Wędrowiec

Wędrowiec to najnowsza propozycja wydawnictwa Insignis wchodząca w skład cyklu Uniwersum Metro 2033. Polscy fani postapokalipsy musieli czekać na kolejną powieść Surena Cormudiana, autora wydanej wcześniej książki – Dziedzictwo przodków – aż cztery lata. Czy ich cierpliwość została nagrodzona?

Dmitry Glukhowsky zapoczątkował niezwykłe zjawisko, bo o czymś takim można bez wątpienia powiedzieć w przypadku Uniwersum Metro 2033. To już nie tylko seria książek; to potężny świat, zniszczony atomową wojną, w którym ludzkość desperacko próbuje podnieść się z kolan. Oczywiście nie wszystkie pozycje ze zbioru trzymają poziom oryginału, jednakże znajdują się pośród nich również prawdziwe perełki, których zwyczajnie nie może zabraknąć na półce prawdziwego miłośnika dobrej fantastyki. Dziedzictwo przodków, powieść Cormudiana wydana w Polsce cztery lata temu, zwyczajnie mnie porwała, dlatego Wędrowiec nie mógł mi umknąć. Co jednak ciekawe, w oryginale, recenzowany tytuł ukazał się dwa lata wcześniej, niż Dziedzictwo.

Kim jest Wędrowiec?

Wędrowiec Insignis recenzja książkiSiergiej Minimalny, stalker przez wszystkich znany raczej jako Papiernik, a przez najbliższych jako Pap, powraca do rodzimej stacji moskiewskiego metra – Tulskiej. Na miejscu okazuje się, że w metrze pojawia się zupełnie nowy rodzaj zagrożenia, znacznie bardziej niebezpieczny, niż zwykłe mutanty (o ile pomiot radiacji można nazwać czymś zwykłym…). Pap, zwyczajowo działający w pojedynkę, zyskuje partnera, który początkowo wydaje się być najzwyczajniej w świecie stuknięty. Sprawy szybko przybierają niespodziewany obrót, a Minimalny staje w obliczu wyzwania, które może na zawsze odmienić losy mieszkańców metra.

W trakcie lektury nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że już wcześniej miałem styczność z podobnym scenariuszem. Jeśli czytałeś powieść Łańcuch pokarmowy wchodzącą w skład cyklu S.T.A.L.K.E.R., wydawnictwa Fabryka Słów, pomysł na głównego antagonistę będzie bliski Twojemu sercu. Wiedz jednak, że i tym razem Wędrowiec był pierwszy, bowiem książka Wiktora Noczkina wydana została w 2016 roku. Oczywiście nie ma mowy o jakimkolwiek podprowadzeniu pomysłu; dowodzi to jedynie faktu, jak trudno jest dziś wykreować oryginalną historię, która jednocześnie będzie potrafiła zaabsorbować czytelnika na tyle, aby ten nie mógł oderwać się od lektury.

Wędrowiec w tarapatach

Sama historia ma kilka interesujących twistów fabularnych, a narracja jest dynamiczna, dzięki czemu czytelnik się nie znudzi. Znalazło się miejsce na wartką akcję, odrobinę grozy, filozoficzne rozmyślania nad sensem życia oraz szczyptę humoru. Wszystkie powyższe elementy tworzą mieszankę wybuchową. Niestety, trafiają się momenty kompletnie nie wpasowujące się w realia (a może tylko w moje wyobrażenie uniwersum?) świata po atomowej zagładzie. Najlepszym tego przykładzie jest fragment z lataniem na grzbiecie wiedźmuchy – wyjątkowo niebezpiecznego mutanta, budzącego grozę u większości przedstawicieli postnuklearnej fauny. Rozumiem, że kultowa „Niekończąca się opowieść” wyznaczyła pewne standardy, ale proszę – bez przesady…

Wędrowiec

Główny bohater może wydawać się nieco nijaki, nie wyróżniający się spośród pozostałych ocalałych, walczących o lepsze jutro, ludzi. Nie jest on ani dwumetrowym drabem z pooraną bliznami facjatą, ani ekscentrycznym starcem z nadnaturalnymi zdolnościami. Ot, zwykły facet doświadczony przez życie, zarabiający na chleb wypadami na powierzchnię w poszukiwaniu cennego ekwipunku. I właśnie to sprawia, że łatwo jest się z nim zaprzyjaźnić. W chwilach zagrożenia nie pcha się do akcji, lecz zwyczajnie bierze nogi za pas i wieje gdzie pieprz rośnie. Ani mu w głowie umieranie za wyższe ideały – liczy się tylko przetrwanie. I bardzo dobrze, ponieważ dzięki temu Siergiej zyskuje na autentyczności. Miłym akcentem są też nawiązania do innych powieści i bohaterów z cyklu Uniwersum Metro 2033. Doskonałym tego przykładem jest jegomość Hunter.

Dokąd zmierza Wędrowiec?

Odpowiedź na to pytanie nie jest szczególnie istotna. Ważne, abyś Ty zmierzał do księgarni, ponieważ Wędrowiec jest doskonałym uzupełnieniem serii zapoczątkowanej przez Glukhovsky’ego. Znajdziesz tu wszystko to, za co można pokochać świat po atomowej zagładzie. O ile w ogóle jest to możliwe.

Wydawnictwo Insignis jak zwykle stanęło na wysokości zadania, dostarczając produkt dopracowany właściwie pod każdym względem. W trakcie lektury napotkałem kilka literówek, które w żadnym wypadku nie wpływają na finalny odbiór całości. Ze względu na podejmowaną tematykę książkę mogę polecić raczej dojrzałym emocjonalnie odbiorcom, jednakże nie muszą być to osoby pełnoletnie, ponieważ nie znajdziesz tu wulgaryzmów, czy szczególnie sugestywnych opisów przemocy.

Autor Adam Ginel

Adam to ustatkowany gracz z krwi i kości. Mąż, ojciec, a także wieloletni miłośnik elektronicznej rozrywki w formie wszelakiej. Gry wideo traktuje jako coś znacznie powyżej zwykłego hobby, wynosząc je ponad inne pasje – muzykę i książkę – dostrzegając jednocześnie, jak wiele mają one wspólnego z innymi sferami jego zainteresowań.