Recenzja Fear Agent komiks

Na sklepowe półki niedawno trafił pierwszy tom Fear Agent – przepełnionej akcją i niewybrednym humorem opowieści o przygodach Heatha Hustona, ostatniego z Agentów mających bronić Ziemi przed kosmitami.

Wydany nakładem Non Stop Comics, niemalże 250-stronicowy tom zawiera w sobie pierwszych dziesięć zeszytów, oryginalnie ukazujących się w 2007 roku, a następnie wydanych przez Image jako zbiór w kwietniu 2018 roku.

Heath Huston – kowboj z jajami ze stali

Fear Agent recenzja

Główny bohater, Heath Huston to moczymorda i niechluj. To nie zmienia jednak faktu, że to również prawdziwy madafaka i wymiatacz. Oczywiście przez swoją brawurę szybko pakuje się w rozmaite kłopoty. Kiedyś należał do Agentów Strachu, specjalnej grupy powołanej do ochrony Ziemi przed najeźdźcami z kosmitami. Niestety kilka lat po odparciu inwazji wszyscy towarzysze broni Hustona giną w niewyjaśnionych okolicznościach. Jedynym, który pozostał jest właśnie Heath, który nie dość, że opłakuje utratę przyjaciół, to walczy z demonami przeszłości, regularnie zalewając się gorzałą. Wykonując z pozoru prostą robotę, w dodatku będąc trzeźwym, Huston trafia na międzyplanetarny spisek mający na celu ostateczne pozbycie się całej ludzkości.

Rick Remender napisał genialny scenariusz. W Fear Agent znajdziesz wszystko to, co może oferować solidne SF. Począwszy od wartkiej akcji, nakręcanej kosmiczną intrygą, przeplataną świetnymi dialogami napakowanymi humorem i odrobiną romansu, a na podróżach w czasie i zabawach w boga skończywszy. Sama postać Hustona zasługuje na ogromne uznanie. To z jednej strony prostolinijny facet, najczęściej najpierw walący po ryju, a potem sprawdzający, czy dostała po nim właściwa osoba, a z drugiej człowiek skomplikowany, obciążony ogromnym bagażem życiowych doświadczeń. Polubiłem go od pierwszego wejrzenia, choć niejednokrotnie w trakcie lektury Fear Agent w myślach powtarzałem: „ co za debil”.

Fear Agent z krwi i kości

Epicką, konkretnie pokręconą opowieść doskonale zilustrował duet Tony Moore i Jerome Opena. Kreska jest kapitalna, nieco w stylu retro, który zwyczajnie uwielbiam. Artyści doskonale radzą sobie zarówno z otwartymi, rozległymi przestrzeniami, jak i ciasnymi tunelami, wypełnionymi kosmiczną breją. To samo tyczy się postaci, czy to ludzi, czy xenosów.

Za przekład odpowiedzialna jest Marta Bryll, której należą się słowa uznania, bowiem udało się jej zachować specyficzny klimat dzieła trio Remender, Moore, Opena. Mało tego, dostosowała niektóre kwestie do realiów polskiego czytelnika, dzięki czemu humor zawarty w wypowiedziach bohaterów i przemyśleniach Hustona śmieszy podwójnie.

Sprawdź kim jest Fear Agent

Fear Agent to lektura dla każdego, nie tylko miłośników komiksów. Pokuszę się wręcz o stwierdzenie, że może być dobrym pomysłem na rozpoczęcie swojej przygody z ilustrowanymi opowieściami. Okładkowa cena 57 PLN jest uczciwą ofertą, a obecnie w sieci, chociażby na stronie wydawnictwa Non Stop Comics, da się kupić Fear Agent za niewiele ponad cztery „dyszki”. Premiera drugiego tomu została zaplanowana na 23 października 2019 roku. Ja już zakreśliłem tę datę w kalendarzu czerwonym flamastrem. Tobie też proponuję. Ale zanim to zrobisz, koniecznie zaopatrz się w pierwszy tom Fear Agent.

Komiks do recenzji dostarczyło wydawnictwo Non Stop Comics

Autor Adam Ginel

Adam to ustatkowany gracz z krwi i kości. Mąż, ojciec, a także wieloletni miłośnik elektronicznej rozrywki w formie wszelakiej. Gry wideo traktuje jako coś znacznie powyżej zwykłego hobby, wynosząc je ponad inne pasje – muzykę i książkę – dostrzegając jednocześnie, jak wiele mają one wspólnego z innymi sferami jego zainteresowań.