Wsiąść do pociągu polska recenzja

Przy okazji wymiany poglądów o recenzowanej ostatnio grze planszowej Wsiąść do pociągu: Europa dostałem sugestię, aby uważać na tę serię, ponieważ szybko może stać się nałogiem. „Bez przesady”, pomyślałem. Jestem po kilkunastu partiach w dodatek o podtytule „Polska” i myślę, że tym ostrzeżeniu mogło coś być, ponieważ już rozglądam się za kolejnym dodatkiem.

Jak sama nazwa wskazuje, dodatek oznaczony numerem 6.5, przenosi graczy na terytorium Polski. Aby móc w ogóle zacząć zabawę, niezbędna jest podstawka, chociażby w postaci wspomnianej we wstępie Europy lub USA. Każdy dodatek niesie ze sobą drobne zmiany w zasadach. W przypadku rzeczonego wygląda to tak, że głównym zadaniem graczy jest nie tyle budowanie połączeń pomiędzy miastami, co państwami ościennymi.

Przy każdym z państw układa się przed rozpoczęciem rozgrywki karty z punktami. Jeśli w swojej turze uda Ci się stworzyć połączenie pomiędzy krajami, zdobywasz wierzchnie karty ze stosów obu państw. Ich wartość punktowa ułożona jest malejąco, co oznacza, że ten, kto zbuduje połączenie pierwszy, zgarnia większy bonus. Okazuje się bowiem, że do jednego kraju może zbudować połączenie więcej niż jeden gracz. Liczba dostępnych nitek jest uwarunkowana najczęściej kolorem flagi danego państwa. Do tego dochodzą oczywiście bilety na połączenia pomiędzy miastami, za realizację których dostajesz stosowną liczbę punktów. Ostatecznie wychodzi z tego niezła kombinatoryka, ponieważ łącząc dwa kraje może się okazać, że po drodze realizujesz przy okazji bilet, co może Ci gwarantować sporą liczbę punktów w jednej rundzie. Zasady dobierania kart, biletów i realizowania samych połączań są takie same jak w grze podstawowej.

Dodatek zakłada, że do zabawy może siadać maksymalnie czterech graczy, którzy przy okazji zaczynają z 35, a nie standardowo 45 wagonikami. I bardzo dobrze, ponieważ mapa jest oczywiście mniejsza, a co za tym idzie, szybko mogłoby się na niej zrobić ciasno. Muszę przyznać, że w niektórych momentach emocje sięgały zenitu. Szczególnie gdy udawało się połączyć np. trzy państwa i zgarnąć karty, realizując przy okazji połączenie z biletu. Sama rozgrywka jest bardzo dynamiczna, a sytuacja na planszy szybko potrafi się zmienić. Czas jednej partii zamyka się w okolicach 45 minut, co z jednej strony gwarantuje emocje, a z drugiej nie grozi nudą.

Wykonanie, podobnie jak w przypadku podstawki, stoi na bardzo wysokim poziomie. Plansza jest nieco mniejsza (52×57 cm) i przedstawia współczesne granice naszego kraju. Twórcy zdecydowali się jednak na stylistykę lat 50., co bez wątpienia nadaje grze niezwykłego klimatu. Pudełko, z oczywistych względów również ma mniejsze gabaryty.

Czy polecam zakup dodatku Wsiąść do pociągu: Polska? Zdecydowanie tak! Jest to świetne rozwinięcie, przy którym nie da się nudzić. Można je dostać za niecałe 100 PLN, co jest ceną uczciwą.

Autor Adam Ginel

Adam to ustatkowany gracz z krwi i kości. Mąż, ojciec, a także wieloletni miłośnik elektronicznej rozrywki w formie wszelakiej. Gry wideo traktuje jako coś znacznie powyżej zwykłego hobby, wynosząc je ponad inne pasje – muzykę i książkę – dostrzegając jednocześnie, jak wiele mają one wspólnego z innymi sferami jego zainteresowań.