, jakim jest wizyta w Polsce, a dokładnie 72. Rajd w Mikołajkach, gdzie jeden z odcinków biegnie w okolicach mojej rodzimej mieściny – Gołdapi. Choć znam okolicę dość dobrze, raczej ciężko napisać cokolwiek o tym, czy udało się odwzorować tereny zaimplementowane w grze, ponieważ trasy biegną po absolutnych bezdrożach. Kolejnym ukłonem w stronę polskich graczy jest obecność Roberta Kubicy. Gra posiada pełną licencję WRC, co jest niewątpliwym atutem produkcji KT Games. Miłośnicy rajdów od razu zauważą charakterystyczne logotypy, rozpoznają załogi, sprzęt oraz samochody, podzielone tym razem na trzy klasy – Junior WRC, WRC2 oraz WRC. Najważniejszy jest, bez wątpienia, tryb kariery, w którym możesz zasiąść za kierownicą aut aktualnie startujących w zawodach. Do pokonania jest łącznie 65 odcinków w 13 państwach. Wydawać by się mogło, że to wynik zadowalający, jednak średni czas potrzebny na pokonanie trasy zamyka się w przedziale od 3 do 4 minut, więc aby zobaczyć każdą z nich, wystarczą 4 godziny gry. Jeśli masz ochotę najpierw poćwiczyć, zawsze możesz wskoczyć do szkółki kierowców, gdzie nauczysz się podstawowych manewrów. Dostępne są także szybkie wyścigi oraz tryb multiplayer, w którym możesz ścigać się ze znajomymi siedzącymi na kanapie lub osobą po drugiej stronie łącza internetowego. Muszę przyznać, że bawiłem się przednio rywalizując z… własnym teściem, który wciągnął się w recenzowany tytuł na tyle, że ciężko było go oderwać od joypada. A wiedzieć musisz, że jeśli nawet zaproszenie na wódę nie pomaga, oznacza to, że tytuł wciąga niczym wir wodny.

KLIKNIJ I OBEJRZYJ TRAILER GRY!

Największą bolączką WRC 5 jest niski poziom trudności. Gra nie stanowi dużego wyzwania dla średnio zaawansowanych kierowców, a prawdziwi profesjonaliści będą zwyczajnie zawiedzeni. Słabo zrealizowany handicap jedynie pogarsza sprawę… Mimo popełnienia kilku karygodnych błędów, właściwie zawsze kończyłem na wyścig pierwszym miejscu, a kierowca na drugiej pozycji był o niecałe pół sekundy za mną. Zawsze. ZAWSZE.

Zaraz po rozpoczęciu gry zostaniesz wrzucony na trasę, abyś mógł sprawdzić swoje umiejętności. Jestem więcej niż pewny, że gra zasugeruje Ci najwyższy poziom trudności. Nie bój się go i śmiało zaakceptuj sugestię. Kolejny zarzut poleci w stronę oprawy, która momentami przypomina tę znaną z konsol poprzedniej generacji. Nie licz na błoto wyskakujące spod kół na ekran, efektowne kraksy, czy ekstremalnie zmienną pogodę. Widok z wnętrza auta przyprawia momentami o dreszcze. Do tego dochodzą problemy z fizyką. Wielokrotnie zdarzało się, że po uderzeniu w niewielki głaz moje auto leciało kilkanaście metrów w górę. Nie oznacza to wprawdzie, że WRC 5 jest brzydkie, jednak zdecydowanie brakuje szlifu wykończeniowego. Idąc dalej, natrafiamy na model jazdy, który jest zdecydowanie zbyt arcade’owy. Nawet po wyłączeniu wszelkich możliwych ułatwień i wspomagania nie masz co liczyć choćby na namiastkę prawdziwej symulacji prowadzenia pojazdu.

Czas na aspekty pozytywne…

…których na szczęście również jest kilka. Pierwszym atutem WRC 5 są naprawdę dobrze zaprojektowane trasy. Pełne są zaskakujących momentów, więc poznanie każdego z odcinków jest niezbędne, jeśli chcesz osiągać jakiekolwiek sukcesy w rozgrywkach sieciowych. Drugi plus należy się ekipie developerskiej za ciekawie rozwiązane wymogi stawiane przez teamy, z którymi możesz podpisywać kontrakty. Jedne są nastawione na agresywną jazdę, bez oglądania się na kondycję nadwozia, z kolei inne stawiają na rozwagę. Jeśli nie dostosujesz swojego stylu prowadzenia do drużyny, którą reprezentujesz, musisz się liczyć ze spadkiem morale, co niewątpliwie przełoży się na jakość ich pracy. Mechanicy spiszą się gorzej podczas naprawy, a Twój pilot zacznie popełniać błędy podczas udzielania podpowiedzi na trasie. Na uznanie zasługuje też system zniszczeń, bowiem prowadzony przez Ciebie samochód podatny jest na rozmaite uszkodzenia – od wgnieceń karoserii, przez zużycie opon, po awarię skrzyni biegów czy silnika. Dość dobrze wypada też udźwiękowienie gry. Charakterystyczne wydechy z rury wydechowej, przyprawiający o dreszcze ryk silnika i tembr głosu pilota wypadają przyzwoicie.

Jeśli jesteś miłośnikiem rajdów, nie zastanawiaj się ani chwili i pędź do sklepu po WRC 5. Choć nie pozbawiona wad, produkcja Kylotonn Games zapewni Ci kilkanaście godzin dobrej zabawy. Jeżeli jednak nastawiasz się na prawdziwy symulator, wymagający maksymalnego skupienia oraz nie wybaczający błędów, recenzowaną produkcję możesz sobie odpuścić. Wszak jest tyle interesujących rzeczy to, hep, zrobienia. Prawda tato?


Pełna licencja WRC, system uszkodzeń i ciekawie zaprojektowane trasy – to zdecydowanie wypada na plus.

Gra jest jednak zdecydowanie zbyt łatwa, grafice daleko do obecnych standardów a zbyt arcade’owy model jazdy może niektórych miłośników szutrowania zwyczajnie odstraszyć.

Autor Adam Ginel

Adam to ustatkowany gracz z krwi i kości. Mąż, ojciec, a także wieloletni miłośnik elektronicznej rozrywki w formie wszelakiej. Gry wideo traktuje jako coś znacznie powyżej zwykłego hobby, wynosząc je ponad inne pasje – muzykę i książkę – dostrzegając jednocześnie, jak wiele mają one wspólnego z innymi sferami jego zainteresowań.