Gra o Tron

Finałowy sezon “Gry o Tron” zbliża się wielkimi krokami. Planowany na kwiecień przyszłego roku premierowy odcinek będzie początkiem końca flagowej serii HBO, uwielbianej przez rzesze widzów na całym świecie. Jedni się cieszą i nie mogą doczekać, gdyż otrzymają upragnione odpowiedzi związane z losem ulubionych postaci. Inni już teraz zastanawiają się nad tym jak poradzą sobie bez charakterystycznego, podskórnego napięcia związanego z oczekiwaniem na kolejne sezony. Zarówno czas oczekiwania na premierę, jak i smutku po ostatnim epizodzie będą z pewnością ciężkimi chwilami. Spieszę więc z informacją, że najnowsza gra wydana przez Devolver Digital, będąca kontynuacją cyklu Reigns, może być w obu przypadkach skutecznym panaceum.

gra o tron

Zapoczątkowana w 2016 roku seria gier, opiera się na niezwykle prostym mechanizmie wyborów. Zarówno w pierwszej odsłonie (o tytule Reigns), jak i w wydanej rok później Reigns: Her Majesty, a także w tegorocznym Game of Thrones najważniejszym elementem będącym osią rozgrywki jest konieczność podejmowania decyzji. We wszystkich odsłonach gracze muszą mierzyć się z odwiecznym brzemieniem władców; dylematem dotyczącym wyrokowania w najróżniejszych kwestiach i mierzeniem się ze skutkami swoich działań. Pierwsze dwie części osadzone zostały w realiach wykreowanych przez deweloperów. Reigns: Game of Thrones natomiast w sposób oczywisty nawiązuje do kultowej już tematyki zaczerpniętej z prozy George’a R. R. Martina i oferuje naprawdę ciekawą oraz wciągającą zabawę.

Strach tnie głębiej niż miecze

Wspomniany przeze mnie mechanizm wyborów został w Reigns: Game of Thrones zaimplementowany w bardzo ciekawy sposób. Rozgrywkę rozpoczynamy jako jedna z 9 kluczowych postaci, Daenerys, i od razu wpadamy w wir różnorakich problemów oczekujących na nasze ruchy. Dylematy z którymi przyjdzie nam się mierzyć zawsze mają dwa możliwe rozwiązania aktywowane strzałką w lewo, lub w prawo. Proste prawda?

Jednym kliknięciem można w sekundę skrócić o głowę któregoś z poddanych, wysłać w głąb Westeros oddane oddziały wojaków, czy rozpocząć knucie podstępnej intrygi. Takich mniej lub bardziej wysublimowanych wątków kreowanej przez nas fabuły jest zresztą o wiele więcej i nigdy nie wiadomo czym powita nas nowy dzień. O ile oczywiście do niego dożyjemy… Nie trzeba być wielkim znawcą opowiadanej w Grze o Tron historii, aby wiedzieć, iż życie ludzkie nie trwa w Siedmiu Królestwach zbyt długo, zwłaszcza jeżeli zasiada się na Żelaznym Tronie. W Reigns długość naszego panowania zależeć będzie bezpośrednio od wydawanych rozporządzeń, gdyż w zasadzie wszystkie podejmowane przez nas wybory będą w całości lub częściowo wypływały na cztery kluczowe składniki władzy: siłę militarną, religijność, zamożność oraz popularność.

gra o tron

Diabeł tkwi w należytym manewrowaniu opcjami, ponieważ o ile przed dokonaniem wyboru gra zaznacza elementy na które finalnie wybrana przez nas opcja wpłynie, o tyle dopiero po fakcie możemy ocenić czy miała pozytywny, czy negatywny wydźwięk. Jest to o tyle istotne, że wraz z chwilą kiedy w co najmniej jednym z czterech filarów władzy uzyskamy minimalny lub maksymalny poziom wskaźnika, możemy szykować się na mniej lub bardziej widowiskową anihilację swojej osoby. Fantazja deweloperów w tym obszarze bez dwóch zdań dorównuje inwencji George’a R. R. Martina, momentami znacznie ją nawet prześcigając.

Wraz z postępami w rozgrywce zakładającej rozpoczęcie panowania Deanerys, odblokowujemy możliwość spróbowania swoich sił także jako Tyrion, Jaime, Jon, Cersei, Sansa, Arya, Gendry czy nawet Trójoka Wrona. Każda z postaci ma predefiniowane inne zakończenia (zarówno epickie triumfy jak i straszliwe porażki), a fabuła oprócz głównego celu jakim jest przetrwanie zimy i pokonanie pradawnego zła z odległej Północy ma w zanadrzu około 50 dodatkowych zadań. W trakcie sprawowania rządów nie ma czasu na nudę!

Nadchodzi zima!

Kiedy w uszach wybrzmiewają piękne motywy muzyczne nawiązujące do oryginalnych kompozycji filmowych Ramina Djawadiego, a na ekranie pojawiają się coraz to nowe wyzwania okraszone oszczędną acz ciekawą oprawą graficzną, czas przed ekranem komputera wraz z bohaterami Reigns: Game of Thrones mija niezwykle szybko. Twórcy świetnie oddali specyficzny klimat uniwersum Siedmiu Królestw, a złożoność i ilość możliwych scenariuszy gwarantuje kilka godzin atrakcyjnej rozgrywki, szczególnie zimową porą.

Czasami tylko mogą zdarzyć się chwile większej irytacji związanej ze zbyt szybką śmiercią, dodatkowo zupełnie niespodziewaną, zadaną z rąk wydawałoby się zaufanej osoby. Ale, czyż nie to jest właśnie magnesem tak bardzo silnym, że rozpala wyobraźnię milionów ludzi na całym świecie? Zachęcam, abyście moc jego oddziaływania sprawdzili na sobie. Kto wie? Może to Wy będziecie przyszłymi władcami Westeros?

Grę otrzymaliśmy dzięki uprzejmości sklepu GOG.com


Reigns: Game of Thrones jest świetną alternatywą dla prozy George’a R. R. Martina lub jego telewizyjnego odpowiednika. Prosty mechanizm wyborów daje całkiem spore pole do popisu dla każdego fana Gry o Tron.

Szkoda tylko, że tytuł nie ma polskiej lokalizacji, gdyż niektóre dylematy bez odpowiedniej znajomości języka angielskiego mogą być bardzo trudne do rozwikłania.