Bagno Szaleńców

„Baba umie w Zonę”, pomyślałem czytając ostatnie zdanie książki Bagno szaleńców, za którą odpowiedzialna jest Joanna Kanicka – pierwsza przedstawicielka płci pięknej, która zdecydowała się popełnić stalkerską powieść. Prawdziwą, pełnokrwistą powieść, w której nikt się nie pierdo**li, nikt za nikogo nie zamierza bezsensownie umierać i bez wątpienia nikt nie jest pewny tego, co przyniesie mu Zona.

Zielony i Łazik to wolni stalkerzy, od dłuższego czasu pozostający na terenie Zony. Każdy z nich ma swoje powody, aby nie wracać do Dużej Ziemi, ale Ona nigdy o nie nie pyta. Oni z kolei szanują Jej prawa, dlatego udaje się im przetrwać i z ogromnym zdziwieniem podziwiać wpadający przez okno ich noclegu artefakt. Właśnie tak rozpoczyna się seria niefortunnych zdarzeń (jakby Fortuna rzeczywiście kiedykolwiek w Zonie gościła…). Partnerzy podejmują się z pozoru prostego zadania, czyli dotarcia do wyznaczonego na mapie miejsca, w którym czeka drogocenne znalezisko. Oczywiście sprawy szybko przybierają niespodziewany i, a jakże, niebezpieczny dla nich obrót.

Ustatkowany Gracz: Jak rozpoczęła się Twoja stalkerska przygoda?

Joanna Kanicka: Dosyć przypadkowo. Po prostu kiedyś, słuchając Kaczmarskiego, trafiłam na utwór pt. “Stalker”. A gdy z ciekawości zaczęłam czytać książki, od razu poczułam, że to klimaty dla mnie. Świat z jednej strony surowy, pełen niebezpieczeństw, a z drugiej – naprawdę piękny w swojej tajemniczości i oderwaniu od goniącej nie wiadomo za czym cywilizacji.

Kto przejdzie suchą nogą przez bagno szaleńców?

Recenzja książki Bagno szaleńców Joanna Kanicka

Autorce udało się stworzyć interesującą opowieść o stalkerskim żywocie, gdzie każdy nieprzemyślany krok może oznaczać szybki i bolesny zgon. Następujące po sobie wydarzenia sprawiają, że ciężko się oderwać od lektury. Co bardzo ważne, do istniejącego uniwersum dołożyła własną cegiełkę, w umiejętny sposób rozbudowując wciąż ewoluującą Zonę. Tym sposobem okazuje się, że na czele Powinności staje nie do końca normalny dowódca, którego celem jest nie tylko sukcesywne pozyskiwanie rekrutów, ale ostateczne i definitywne wytępienie Wolnościowców. Nie mogło oczywiście zabraknąć niebezpiecznych mutantów oraz powstających po Emisjach anomalii. W trakcie wyprawy zmieniająca swój skład drużyna trafia do mrocznych jaskiń, na tytułowe bagno szaleńców oraz puka do bram bazy Powinności, aby ostatecznie zapuścić się do Doliny Mroku…

Ustatkowany Gracz: Co stanowiło największe wyzwanie podczas pisania książki?

Joanna Kanicka: Największym wyzwaniem było chyba samo jej dokończenie. Mam strasznie słomiany zapał – kiedyś rysowałam, chciałam grać na gitarze, a nawet uczyłam się japońskiego, jednak zwykle rzucałam to wszystko po paru miesiącach. W przypadku książki też nie wierzyłam, że uda mi się napisać więcej niż kilkadziesiąt stron. Zwłaszcza, że nie miałam pojęcia, czy ona w ogóle zostanie wydana.

Kanicka w ciekawy sposób prowadzi samą narrację, gdzie z jednej strony napotkasz trzecioosobowe opisy miejsc i wydarzeń, a z drugiej pierwszoosobowe doznania Zielonego, niejako głównego bohatera książki. Tym sposobem Bagno szaleńców czyta się wyjątkowo przyjemnie, a o nudzie mowy nie ma. Książka w doskonały sposób oddaje realia Zony. Poszczególni stalkerzy, choć tworzą ekipę, której przyświeca jeden cel, nie są skłonni bezsensownie umierać za kompanów, a nawet ryzykować dla nich, jeśli nie ma takiej konieczności. Owszem, są lojalni, ale w pierwszej kolejności myślą o sobie, co jest w pełni zrozumiałe, szczególnie na terenie Strefy Zamkniętej. Bardzo dobrze, że autorka nie siliła się na kreowanie niezwykle barwnych postaci, czy zupełnie nowych mutantów, ponieważ dzięki temu Zona, o ile to w ogóle możliwe, jest bardziej wiarygodna. Żyjący za Kordonem outsiderzy to zwykli ludzie, obarczeni problemami życia codziennego. Wprawdzie każdy z nich jest inny, a sami bohaterowie powieści są ciekawie zaprojektowani, ale to nadal zwyczajne chłopy.

Bagno szaleńców wciągnie każdego

Choć autorka jest jeszcze studentką, Bagno szaleńców nie odstaje od pozostałych pozycji z serii S.T.A.L.K.E.R. pod względem wykorzystywanego języka. Dzięki temu nie musisz obawiać się zbędnych ugrzecznień i mało sugestywnych opisów. Krew leje się z ran postrzałowych, padają ludzkie trupy, a mutancie ścierwa gniją u stóp stalkerów. Dla podkreślenia powagi sytuacji od czasu do czasu ktoś soczyście zaklnie. Jednym słowem – Zona pełną gębą.

Ustatkowany Gracz: Czy możemy liczyć na kontynuację “Bagna szaleńców”?

Joanna Kanicka: Nie chcę obiecywać kontynuacji w dosłownym znaczeniu, ale myślę, że można liczyć na prequel. Nie lubię bezpośrednio wstawiać retrospekcji, bo wybijają z rytmu, ale podczas pisania “Bagna” stwierdziłam, że jednak szkoda, aby niektóre wydarzenia zostały tylko wspomniane. Wiele rzeczy można tam rozwinąć.

Po cichu liczę jednak na to, że Bagno szaleńców to dopiero początek romansu Joanny Kanickiej z Fabryczną Zoną. Mam również nadzieję, że zdolna autorka zaserwuje kolejną wyprawę w głąb Zony, ponownie dostarczając niezapomnianych wrażeń. Jeśli jesteś miłośnikiem stalkerskich powieści, Bagno szaleńców jest dla Ciebie pozycją absolutnie obowiązkową!